Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
niedziela 01/11/2020 |
Uroczystość Wszystkich Świętych
home iconSztuka i podróże
line break icon

Lwów – miasto, które pachnie polskością

Stefan Czerniecki

WEB3 LWÓW STEFAN CZERNIECKI DO NOT USE WITH OTHER ARTICLES

Stefan Czerniecki - publikacja 24.03.17

Tu nawet stukot przejeżdżającego starego tramwaju przywołuje myśli z przeszłości.

Kiedyś pewien kolega przeczytawszy mój tekst stwierdził, że zazdrości mi tego ciągłego patetyzmu i fascynacji. Że jemu sił starczyło tylko na liceum. Potem poległ.

Od tamtej pory, ilekroć siadam do pisania, zastanawiam się, jak napisać, aby nie przesadzić. Aby nie przegiąć. Dziś chyba nie da rady… Bo czy można pisać o Lwowie bez patetyzmu i nostalgii? Hmmm… Ok, pewnie i można. Ale po co? Skoro nie ma drugiego miasta, dla którego ów ton pasowałby podobnie jak tutaj. Miasta, w którym nawet stukot przejeżdżającego starego tramwaju przywołuje myśli z przeszłości. Dla posmakowania której wystarczy pokonać 80 kilometrów. Dokładnie tyle bowiem dzieli miasto Lwów od polskiej granicy.

Jak to było? Chyba tak… Wpierw ulicą Krakowską. Potem skręcamy w Szewską. Zaraz potem w Teatralną. Z prawej dochodzi nas krzyk rozbawionych dzieci ganiających wokół fontanny pod Operą Lwowską. My tymczasem idziemy dalej. Ulica Katedralna. Tutaj z kolei dopada nas zgarbiona staruszka.

– Panie, panie… Poratujcie groszem. Na leki potrzebuję. Nie kłamię. Kilka hrywien. Mogą być i złotówki… – nie popuści, dopóki nie otrzyma jałmużny. Z drugiej strony to krajanka. Nasza. Dobra i poczciwa.

Jak choćby pani Ewa, która zbiera na lekarstwa na oczy. Potrzebuje ich, bo bez nich ślepnie. Z każdym miesiącem. A z emerytury wynoszącej niewiele ponad 2000 hrywien (równowartość ok. 350 PLN) raczej nie wyściubi. Lekarstwo kosztuje około 30 hrywien. To nie więcej jak 5 PLN. Nie stać jej. Tacy jak one wychodzą więc na ulice. Dobrze o tym pamiętać, gdy mijamy ich na lwowskim bruku.

Idziemy dalej. Wzdłuż torów tramwajowych, nitek szyn ułożonych na kocich łbach. Jak u nas kiedyś. Niedawno jeszcze. Chyba robię się coraz bardziej sentymentalny. Co tu dużo ukrywać. Dobrze mi tutaj. Jakby nie patrzeć, pachnie tu jak u nas. Czuć polskość. Dochodzimy na rynek. Na niebie ani chmurki. Słońce niczym najlepszy impresjonista bawi się mozaiką cieni na kolorowych załamaniach kamieniczek okalających rynek. A z nich każda następna coraz piękniejsza. Wśród nich znajdziemy nawet czarną. Niezwykłe.

Zaglądamy do bocznego zaułka. Klimat niczym z przedwojennej Warszawy. Przynajmniej tej zachowanej na czarno-białych zdjęciach. Tutaj słońce już nie zagląda. Za dużo cienia. Stróżka sproszkowanego tynku osypuje mi się na głowę. Z pobliskiej klatki słychać powolne kroki. A raczej pocieranie. Po chwili zza zdemolowanych drzwi wygląda zmęczona twarz starszej pani. Zmęczona, ale pogodna. Podpierając się laską wychodzi z ocienionej uliczki. Na rynku cieplej. I jakby weselej. To niczym dwa światy. Sąsiadujące ze sobą przez kolorową elewację odnowionych kamieniczek. Taki jest współczesny Lwów. Niektórzy wciąż dodają: „nasz Lwów”.

Wracam na Skwer Swobody. Nieoficjalną platformę spotkań towarzyskich. Wszystkich. Bez względu na wiek, przekonania, płeć. Większość ławeczek zajęta przez starszych jegomości. Mijam szachistów. Grali tutaj już o czternastej, kiedy przechodziłem tędy pierwszy raz. Od tamtej pory nic się nie zmieniło. Może oprócz wianuszka kibiców obserwujących partię. Teraz jest zdecydowanie większy. Sporadycznie słychać mądre komentarze. Uwagi. Ławkę dalej czterech taksówkarzy rypie w karty. A czas leci. Na kolejnej samotny pan ucinający sobie drzemkę. Obok niego śliczna dziewczyna. Kurcze… Jest naprawdę zjawiskowa.

Na słynnym lwowskim deptaku pod operą widać sporo młodych. Wśród nich pięć chichoczących dziewcząt. Wskazują ukradkiem między sobą przystojnego młodzieńca. Gdy ten to spostrzega, momentalnie odwracają wzrok. Śmiejąc się do siebie. Ci młodzi są dobrze ubrani. Zwłaszcza dziewczyny. Dość podobnie. Zgodnie z zachodnioeuropejskimi wytycznymi. Troszkę szkoda. Znacznie romantyczniej wygląda ta poczciwa babuszka sprzedająca na rogu tulipany. Opatulona kolorową chustą. Z dumnie kresowsko brzmiącym „l”.

I ten tramwaj. Z panią motorniczy ubraną w tę samą co zawsze koszulę. Linia nr 1, zataczająca od lat tę samą pętlę. Od dworca przez Starówkę, pod Uniwersytet, i znów na dworzec. I tak w kółko. Pradziejowe echo. Jak dawniej. Z resentymentem. Po staremu. Kiedyś chyba nie za bardzo lubiłem to miasto. Wydaje mi się, że zmieniłem zdanie.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
podróże
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
ABORCJA
Michał Lubowicki
Twoja wiara nie ma nic do rzeczy w kwestii ab...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [28 paździe...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail