Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jola Szymańska: Narzeczeńskie zderzenia z realem i trzy źródła ratunku

Uśmiechnięta Jola Szymańska
fot. Marek Straszewski
Udostępnij

Narzeczeństwo to chwilka, w której na nowo uczysz się czym jest pewność, miłość, przyjaźń, wiara. I zaczynasz akceptować fakt, że prawdziwe życie to zamiana idealnych założeń w zadziwienie.

Mam wrażenie, że Bóg prowadził mnie do tego momentu okrężną drogą. Zanim postawił na mojej drodze tego jedynego, musiałam odnaleźć samą siebie. To trudne, kiedy masz za sobą burzliwą historię życia. A jeszcze trudniejsze, kiedy wydaje ci się, że wszystko jest z tobą OK.

W międzyczasie udało mi się przetestować kilka pomysłów na szczęście i, jak się domyślacie, były większym fejkiem niż Dee Deee szukająca „Votka” i wizyta Łukasza Jakóbiaka u Ellen razem wzięte. Nie, nie to, że były złe. Cieszę się z wszystkiego, co udało mi się osiągnąć. Ba, cieszę się nawet po cichu z niektórych moich wtop. Ale musiałam zburzyć mój dotychczasowy obraz świata, żeby w zupełnej wolności przyjąć fakt, że ważne rzeczy w życiu nie muszą być szokująco-powalające, a miłość to nie tylko wielkie, romantyczne porywy, ale przede wszystkim proste gesty, wspólna kawa i rezygnowanie z własnej wygody.

Trzy źródła

Do dzisiaj zdarzają mi się momenty zwątpienia w sens małżeństwa, rodziny, związku. One na każdym kroku wymagają wyrzeczeń. Paraliżuje mnie sama myśl o tym, ile trudnych sytuacji i możliwości wiąże się z założeniem rodziny. Począwszy od braku czasu dla samej siebie, przez ciążę, poród i nieprzespane noce, po lęk przed rozczarowaniem tym, co z tego wszystkiego wyjdzie.

Na szczęście Pan Bóg i o to zadbał. Kolejny raz okazuje się, jak dobrze mnie zna. Od dłuższego czasu przygotowywał mnie do tych zmagań, a Jego metody stosuję do dziś. Opowiem Wam o trzech najważniejszych.

Bilet życiowy do Poznania

Po pierwsze, nieustannie podczytuję kolejne tomy „Jeżycjady”. Przygody Borejków, ich córek i wnuków coraz bardziej rozkładają mnie na łopatki. Żyją skromnie i prosto. Potrafią sobie wybaczać, myślą o sobie nawzajem. Kochają książki i herbatę przy rodzinnym stole, a do tego dużo się śmieją. Ta seria to dla mnie lekarstwo na wszystkie domowe braki, marzenia i wyobrażenia. Dzięki niej zadaję sobie często pytanie: za czym biegnę? I czy istnieje na tej Ziemi coś piękniejszego niż spacer nad jeziorem albo domowa szarlotka, zjedzona na trawie z przyjaciółmi?

Aktywne szukanie pomocy

Po drugie, jestem typem zosi samosi, która poradzi sobie zawsze i wszędzie, ale od kiedy nauczyłam się przyznawać przed samą sobą że jest mi ciężko, moje życie stało bardziej moje. Zaczęłam samą siebie rozumieć i samej sobie wybaczać.

Pomagają mi w tym rozmowy z ludźmi mądrzejszymi ode mnie. Bez psychologa i pełnego wyrozumiałości spowiednika nie stanęłabym nigdy na spokojnych nogach. Choć pewnie tak by mi się wydawało.

Keep calm and read the Bible

Po trzecie i najważniejsze, siadam z Pismem Świętym. Nie dzieje się to tak często, jak bym chciała, ale zawsze jest skuteczne. Czasem skupiam się na czytaniach z danego dnia, czasem otwieram Psalmy albo inną księgę, na którą zwrócę akurat uwagę. Biblia to nie zawsze kojąca lektura. Często konfrontuje mnie z moimi małymi ucieczkami od prawdy. Pokazuje mi, jak wiele wymagam od innych, a jak mało od siebie. Jak potrafię być fałszywa, egoistyczna i wygodna.

Ale ta prawda daje też ukojenie. Bo jestem, jaka jestem, ale nie jestem sama. I nigdy nie będę.

Chwilka

Narzeczeństwo to chwilka, w której na nowo przewartościowuję moje życie. Po raz pierwszy mając poczucie, że ono nie musi być męką. Może być szansą na to, żebym stała się w pełni sobą. I wreszcie nauczyła się kochać.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail