Aleteia
wtorek 27/10/2020 |
Św. Sabiny
Aktualności

„Miłe Panie i Panowie bardzo mili!” - Ty też mówisz Młynarskim

EAST NEWS

Marta Januszewska - publikacja 16.03.17

Zmarł Wojciech Młynarski. Nauczyłam się od niego, że „róbmy swoje" to najlepsza ze szkół, jeśli idzie o rozwój osobisty, asertywność i poczucie spełnienia.

Pierwszy samodzielny recital zagrał w 1967. Ale już od ’61 był związany z Hybrydami, w latach ’64-67 spłynął na niego deszcz opolskich nagród. Ale urodzona w 1980 roku fanka odkryła to dopiero w połowie lat dziewięćdziesiątych. Zobaczyła go ubranego w obcisły golf, nieco przygarbionego na ekranie telewizora, który niedawno kupili rodzice. Zwróciła uwagę na charakterystyczny, lekko nosowy, nonszalancki sposób śpiewania „Niedzieli na głównym”.

Wtedy tylko tyle. Ten moment wrócił, kiedy kilka lat później dostała płytę z koncertem „Młynarski w Paryżu”. Od tamtej pory – jak śliwka w kompot. Uwiódł ją świat lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych. Dandysowa moda. Finezja słowa. Czytanie między linijkami. Nauczyła się szacunku dla absurdu i ironii: to niezwykle skuteczne narzędzia, ale bez talentu i wprawy nie ma co się nimi posługiwać, bo inaczej jest się śmiesznym, albo można samemu się nieźle pokaleczyć.

Sądząc po fejsbukowych wpisach po opublikowaniu informacji o śmierci autora „Mojego ulubionego drzewa”, nie ma takiego Polaka, który nie potrafiłby wymienić kilku tytułów piosenek Wojciecha Młynarskiego, albo zacytować bonmotu, który zawdzięczamy właśnie jemu (czasem nieświadomi autorstwa). Te wszystkie „róbmy swoje”, „jeszcze w zielone gramy”, „nie ma jak u mamy”, „przyjdzie walec i wyrówna” i apele do dziewczyn, by „były dobre na wiosnę”… To truizm, ale trzeba go wypowiedzieć: bez Młynarskiego polska piosenka – i w ogóle polszczyzna – byłaby o wiele uboższa.

Kiedy zaniósł do cenzury tekst na okładkę swojej pierwszej płyty (1966), było tam takie zdanie: „Moim założeniem jest mówienie prawdy o naszym życiu”. Cenzor na wszelki wypadek skreślił słowo „prawdy”. Artysta opowiadał potem, że postawiło go to w dość dwuznacznej sytuacji. Ot, smaczki Polski Ludowej.  Ale tak krawiec kraje, jak…

Talent, charakter i okoliczności spowodowały, że posługując się mową wiązaną tak trafnie punktował głupotę, zawiść i przypochlebianie się. Jednocześnie, przy użyciu takich samych narzędzi, potrafił przekonać, żebyśmy „lubili się trochę” i urzec liryzmem, który nie był sentymentalny a przejmujący jak „polska miłość”. Na dodatek filozofię życiową udało mu się wyłożyć w piosence zamiast w grubym tomie (fakt, łatwo nie było – „Róbmy swoje” Młynarski spisywał przez kilka lat).

Do tego wszystkiego – niezależnie czy sięgamy po tekst z roku 1963 czy 2003 – jego ocena rzeczywistości, zjawisk społecznych, relacji międzyludzkich pozostaje niebywale akuratna i aktualna. To dlatego od Młynarskiego nauczyłam się, że „róbmy swoje” to najlepsza ze szkół, jeśli idzie o rozwój osobisty, asertywność i poczucie spełnienia.

Dlaczego to wszystko piszę, składając niemal hołd? Dlatego, że pewna studentka dziennikarstwa rozmyślała swego czasu nad tematem pracy magisterskiej. Mając już na koncie kilka lat pracy w lokalnej rozgłośni katolickiej postanowiła, że napisze właśnie o tym: o wartościach, ewangelizacji itp. Pani doktor prowadząca proseminarium ostrzegła, że będzie to oznaczało mozolne wczytywanie się w dokumenty papieskie i spytała, czym się pani studentka interesowała, co czytała, czego słuchała. – Wojciecha Młynarskiego! – odpowiedziała ona i dodała: ale to chyba nie nadaje się na magisterkę. Pani doktor uniosła brwi i kazała się zastanowić.

Studentka nie dowierzała, że z zasłuchania i po prostu czegoś, co w naturalny sposób było częścią jej życia mogła powstać jakaś uczona praca. Dlatego potem pisząc kolejne rozdziały o potrzebach aksjologicznych społeczeństwa informacyjnego (!) co i rusz wzdychała: a mogłam pisać o Młynarskim jako felietoniście… Co więcej, dzisiaj jest przekonana, że owe potrzeby Mistrz zaspokajał w stopniu doskonałym. Za co niniejszym mu ogromnie dziękuje.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
język polskipiosenkawartości
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
PRZODKOWIE JANA PAWŁA II
Anna Gębalska-Berekets
Dziadkowie Karola Wojtyły. Kim byli przodkowi...
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
MEDJUGORJE
Katolicka Agencja Informacyjna
Kierownik duchowy wizjonerów z Medjugorie eks...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail