Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Dlaczego organizuję swoim dzieciom Easter egg hunt – szukanie czekoladowych jajek z wielkanocnym zającem

Pola Madej
Udostępnij
Komentuj

Niektórzy patrzą na mnie jak na ofiarę akulturacji, inni sugerują, że odbieram podniosłość największemu katolickiemu świętu. A moim zdaniem, w zabawie w Easter egg hunt nie ma nic złego.

Easter egg hunt to zwyczaj, który podobnie jak inne święta przywędrował do nas z Zachodu po upadku Żelaznej Kurtyny. I podobnie jak te „obce” tradycje (wysyłanie walentynek, malowanie się na zielono w dniu Świętego Patryka) wzbudza kontrowersje, choć nie tak wielkie jak Halloween. Szukanie w wiosennym ogrodzie/parku jajek z czekolady, które rzekomo podrzuca „zając wielkanocny”, to całkowicie świecka tradycja. Ale czy szkodliwa?

Początkowo byłam sceptyczna słysząc, jak koleżanki bawią się w ten sposób ze swoimi dziećmi. Czy to nie element obcy kulturowo? Przecież Wielkanoc, to nie czas zabawy, ale zadumy nad sprawami ostatecznymi. W okresie Triduum Paschalnego dla rodzica małych dzieci to wyzwanie, polegające m.in. na oswojeniu z dość drastyczną męką Pańską. A jednak po Zmartwychwstaniu mamy otrzeć łzy i się radować. Czy zatem nie warto szukać sposobów na (choćby świeckie) uczczenie świątecznego czasu i włączenie dzieci w taką pozytywną celebrację? Nasz tradycyjny śmigus-dyngus to doskonały sposób wyrażania tej radości. Ale dlaczego ma to być sposób jedyny?

Uparte? Tylko nie złam go, rośnie na lidera!

Po raz pierwszy uczestniczyłam w szukaniu jaj wielkanocnych kilkanaście lat temu, podczas świąt u mojej cioci w Kanadzie. Każde dziecko miało swój koszyk, a w maleńkim (jeszcze szarym) ogródku szukanie trwało zaledwie kilka minut. Wówczas pomagając kuzynostwu uporać się z czekoladowymi zdobyczami zrozumiałam, że zabawa w szperanie w krzakach, a następnie wspólne objadanie się czekoladą, wcale nie koliduje z polską wielkanocną tradycją i religijnym obchodzeniem Świąt.

To sposób na zintegrowanie rodziny, zrobienie dużej frajdy dzieciom, aktywną zabawę na świeżym powietrzu (z mniejszym niż w przypadku śmigusa-dyngusa ryzykiem przeziębienia się).

To rodzaj „nagrody”, jaką otrzymują dzieci po okresie postu i długich nabożeństw. W Polsce taki ludyczny akcent świętowania ma moim zdaniem bardzo głęboki sens, bo często dzieciom trudno jest zrozumieć i zaakceptować smutek i zadumę w czasie Wielkiego Piątku. Sama będąc dzieckiem bardzo nie lubiłam żałobnej atmosfery, jaka panowała w Wielkim Tygodniu w domu babci. „Nie śpiewaj, nie śmiej się, nie włączaj telewizora. Pan Jezus leży w grobie” – mawiała. Taki rodzaj uszanowania sacrum jest mocno wpisany w naszą obrzędowość, ale dlaczego nie zrekompensować dzieciom smutku ukrzyżowania radością Zmartwychwstania? Dodajmy – na poziomie przedszkolaka najłatwiej wywołać radość właśnie poprzez szukanie „skarbu” i jedzenie czekolady.

Rodzicu, czy wiesz, jak przetrwać burze w życiu twojego nastoletniego dziecka

Jeśli więc zadbamy by religijny i duchowy aspekt Wielkanocy był na pierwszym planie, jeżeli nie porzucimy świątecznych rytuałów w domu i przy stole, szukanie jajek nie będzie niczym złym, a jedynie zabawą wzbogacającą te wyjątkowe święta. Jak przeprowadzić Easter egg hunt? W wersji niezdrowej (ale bardziej lubiane przez dzieci) – kupić na wagę małe jajeczka w „sreberkach” i poukrywać je w zakątkach ogródka. W wersji „eko” – zastąpić je drewnianymi pisankami. Dla najmłodszych dzieci możemy przygotować ułatwienie – do jajek przyczepić baloniki z helem. Świetna zabawa i wyjątkowe świąteczne wspomnienia gwarantowane.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail