Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

25 lat reorganizacji Kościoła w Polsce

EAST NEWS
Udostępnij

"Dzięki temu, że diecezje są mniejsze, biskupi mogą intensywniej działać duszpastersko" - mówi ks. dr hab. Tomasz Moskal z KUL.

Damian Burdzań: Mija ćwierćwiecze, od kiedy weszła w życie bulla Jana Pawła II „Totus Tuus Poloniae populus”, reorganizująca administracyjny podział polski Kościół. Na jej mocy powołano wiele nowych diecezji, a te istniejące zmieniły swój kształt i rangę. Jak wyglądała sytuacja Kościoła sprzed reformy?

Ks. dr hab. Tomasz Moskal*: Sytuacja Kościoła była dosyć trudna, ponieważ ówczesne rozgraniczenia terytorialne odnosiły się jeszcze do roku 1925, kiedy ma mocy konkordatu oraz bulli „Vixdum Poloniae” dostosowano kształty diecezji do granic II Rzeczpospolitej. Po II wojnie światowej z jednej strony mieliśmy do czynienia z jaskrawymi przykładami ingerencji władz PRL w życie Kościoła, co nie sprzyjało przeprowadzaniu tak ważnych reform, a z drugiej z kwestią uregulowania granic Polski. Musimy pamiętać, że Stolica Apostolska kieruje się zasadą, że nie tworzy stałej organizacji Kościoła, jeżeli nie zostaną poczynione oficjalne ustalenia co do granic państwa.

Na zachodzie i południu do Polski przyłączone zostały tak zwane Ziemie Odzyskane, a na nich znajdowały się takie niemieckie biskupstwa jak Wrocław czy Olsztyn…

Przez 25 lat zachodnia granica Polski była nieuregulowana. W 1970 r, po porozumieniu pomiędzy rządami PRL a RFN, prawnie potwierdzono granicę na Odrze i Nysie. Dopiero wtedy Stolica Apostolska przystąpiła do tworzenia stałych struktur kościelnych na Ziemiach Odzyskanych. Na mocy bulli papieskiej „Episcoporum Poloniae coetus” z 1972 r. zostały na nowo zorganizowane i zatwierdzone polskie diecezje na zachodzie kraju. Pamiętajmy jednak, że był to okres rządów komunistycznych. Niektóre reformy udało się Kościołowi przeprowadzić, a niektóre były blokowane przez władze.

A na wschodzie pojawił się problem trzech „diecezji karłowatych”: Białegostoku, Drohiczyna i Lubaczowa.

To były fragmenty diecezji wileńskiej, pińskiej i lwowskiej, które kiedyś formalnie funkcjonowały w granicach państwa polskiego. Po II wojnie światowej większość obszarów tych diecezji zostało wcielonych do Związku Radzieckiego, zostawiając po polskiej stronie kilka dekanatów. Przekształcono je w administratury apostolskie, czyli tymczasowe formy kościelne. Wiemy, że sytuacja Kościoła w ZSRR była bardzo trudna, dlatego wielu kapłanów z wschodnimi rodowodami podjęło pracę na Ziemiach Zachodnich Polski, gdzie trafili transportami razem z swoimi przesiedlonymi parafianami. Przykładem księdza, który znalazł się poza macierzystą diecezją, był chociażby bł. ks. Michał Sopoćko, który przed II wojną światową pracował w Wilnie, gdzie był spowiednikiem św. Faustyny Kowalskiej, a po 1946 osiadł w Białymstoku.

Reorganizacja Kościoła wiąże się też z powrotem tytułu prymasa Polski do arcybiskupa Gniezna.

Godność prymasa Polski od początku jej nadania w 1417 r. była związana z arcybiskupstwem gnieźnieńskim. Dopiero w 1946 r. kard. August Hlond poprosił Stolicę Apostolską o stworzenie unii personalnej pomiędzy arcybiskupstwami w Gnieźnie i Warszawie, skutkiem czego jeden biskup sprawował władzę w dwóch diecezjach: obecnej i historycznej stolicy Polski. Rezydując w Warszawie, posiadał prerogatywy prymasa Polski. W dobie komunizmu ten model był bardzo opatrznościowym rozwiązaniem, ponieważ zarówno kard. Hlond, jak i jego następca kard. Stefan Wyszyński byli mężami opatrznościowymi na tamte czasy. Po reorganizacji struktur Kościoła w Polsce w marcu 1992 r., czyli też do rozwiązania unii Warszawa-Gniezno, tytuł został przy kard. Józefie Glempie jako kustoszu relikwii św. Wojciecha, mimo że ten był metropolitą warszawskim. Po jego przejściu na emeryturę w 2009 r. nowym prymasem został dotychczasowy metropolita gnieźnieński abp Henryk Muszyński.

Wielu katolików narzeka, że Kościół w Polsce nie ma jednego lidera.

Tytuł prymasa stał się tytułem honorowym. Pomimo tego, to właśnie Gniezno jest znakiem jedności narodowej i europejskiej, znakiem katolickiej Polski. Ze względu na swoją historię, osobę św. Wojciecha, którego męczeństwo miało miejsce u początków chrześcijaństwa w Polsce, oraz ponad tysiącletnią tradycję, cieszy się uznaniem i szacunkiem. Aktualny prymas Polski, abp Wojciech Polak, jest przede wszystkim pasterzem swojej diecezji, włączając w posługę własne inicjatywy wyrastające z godności prymasowskiej, czego przykładem jest zwołany w zeszłym roku X Zjazd Gnieźnieński. Musimy też pamiętać, że część obowiązków prymasa przejął Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, wybierany kolegialnie przez samych biskupów, oraz Nuncjusz Apostolski, będący łącznikiem pomiędzy polskim Episkopatem a Stolicą Apostolską.

Czyli dopiero po zmianie ustroju otworzyła się furtka, by wreszcie dokonać wielkiej reorganizacji Kościoła w Polsce?

Ta reforma nie miała tylko podłoża politycznego czy społecznego, ale miała też wielkie znaczenie duszpasterskie. Już Sobór Watykański II postulował, by Lud Boży był bliżej swoich pasterzy. Przez fakt, że diecezje są mniejsze, biskupi mogą intensywniej działać duszpastersko, być z wiernymi poprzez częstsze wizytacje, bierzmowania czy inne inicjatywy kościelne, podczas których obecność pasterza jest elementem jednoczącym zarówno wiernych, jak i duchownych. Dobrym przykładem jest zainicjowany przez Jana Pawła II Światowy Dzień Chorych, kiedy wielu biskupów odwiedza szpitale, udzielając pacjentom sakramentu namaszczenia chorych. To zmniejszenie powierzchni diecezji nie tylko ma znaczenie praktyczne – bo na jednego biskupa przypada mniejsza ilość wiernych, ale ma także wpływ na całą organizację wewnątrz Kościoła lokalnego. Mniejsze diecezje to także lepiej zorganizowane instytucje takie jak Caritas, media katolickie, lepsza koordynacja katechezy szkolnej czy ruchów i stowarzyszeń świeckich działających na terenie diecezji.

*ks. dr hab. Tomasz Moskal – kapłan diecezji sandomierskiej, adiunkt w Katedrze Historii Kościoła w Czasach Najnowszych, Metodologii i Nauk Pomocniczych na Wydziale Teologii KUL, autor licznych tekstów dotyczących historii Kościoła w Polsce.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail