Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Dom z duszą artysty

Fot. Kora
Udostępnij

To wnętrze urządzone z malarskim wyczuciem koloru i detalu. Różnorodność stylów i inspiracji tworzy zaskakująco spójną całość. Dom Elżbiety i Dominika Radziwiłłów.

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Jesteśmy na Sadybie, w dzielnicy willowej położonej w południowej części Warszawy.

Domy jednorodzinne, każdy z własnym, niewielkim ogrodem. Mnóstwo starych drzew, dekoracyjnych krzewów, kwiatów. Bujna zieleń w różnych odcieniach.

Od wschodu dzielnicę zamyka jezioro, nad którym latem można odpoczywać. Powstała po I wojnie światowej jako kolonia domów dla oficerów Armii Polskiej. Domy, zniszczone w czasie drugiej wojny światowej, odbudowano po 1945 roku. Obok nich powstały znacznie skromniejsze. Jeden z nich to cel naszej wizyty.

Jedziemy wolno wąską uliczką, na której zachował się jeszcze bruk sprzed wojny – „kocie łby”. Ma to swój urok, ale samochód trzęsie niemiłosiernie.

Czytaj także: 10 dobrych nawyków, które uprzyjemnią codzienność

Dom Elżbiety i Dominika Radziwiłłów zbudowali z wielkim wysiłkiem jej dziadkowie w latach 50. Ówczesne prawo budowlane narzucało ograniczenia: powierzchnia 140 metrów kwadratowych, trzy poziomy, ale na każdym tylko jeden pokój (!). Elżbieta podjęła się trudnego zadania dostosowania „socjalistycznych” ograniczeń do nowych warunków życia.

Dom, podobnie jak i sąsiednie, zanurzony jest w zieleni, przerywanej fioletem bzów i czerwienią rododendronów. Nad niewielkim ogrodem króluje ogromny świerk. Wąska fasada domu, dziedzictwo poprzedniego systemu, nie zapowiada rozbudowy, jaka się tu dokonała.

Na progu witają nas dwa psy: Duda i Matylda. Duda jest członkiem rodziny od 15 lat, dwa razy pokonała Atlantyk, w Waszyngtonie spędziła z rodziną trzy lata. Ale w Warszawie czuje się znacznie lepiej. Matylda – przyjęta po stracie poprzedniej właścicielki, od razu przyzwyczaiła się do rodziny. Oba psy, inteligentne i pełne humoru, pozują Elżbiecie do obrazów.

Już od progu wrażenie robi różnorodność wystroju. Kolory, obrazy i meble z różnych epok i kontynentów, kilka rodzajów oświetlenia, wszystko to tworzy harmonijną całość. Taka harmonia wnętrza to cel wielu dekoratorów.

Elżbieta jest malarką. Długo zastanawiała się, jak urządzić dom. Pomysły przychodziły podczas malowania obrazów, spacerów z psami, zajęć z dziećmi. Nie starała się klasycznie dopasowywać tkanin do tapet, mebli do kolorów ścian. Na całość składają się fragmenty, z których każdy tworzy samoistne dzieło sztuki.

Parter domu został rozbudowany w stronę ogrodu. W jednej przestrzeni mieszczą się tu kuchnia, jadalnia, salon i pracownia Elżbiety. Pierwszą część salonu dekoruje wzorowana na starej grafice tapeta panoramiczna, przedstawiająca korony drzew. Kupiona w Paryżu, tworzy oryginalne tło dla znajdujących się tu mebli, obrazów i lamp. Większość przedmiotów we wnętrzu ma wartość sentymentalną. Dwa fotele odziedziczone po ojcu Dominika, trzeci Elżbieta dostała po dziadku. Portret rodzinny z XIX wieku, jeden z nielicznych ocalałych po wojnie, przekazali im rodzice.

Nawet w tych starych przedmiotach widać artystyczną rękę Elżbiety. Z obitymi na biało fotelami wiąże się pewna anegdota. Podczas rodzinnego obiadu jeden z nich został zalany sokiem porzeczkowym. Już następnego dnia zniszczone siedzisko fotela Elżbieta ozdobiła głową byka, którą namalowała specjalnymi farbami do tkanin. Aby uniknąć podobnej katastrofy, na drugim fotelu znalazła się gęsta kompozycja kolorowych plam.

Podobnie było z białymi abażurami lamp. Elżbieta namalowała na nich piękne kompozycje roślinne, które nadają lampom niepowtarzalną lekkość, ocieplają barwę światła i urozmaicają wnętrze.

Czytaj także: Zmień swoją łazienkę w domowe spa

Druga część salonu, „kominkowa”, koncentruje się wokół czerwonego, dużego i niskiego stołu azjatyckiego. Z jednej jego strony stoją wspomniane fotele, kanapa, zrobiona na zamówienie przez warszawską firmę dekoratorską „Dom i domek”. Na ścianach wokół kominka wiszą obrazy dwu malarek: matki – Krystyny Radziwiłł-Milewskiej i córki Elżbiety. Obrazy mają podobny klimat.

