Aleteia

Z pogranicza śmierci. Doświadczenia tych, którzy widzieli zaświaty

Udostępnij
Komentuj

W pomieszczeniu nie pojawiło się światło, ale Człowiek, a dokładnie Człowiek ze światła... Upadłem na kolana, a kiedy się podnosiłem, poczułem głęboko w sobie, bez najmniejszych wątpliwości, że znalazłem się w obecności Syna Bożego.

Nauka nie ma jednoznacznej odpowiedzi i nikt nie potrafi w racjonalny sposób wyjaśnić doświadczeń z pogranicza śmierci (tzw. DPŚ). Są tajemnicą – nie wiadomo komu się przydarzą, nie można ich kontrolować, a więc także nie sposób ich wywołać.

Odnotowane świadectwa o cudownym zawieszeniu duszy między życiem a śmiercią pojawiają się już w wieku II czy VIII. Zdarzały się nie tylko ludziom wierzącym, lecz także ateistom. Tego niezwykłego momentu doświadczały małe dzieci oraz osoby dorosłe i starsze.

Trudno więc powiedzieć, kogo spotyka DPŚ. Wiemy natomiast jedno – wszyscy, którzy trafili do korytarza łączącego życie ze śmiercią (lub życie z nowym życiem, po śmierci) opowiadają o tym w podobny sposób: najpierw opuścili swoje ciało, następnie zaś weszli w tunel, by ujrzeć inne, znane i nieznane sobie nieżyjące już osoby. W końcu zmuszeni są wrócić.

Dr Patrick Theillier – lekarz, który przez wiele lat pracował w Biurze Medycznym przy Sanktuarium w Lourdes, gdzie badał cuda, ale także przypadki DPŚ – przytacza w książce „Za progiem śmierci” (niedawno ukazała się w Polsce) historię młodego żołnierza, który na skutek wyczerpującego treningu dostał silnej gorączki i uznano go za zmarłego. Jak to możliwe? I co działo się z żołnierzem po tym, co nazwano jego śmiercią?

Światło, które było Miłością

Gdy dusza Georga opuściła ciało, doszło do niesamowitego spotkania. To był On – opowiadał żołnierz. – Nie można było spojrzeć mu prosto w twarz, bo zbyt mocno świecił. Zauważyłem, że w pomieszczeniu nie pojawiło się światło, ale Człowiek, a dokładnie Człowiek ze światła… Upadłem na kolana, a kiedy się podnosiłem, poczułem głęboko w sobie, bez najmniejszych wątpliwości, że znalazłem się w obecności Syna Bożego. […] Poza wszystkim z równie niezrozumiałą wewnętrzną pewnością wiedziałem, że ten Człowiek mnie kocha. Z jego obecności emanowała moc, a przede wszystkim bezwarunkowa miłość. Zdumiewająca miłość. Miłość, której nie wyobrażałem sobie nawet w najśmielszych marzeniach…

Dr Theillier przytacza to świadectwo na dowód, że DPŚ to stan niezwykły z punktu widzenia medycznego. Co może powiedzieć nam, w sensie duchowym? To jest wielka zagadka. Z jednej bowiem strony dr Theillier, wytrwały badacz cudów, przyznaje, że świadectwa ludzi, którzy doświadczyli czegoś, co przypominało stan duszy po śmierci, stanowią dla nas nadzieję i pomagają umocnić wiarę w życie po życiu. Z drugiej zaś, Kościół podchodzi do tego typu kwestii z dystansem. Trudno bowiem uzasadnić z punktu widzenia nauki Kościoła wędrówkę duszy ze świata doczesnego w zaświaty i z powrotem.

A jedna żołnierz Georg doświadczył z pewnością czegoś niezwykłego. Nie tylko zresztą on. Dr Theillier z wielką uwagą zebrał w swojej książce świadectwa ludzi, zawieszonych między życiem a śmiercią. Pewne jest jedno: takie doświadczenie gwałtownie zmienia życie człowieka.

Nowe życie

U większości osób, które przeżyły DPŚ obserwuje się zwiększenie wrażliwości na sprawy duchowe; niektórzy przyjmują nawet święcenia kapłańskie lub wstępują do zakonu. Zmieniają im się priorytety: najważniejsza staje się miłość bliźniego, a życie – po prostu największym darem. Nie wszyscy nazywają „świetlistą istotę” Bogiem, a ci, którzy trafiają wówczas do miejsca przypominającego czyściec, a nawet piekło – wcale nie mają ochoty opowiadać o szczegółach swoich doświadczeń.

W książce „Za progiem śmierci” dr Theillier przytacza na przykład pełne szczegółów świadectwo pewnej porażonej piorunem lekarki z Kolumbii, która z zaskoczeniem odkrywa, że jej życie wcale nie było tak dobre i pobożne, jak sądziła…

Być może właśnie ten fakt, iż ostatnio sporo podobnych historii ujrzało światło dzienne, powinien dać nam do myślenia? Może to kolejny sposób Pana Boga, by nam o Sobie przypomnieć? Komu jak nie Jemu mogłoby na nas tak bardzo zależeć? Może to pomoc dla nas, którzy tak często wątpimy w życie?

Więcej o doświadczeniach z pogranicza śmierci w książce Patricka Theilliera „Za progiem śmierci. O tych, którzy widzieli zaświaty”

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail