Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Św. Jadwiga Śląska. Dlaczego spowiednik kazał jej nosić buty?

EAST NEWS
Udostępnij

Gdyby zeskrobać patynę, usunąć niepotrzebne warstwy werniksu – często można dostrzec niezwykle charakterne postaci, które żyjąc w dzisiejszej rzeczywistości, urzekłyby swoim działaniem i radykalizmem.

Czy święci są po to, aby nas zawstydzać? Tak. Mogą być i po to. Czasem konieczny jest taki zbawczy wstyd, ażeby zobaczyć człowieka w całej prawdzie. Potrzebny jest, ażeby odkryć lub odkryć na nowo właściwą hierarchię wartości. Potrzebny jest nam wszystkim, starym i młodym…”. Bardzo lubię ten fragment homilii św. Jana Pawła II (Tarnów 1987, msza beatyfikacyjna Karoliny Kózkówny).

Te słowa przypominają mi się w zasadzie zawsze wtedy, gdy poznaję sylwetkę kolejnego świętego czy błogosławionego pokazanego w bardzo ludzki sposób. Łatwiej o to w przypadku tych żyjących blisko nas, świętych XX czy XXI wieku. Postęp technologii, gromadzenie i przekazywanie informacji umożliwia nam postrzeganie ich bardziej w kategoriach „takich samych jak my” – co nie umniejsza heroiczności ich cnót i wagi dzieł. Trudno zresztą się dziwić, że do współczesnego człowieka bardziej przemówi Piotr Frassati chodzący po włoskich Alpach z fajką w zębach czy Matka Teresa ocierająca rany chorych sierot w Indiach.

Inaczej jest w przypadku tych wyniesionych na ołtarze przed wiekami. „Oldskulowe” hagiografie często powodują zniechęcenie, wręcz niedowierzanie. Traktujemy je jak legendy i mitologię. A przecież to też byli ludzie z krwi i kości, oczywiście ludzie swoich czasów. Nikt nie spodziewa się chyba, że średniowieczna księżna paliłaby fajkę, ale kiedy przyjrzeć się bliżej, zachować się trochę jak konserwator zabytków –zeskrobać patynę, usunąć niepotrzebne warstwy werniksu – często można dostrzec niezwykle charakterne postaci, które żyjąc w dzisiejszej rzeczywistości, urzekłyby i swoim działaniem, i radykalizmem.

Taką postacią jest dla mnie święta Jadwiga Śląska, księżna żyjąca w latach 1178-1243. Ze szkoły pamiętam, że była żoną Henryka Brodatego i że większość ich dzieci zmarła. Również, że prowadzili typowy, ascetyczny dwór średniowieczny.

Oddają to zapisy o księżnej mówiące o jej wielkiej skromności, ale też bardzo zaangażowanej w poprawę życia swoich poddanych, np. dbała, by urzędnicy nie uciskali kmieci, darowała kary grzywny, a w czasie klęsk, pomimo protestów zarządców, nakazywała rozdawać mięso czy zboże.

A do tego wszystkiego… chodziła boso! Wszystko dlatego, że – jak na radykała przystało – chciała w tym znaku być bliżej otaczających ją przecież bardzo biednych ludzi. No ale przecież była księżną! Czy można winić męża, że się irytował i nawet interweniował u żoninego spowiednika, by wymógł na niej obowiązek noszenia obuwia?

Charakterek Jadwigi cudownie się wtedy objawił – polecenie spowiednika spełniła, nosząc buty… przypięte do paska. Prawda, że od razu żyjąca ponad siedem wieków temu święta staje się nam jakaś bliższa?

Ślub Henryka I Brodatego z Jadwigą z Andechs, według ikonografii z XIV w.

A że warto takie rzeczy opowiadać, udowadnia ta historia. Kilka miesięcy temu pieśniarz i autor tekstów, Marcin Styczeń otrzymał telefon z prośbą o napisanie piosenki o św. Jadwidze. Zgodził się z ochotą, bo od jakiegoś czasu chodziło mu po głowie stworzenie płyty z piosenkami o ważnych dla niego świętych. Niewiele czasu zabrało stworzenie piosenki o królowej Jadwidze, która nad drzwiami swoich komnat kazała umieścić dwie splecione litery M (od imion ewangelicznych sióstr Marii i Marty), jako symbolu harmonijnego połączenia kontemplacji z działalnością praktyczną.

Jakie było jego zdziwienie, kiedy otrzymał odpowiedź, że piosenka co prawda piękna, ale chodziło nie o św. Jadwigę królową, a właśnie o św. Jadwigę Śląską. Tak to święta księżna artystę „zawstydziła”, używając papieskiego sformułowania. Ale piosenka o Jadwidze, co ma buty do paska przypięte, urodziła się równie szybko. Akurat na 750-lecie jej kanonizacji (26 marca).

A oto piosenka:

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!