Uwagę zwraca oryginalna podłoga z drewnianych deseczek. Ocieplają ją dywany ze wschodniej Azji i Turcji, pamiątki z podróży. Ciekawym zwieńczeniem dekoracji tej części salonu są dwa mundury szambelanów dworskich z XIX wieku oraz koronkowe stroje dziecięce pochodzące z początku XX wieku, pamiątki obydwu rodzin.

Od zachodu salon zamyka szklana ściana, łącząca go z drewnianym tarasem, schodzącym do ogrodu. Dzięki temu salon w ciągu dnia wypełniony jest światłem.

Dom Elżbiety i Dominika jest otwarty dla rodziny i szerokiego kręgu przyjaciół. Spotykają się tu często, w dużym gronie, z dziećmi. Gospodarze szczególnie dbają o to, aby przyjęcia z okazji świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy miały charakter zgodny z polską tradycją.

Pani domu ma zamiłowanie i talent również do gotowania. Wykorzystując przepisy z różnych stron świata, przygotowuje wyśmienite dania. I podaje je w wyszukany, artystyczny sposób. Chce, by piękno towarzyszyło wszystkim sferom życia. Także w kuchni Elżbieta ma niezwykły talent do kompozycji. Łączy składniki w nieoczywisty sposób. Gdy pytamy, co dodała do pysznej potrawy, Elżbieta odpowiada: – Nie pamiętam, trochę tego, trochę tamtego. Efekt rewelacyjny, ale trudno go będzie skopiować.

Kuchnia jest nowa, powstała w miejscu byłej werandy. Wymarzona przestrzeń do przyrządzania mistrzowskich potraw. Oddzielona bufetem od salonu, pozwala gospodyni uczestniczyć w życiu rodzinnym i towarzyskim w trakcie gotowania.

Jednak najważniejszym miejscem w domu jest dla Elżbiety jej pracownia. Matka trójki dzieci: Stasia, Lei i Tysi, jest już uznaną malarką w Polsce i za granicą. Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie studiowała pod okiem wybitnych malarzy i grafików, takich jak profesorowie Jerzy Tchórzewski, Janusz Stanny i Mieczysław Wasilewski. Czas spędzony w ich pracowniach ukształtował jej pasję do malarstwa sztalugowego. Inspiracje czerpie z najbliższego otoczenia, obserwuje ludzi i przyrodę. Szuka ich też w podróżach do Azji Wschodniej, obu Ameryk i krajów Europy.

Malarce często pozuje rodzina i ukochane psy. Zwierzęta, obecne w jej obrazach, są obserwowane jakby z ukrycia, pozostawione w swoim świecie.

Czytaj także: Mój skarb to moja wiara: rozmowa z Isabelle d’Ornano

Pokoje domowników usytuowane są na pozostałych kondygnacjach domu. Ten Stasia Elżbieta urządziła w dawnym garażu domu. Ma wielkie okno, dzięki temu jest jasny. Pokój Elżbiety i Dominika znajduje się na pierwszym piętrze. Drzwi balkonowe z sypialni prowadzą na duży taras z widokiem na ogród. Na tym samym piętrze ma pokój Lea. Najmłodsza Elżbietka, zwana w rodzinie Tysią, mieszka na poddaszu. Dumna jest bardzo, że w tym samym miejscu była kiedyś sypialnia jej babuni, Krystyny.

Gdy robimy sesję zdjęciową, w domu Radziwiłłów trwają przygotowania do Pierwszej Komunii Świętej Tysi. Zgodnie z tradycją, dziewczynki przystępują do pierwszej komunii św. w białych długich sukienkach i wiankach, uplecionych ze świeżych kwiatów. Elżbieta podtrzymuje tę piękną tradycję, tak jak niegdyś jej mama. Na chrzty i komunie maluje obraz z Matką Boską, który drukowany jest w postaci małych obrazków i jako pamiątka uroczystości rozdawany gościom.

Elżbieta układa kwiaty w wazonach, przygotowuje Tysię do pierwszej spowiedzi, jednocześnie dopracowuje obraz na wystawę we Włoszech. W powietrzu łączą się zapachy farb i terpentyny ze schnącego obrazu. A także aromat gotowanych dań. Gospodyni podaje nam przepyszną sałatę.

fot.Kora

Sałata Wiosenna

cykoria pokrojona w paski
szparagi ugotowane
małe pomidorki przekrojone na pół
młode ogórki pokrojone w talarki
suszona żurawina
pęczak ugotowany i ostudzony
młoda marchewka ugotowana na pół twardo, ostudzona i pokrojona w talarki
koperek, pietruszka, kolendra
kapary

Sos:
oliwa z oliwek
liście świeżej bazylii
sól
pieprz

Składniki na sos zmiksować i wymieszać tuż przed podaniem ze składnikami sałaty.
Proporcje składników dowolne, jak lubimy.

fot.Kora

Sałatka z buraków
(wg Przepisu Państwa Kręglickich)

buraki
rukola
świeży kozi ser

Sos vinegrette :
oliwa z oliwek
ocet balsamiczny
1 łyżeczka musztardy
sól, pieprz

Buraki obrać, ugotować i ostudzone pokroić w plastry.
Rukolę umyć i posiekać.
Kozi ser rozdrobnić.
Przed podaniem wymieszać wszystkie składniki z sosem.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail