Aleteia
niedziela 25/10/2020 |
Św. Chryzanta i św. Darii
For Her

Nie mów, że miłość w Twoim małżeństwie się wypaliła. Bo miłość to Ty

Orfa Astorga - publikacja 22.03.17

Przeczytaj historię, którą opowiedział autorce pewien mężczyzna...

Niedawno po raz kolejny otworzyłem listy, które moja żona kolekcjonowała od początku naszego związku – listy, które świadczą o tym, że wiele lat temu nie podjąłem decyzji, by całkowicie poświęcić się naszej miłości. W wielu z nich znalazłem zwroty wyrażające namiętne uczucia, ale w całkowicie nieoryginalnym stylu. Były to raczej uczuciowe wzloty i upadki początkującego pisarza i poety. Jak wiele o namiętności (i pisaniu) nauczyłem się od tego czasu!

W paczce był też pierwszy list, który do niej napisałem. Zaczyna się banalnym zdaniem: „Miłość nas połączyła”. Dalej są opisy moich uczuć – wydawało mi się, że słowa są wyraziste i piękne, że uwodzą, śpiewają, tańczą… Że są zdolne do podbicia duszy każdej kobiety, która je przeczyta.

Ps. Kocham Cię!… Dlaczego warto pisać listy miłosne?

Natychmiast po tym liście znalazłem inny, który napisałem po nieprzyjemnym doświadczeniu. Myślałem wtedy, że nasze definitywne rozstanie jest nieuniknione. Zacząłem od patetycznego: „Życie nas rozdziela”. A potem dodałem parę zdań zachęcających do zaakceptowania tej sytuacji i zapomnienia o przeszłości, wypisując nas oboje z tego związku.

Zdałem sobie sprawę, że w obu tych listach traktowałem miłość jako coś pochodzącego spoza nas, z tajemniczej galaktyki albo jak strzałę Amora, jako „coś” lub „kogoś” obcego nam, kto przejął kontrolę, fundując nam emocjonalne wzloty, uczucia, lęki, pragnienia, smutki i frustracje.

Poznaj sekrety bardzo szczęśliwych małżeństw

W końcu jednak zrozumiałem, że miłość nie jest trzecią stroną, którą można swobodnie obwiniać. To nie jest „ktoś”, na kogo mogę zrzucić odpowiedzialność za moje zakochiwanie i „odkochiwanie” się, oczyszczając własne ręce z winy.

Miłość nie zmusza nas do życia, radości i cierpienia w jej imię. A przede wszystkim: miłość nie usycha ani nie umiera, gdy stoimy bezradni, nie wiedząc jak, gdzie i dlaczego stała się śmiertelnie chora.

Oczywiście, w każdej miłosnej historii jest wielu wspierających aktorów – różni ludzie i siły. Ale tylko my – i nikt inny – gramy główne role. My – i tylko my – jesteśmy tymi, którzy kochają, wnoszą miłość do życia, podtrzymują ją, pozwalają jej rosnąć, wzmacniają lub zabijają. To my jesteśmy odpowiedzialni, nawet jeśli próbujemy ukrywać się pod przebraniem, kamuflować. I to właśnie my jako pierwsi zostaniemy podstępnie zwiedzeni przez naszą własną nieobecność na scenie.

Na szczęście, już nie uciekam od bycia protagonistą w życiu. Przejąłem kontrolę nad moją miłością. Wyraźnie zrozumiałem swoją zdolność do kochania i przede wszystkim potrzebę bycia kochanym. Akceptują wszystkie ludzkie postaci miłości, złe i dobre, ponieważ nasza nieidealna miłość odzwierciedla to, kim jesteśmy. Przyjmuję jej wielkość i ubóstwo, jej sprzeczności i ograniczenia, jej prawdy, wizerunki, oszustwa, jej wzrost i jałowe dni, jej rutynę, porażki, błędy i powroty. (Kto z nas nie lubi dobrych historii o powrotach?). Chęć zaczynania od nowa w miłości jest taka pokorna i taka ludzka.

Już nie przenoszę mojej odpowiedzialności w miłości na żadne tajemnicze istoty; zostawiłem za sobą takie podejście, razem z przeznaczeniem, losem, Orionem czy wiosną.

Refleksja dnia: Odpowiedzialność jest dojrzałością wolności; oddanie jest dojrzałością odpowiedzialności, a miłość jest dojrzałością oddania. Czerpiemy to z tego, kim jesteśmy.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
małżeństwomiłośćzwiązek
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
GIULIA MICHELINI
Silvia Lucchetti
Świadectwo włoskiej aktorki, która urodziła j...
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail