Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Misja Sofii – nawrócić swojego ojca i sprawić, że starsza siostra otrzyma chrzest

© Antoine Mekary / ALETEIA
Udostępnij

Tata małej Sofii nie mógł znieść jej cierpienia. Podjął decyzję o odłączeniu jej od aparatury utrzymującej ją przy życiu. Ojciec Święty dowiedział się o tym i zaprosił go do siebie.

Jest taki list, który papież Franciszek trzyma na swoim biurku od Bożego Narodzenia 2015 roku. Codziennie modli się za Loredanę, autorkę listu i Sofię, jej wnuczkę, która odeszła do nieba po 40. dniach od urodzenia.

Ostatni akt: chrzest

Sofia była skazana na śmierć. Cierpiała na niezwykle rzadką chorobę płuc. Jej tata, Alessandro, nie mógł znieść widoku cierpiącej, intubowanej, podłączonej do kroplówki i kłutej zastrzykami córeczki. Postanowił odłączyć ją od aparatury. Jednak zanim to zrobił, choć sam jest niewierzący, poprosił katolickiego księdza o chrzest dla córeczki.

Babcia Sofii, Loredana, jest lekarką w Padwie. Lekarką-katoliczką, która „przeżyła tę tragedię dwa razy, jako mama i jako babcia”. Jej syn Alessandro, inżynier biomedyczny, mieszka w Waszyngtonie i jest wykładowcą na tamtejszym uniwersytecie. Jego żona, Christel, pracuje jako analityk polityczny dla rządu USA. Ich pierwsze dziecko Angela ma cztery lata, w 2015 roku na świat przyszła Sofia.

Sens przedłużania cierpienia?

„Zaraz po urodzeniu wydawało się, że jest zdrowa” – opowiada Loredana. „Ważyła trzy kilo, była prześliczna. Ale kilka godzin po porodzie zaczęły się trudności z oddychaniem. Nie było wiadomo, co się dzieje. Przeprowadzono szereg badań, ale ciągle nie było diagnozy, a z Sofią było coraz gorzej. Poruszyłam wtedy cały świat. Poprosiłam o konsultację pediatrię z Padwy, pokazałam dziecko specjaliście z Lugano, a potem lekarce z Padwy, która pracuje w Nowym Jorku” – dodaje.

Nadszedł nieubłagany wyrok. Sofia cierpiała na rzadką chorobę. Jej organizm nie wytwarzał białka, które pobudza rozprężanie płuc. To nieuleczalna choroba. W takiej sytuacji jedynym wyjściem jest przeszczep płuc, który należałoby przeprowadzić, kiedy Sofia skończy miesiąc. Ale nie doszło do tego. „Mój syn, w porozumieniu ze mną, wziął na siebie odpowiedzialność za jedyne, co można było zrobić w tej sytuacji. W przeciwnym razie, maleństwo najpierw spędziłoby dwa miesiące podłączone do respiratora, a potem i tak by umarło wskutek infekcji. Jaki sens miało przedłużanie jej cierpień?” – pyta.

„Misja” Sofii

Pewnej nocy Alessandro zadzwonił do matki i oświadczył: „Mamo, to koniec”. „Postąpiłeś słusznie” – odpowiedziała Loredana. Ale sama nie była w stanie pogodzić się z tą tragedią i wyrzuciła z siebie ból w szczerym liście do papieża Franciszka. Napisała, że Sofia urodziła się „z konkretną misją – nawrócić ojca i sprawić, że jej siostra Angela zostanie ochrzczona”. I poprosiła Ojca Świętego o to, by przyjął na audiencji jej syna i synową.

W okresie Bożego Narodzenia w 2015 roku Loredana otrzymała telefon z Watykanu. „Dzwoniła siostra z Niemiec, kiedyś asystentka Benedykta XVI, która teraz dalej pracuje w sekretariacie papieża” – opowiada lekarka z Padwy. „Powiedziała, że papież Franciszek przeczytał list ode mnie i że jest gotów nas przyjąć. Zrozumiał, jaką tragedię przeżyliśmy i nie ocenia nas” – dodaje.

Spotkanie z Franciszkiem

24 maja 2016 roku Loredana, Alessandro, Christel i Angela są już w Watykanie. Mieszkają u sióstr. Mają ze sobą zdjęcie Sofii, napisane przez przyjaciół pożegnania i kazanie z mszy żałobnej odprawionej w Waszyngtonie w kościele baptystycznym, do którego należy mama dziewczynki.

Na ich widok papież Franciszek uśmiecha się. Podchodzi, patrzy na zdjęcie dziewczynki, która odeszła. I podczas gdy Loredana staje z boku, Alessandro pochyla się do papieża i szepcze mu coś na ucho, a ten obejmuje go i zapewnia: „Jestem z Wami”. Alessandro nie powie nawet matce, jakie słowa padły w tej sekretnej rozmowie z Ojcem Świętym.

Kilka miesięcy później Christel znowu zaszła w ciążę i w listopadzie zeszłego roku, dokładnie w rok po śmierci Sofii, urodziła synka. Otrzymał imię Matteo Francesco.

Tekst ukazał się we włoskiej edycji serwisu Aleteia
Tłumaczenie: Aleteia

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail