Aleteia

Idzie tata z córką do lekarza, a tam… problem!

Oksana Kuzmina/Shutterstock
Udostępnij

Lekarka prosi nastolatkę, by się rozebrała do badania. Czy w takiej sytuacji tata dziewczyny powinien opuścić gabinet?

Odpowiedź dla wielu może być oczywista. A w ogóle, to na wizytę z dojrzewającą córką powinna chodzić mama. Co jednak jeśli nie mogła przyjść albo z jakiejś przyczyny jej nie ma?

Od dłuższego czasu zajmuje się prawami pacjenta, także młodego pacjenta. Ostatnio sam znalazłem się w podobnej sytuacji. Naturalnym wydało mi się, że wychodzę z gabinetu. Decyzja była jednak łatwa, bo z naszą córką została żona. Zastanawiam się jednak, co bym zrobił, gdyby nie było jej z nami?

„Dorosłe” dzieci

Dzisiaj coraz częściej słyszymy, że dzieci powinny same chodzić do niektórych lekarzy. Wśród prawników, medyków i etyków zwraca się uwagę, że młode osoby muszą mieć możliwość samodzielnej wizyty u ginekologa czy urologa. Pada argument, że młodzież coraz szybciej rozpoczyna współżycie seksualne i dlatego prawo do poszanowania intymności i prywatności powinno być szczególnie chronione.

Patrzę na takie propozycję z coraz bardziej niepokojącym uśmiechem. Mam wrażenie, że dziś chciałoby z dzieci zrobić dorosłych. Nie rozumiem, dlaczego tak łatwo współczesny świat anulował dzieciństwo. Często słyszę: Dzisiejsze czasy są inne, dzisiaj dzieci dużo więcej wiedzą, dużo szybciej zdobywają informacje.

Ale to nadal dzieci. Niektórzy chcą wyprosić rodziców z lekarskiego gabinetu zaznaczając, że wkraczają oni w intymną sferę życia dziecka. Ale to właśnie rodzic jest tym, który dba o wspomnianą intymność od najwcześniejszych chwil życia dziecka. Czy lekarz ma większe prawa w kontakcie z młodym człowiekiem, niż matka czy ojciec? W Polsce coraz częściej mówi się, że rodzic nie ma władzy nad dzieckiem. Słowa „władza rodzicielska” wywołują lęk. Zapominamy, że nie chodzi o władzę absolutną, ale taką, która ma się kierować dobrem dziecka. Co we wspomnianej sytuacji będzie dobrem: wyjście taty czy pozostanie w gabinecie?

Patrz Pan na relację

Odpowiedź na to pytanie zostawię uczestnikom dyskusji prawnych i etycznych. Fakt, że znam przepisy niestety wcale mi nie pomaga. Wiem, jakie mam prawa jako tata mojej córki. Wiem, że mógłbym, jako opiekun prawny, zostać w trakcie badania lekarskiego wykonywanego córce. I co z tego? Czy w ten sposób bronię jej praw czy bezrefleksyjnie upominam się o konkretną władzę?

Problem ten tak naprawdę odnosi się do relacji. Kluczowe jest bowiem inne pytanie: co poczuje dziecko (w tym wypadku dziewczynka) w chwili, gdy lekarz poprosi tatę, by ten opuścił gabinet. Czy tata jest dla niej kimś istotnym, kimś, kto gwarantuje jej bezpieczeństwo? Czy wręcz przeciwnie, stwierdzi: Dobrze, ze poszedł! Obecność ojca w trakcie badania odnosi się nie tylko do jego praw. On ma zagwarantować poszanowanie praw córki. Gwarancja ta pojawia się jednak w pełni dopiero wtedy, gdy tata jest kimś istotnym dla córki, kimś ważnym, kogo można zawołać na pomoc.

Co zrobiłbym, gdyby nie było z nami mojej żony? Na pierwszym miejscu postawiłbym córkę. Prawo do poszanowania intymności jest dla niej oraz dla mnie bardzo ważne. Dlatego na czas badania wyszedłbym z gabinetu, by do niego za chwilę wrócić. Jestem tatą i są sprawy, z których zwolnić się nie mogę.