Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Love actually” powraca! I promuje dobroczynność

Udostępnij

Zobacz ulubionych bohaterów i najlepsze sceny 14 lat później – znów uśmiechniesz się i wzruszysz.

„Love actually” (polski tytuł „To właśnie miłość”) to absolutnie najlepsza bożonarodzeniowa komedia romantyczna pod słońcem. I tak, jak sobie obiecałam – nie obejrzałam jej w 2016! Dlaczego więc o tym piszę teraz, gdy drzewa strzelają pąkami i coraz bliżej Wielkanoc? Otóż właśnie światło dzienne ujrzał sequel tego filmu, a dokładnie – kilku najsłynniejszych scen.

W powtórce z rozrywki możemy więc zobaczyć maestrię guzdrały Jasia Fasoli (Rowan Atkinson), który pakuje prezent wystawiając na próbę nie tylko klienta, ale i widzów. Jest oczywiście piękna Keira Knightley, której rzednie mina na widok żony (Kate Moss!) jej dawnego adoratora.

Nie brakuje także ekscentrycznego artysty Billego Macka (Bill Nighy), który znów coverując piosenkę zamienia słowa. Tym razem w hicie ZZ Top (czy ktoś z czytelników jeszcze kojarzy…?) zamiast „Daj mi całą twoją miłość” śpiewa „Daj mi wszystkie twoje pieniądze”…

No i moi ulubieńcy. Brytyjsko-portugalska para Jamie (Colin Firth) i Aurelia (Lúcia Moniz) w scenie nagranej w samochodzie wspominają ich pierwszą przejażdżkę. Tak – tym razem też jest romantycznie. Niestety krótko, bo do auta po chwili wpakowują się ich dzieci w liczbie trzy. I jak się okazuje, to nie jest całe potomstwo jadące z nimi.

Osobiście wolę pierwotną wersję scen, zwłaszcza taniec premiera Wielkiej Brytanii – mimo że Hugh Grant z wiekiem nie traci formy!

Warto jednak obejrzeć ten film z jednego powodu – został nakręcony aby wesprzeć organizację charytatywną Comic Relief. Jej założyciele wywodzący się z brytyjskiego środowiska kultury i rozrywki (głównie twórcy programów komediowych – stąd nazwa) w 1985 po raz pierwszy zorganizowali akcję zbierania pieniędzy dla Etiopczyków, w których uderzyła klęska głodu.

Do dziś, co dwa lata, w połowie marca odbywa się finał zbiórki pieniężnej na pomoc mieszkańcom krajów rozwijających się. Nosi nazwę Dni Czerwonego Nosa. Jeśli nie wiesz, o co tu chodzi – wygooglaj zdjęcie klauna i wszystko będzie jasne.

W tym roku Brytyjczycy podarowali na wsparcie 73 026 234 funtów! Organizacja przeznaczy je m.in. na edukację dzieci oraz wspieranie opieki nad najmłodszymi ofiarami handlu ludźmi i przymusowej pracy, na walkę z przemocą wobec kobiet i nierównym traktowaniem, pomoc w kształtowaniu liderek inicjujących pozytywne zmiany w społeczeństwie, opiekę zdrowotną dla osób wykluczonych i projekty budowania wspólnot zmniejszające izolację osób ubogich.

Zatem, czy lepszy jest remake czy oryginał, nie ma tu znaczenia. Cel jest naprawdę wart tej produkcji!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail