Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Kard. Nichols: Polscy imigranci to uczciwe i pracowite osoby

Photoshot/REPORTER
Udostępnij

„Dziś młodzi ludzie, zwłaszcza w Europie Zachodniej, żyją konsekwencjami tego, że przez dwie dekady mówiono im: róbcie, co chcecie. Wiedzą, że to nie jest dobra recepta na życie. Potrzebują zakorzenienia” – mówi kard. Vincent Nichols, przewodniczący Konferencji Episkopatu Anglii i Walii.

Dorota Abdelmoula (KAI): Eminencjo, Wielka Brytania formalnie rozpoczyna dziś proces wychodzenia z Unii Europejskiej. Czy właśnie takiego rozwiązania spodziewał się Ksiądz Kardynał dla swojego kraju i wspólnoty europejskiej?

Kard. Vincent Nichols*: Nie, nie spodziewałem się takiego rezultatu przeprowadzonego referendum. I mówiłem wówczas, że według mnie opuszczenie Unii Europejskiej sprawi, że mierzenie się z wieloma problemami Europy, nie tylko kryzysem migracyjnym, stanie się jeszcze trudniejsze. Ale stało się. Pani premier zajęła bardzo jasne stanowisko i dziś rozpoczyna się proces negocjacji, który potrwa najbliższe dwa lata. To będzie kluczowy czas.

Czy zaniepokojeni powinni być także Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii?

Język polski jest dziś drugim najpopularniejszym w Wielkiej Brytanii, a większość Polaków, którzy do nas przyjeżdżają, to uczciwe i pracowite osoby. Wiem, że wielu z nich niepokoi się, czy będą zmuszeni do wyjazdu, ale według zapewnień brytyjskiego rządu ci, którzy mieszkają w Anglii będą mogli pozostać.

Polacy mają wybór pomiędzy duszpasterstwami polonijnymi, a wspólnotami anglojęzycznymi i zachęcamy ich do tego, by dzielili się z nami doświadczeniami wiary: przypominamy, że są mile widziani w naszych szkołach i parafiach.

Z drugiej jednak strony – pamiętając, że możemy pracować czy rozmawiać z przyjaciółmi w języku obcym, ale najtrudniej zmienić język, w którym się modlimy – szanujemy wybór tych Polaków, którzy pozostają we wspólnotach polskojęzycznych. Skądinąd w Londynie posługują kapelani ponad 60 różnych grup etnicznych. Ta różnorodność jest więc bardzo duża.

Jakie nowe wyzwania duszpasterskie wiążą się dla tych wspólnot z rozpoczęciem Brexitu?

Nie sądzę, aby ten proces wpłynął znacząco na praktyczne funkcjonowanie wspólnot Kościoła, tym bardziej, że nie zmienia możliwości przemieszczania się w obrębie Europy. Uważam natomiast, że to, co jako Kościół możemy wnieść do tej nowej rzeczywistości, to bogactwo relacji, struktur, które mamy we wspólnocie Kościoła. One się nie zmienią i są drogami, dzięki którym wciąż możemy odkrywać, że zależymy od siebie nawzajem, że pozostajemy braćmi i siostrami, w szerokiej i otwartej rzeczywistości europejskiej. To ważna przestrzeń spotkania.

Według mnie rolą Kościoła, jego biskupów i młodych ludzi jest pomoc całemu społeczeństwu, w przyjęciu postawy większej otwartości. Mieszkańcy Wielkiej Brytanii są zawiedzeni niektórymi decyzjami Unii Europejskiej, ale nie sądzę, by chcieli się odseparować od Europy.

Niedawno świętowaliśmy 60-lecie podpisania Traktatów Rzymskich, stanowiących podwaliny Unii Europejskiej. Jak Ksiądz Kardynał ocenia wierność współczesnej wspólnoty chrześcijańskim ideom jej założycieli?

Pewien doświadczony angielski dyplomata mówił, że pracując przez 30 lat dla instytucji unijnych w Brukseli i Strasburgu, zaobserwował, że przez ostatnie 10-15 lat wizja Unii Europejskiej odeszła od wytycznych Katolickiej Nauki Społecznej. Unia Europejska stała się blokiem ekonomicznym i blokiem działającym na rzecz zjednoczenia politycznego. Żadne z tych założeń nie odpowiada w pełni wizji wspólnoty europejskiej w jej pierwotnych założeniach. Według mnie, m.in. to z tego względu papież Franciszek powiedział w ubiegłym tygodniu, że Unii Europejskiej zagraża utrata jej wizji i niepowtarzalnego ducha.

Co zatem powinniśmy robić jako katolicy i obywatele Europy, by pomóc w powrocie do tych pierwotnych założeń?

Pierwszym obowiązkiem członków Kościoła i naśladowców Chrystusa jest bycie Jego świadkami. Tak, jak mówi Franciszek: musimy być zarazem uczniami i misjonarzami.

Co to oznacza w praktyce?

Bycie uczniem oznacza, że związuję się z Jezusem i mówię, że to On jest drogą. Bycie misjonarzem, to próba pokazania, że wprowadzam w życie najważniejsze prawdy płynące z nauczania Chrystusa. To m.in. promowanie postaw miłosierdzia, współodczuwania, a także patrzenie w przyszłość, ku obietnicy życia wiecznego.

Takie świadectwo można dać przykładem własnego życia, m.in. poprzez spotkania, bycie razem, pokazywanie, że łączy nas nie tylko płaszczyzna humanitarna, ale wspólnota uczniów Chrystusa, do której należymy.

Dla wielu ludzi newralgicznym punktem jest dziś sposób, w jaki Europa blokuje odpowiedź na kryzys migracyjny. Niektóre kraje, jak Grecja czy Włochy, wykazały się wielką hojnością. Inne, mając w pamięci własną historię, były przestraszone. Nie widzę, by kraje Unii Europejskiej wspólnie pracowały nad rozwiązaniem problemu. Raczej stały się fortecą, a to nie jest dobry wyraz katolickiej wizji wspólnoty europejskiej.

Zbyt często przywództwo polityczne jest zbudowane na strachu, którym się manipuluje. Według mnie, to najgorszy rodzaj przywództwa.

Pomimo tak wielu wyzwań, przed którymi stoi Europa, europejski Kościół zaprasza do tego, by dziś podjąć dyskusję o towarzyszeniu młodym.

Towarzyszenie to podjęcie wspólnej drogi. Nie chodzi o to, żeby ludzie tacy, jak ja zaprosili młodzież do naśladowania, ale o to, byśmy powiedzieli młodym ludziom: chodźmy razem. Nie chodzi o to, by im powiedzieć: róbcie, co chcecie. Nie na tym polega towarzyszenie i nie sądzę, żeby młodzi ludzie chcieli dziś słyszeć takie słowa. Oni chcą mieć poczucie, że są akceptowaną częścią większej wspólnoty, która pokazuje, że kierunek, w którym wspólnie patrzymy jest dobry.

Dziś młodzi ludzie, zwłaszcza w Europie Zachodniej, żyją konsekwencjami tego, że przez dwie dekady mówiono im: róbcie, co chcecie. Wiedzą, że to nie jest dobra recepta na życie. Chcą wiedzieć za kim podążają i dokąd zmierzają. Potrzebują zakorzenienia, a to wymaga od każdego z nich rozeznania: jakie są moje dary, w czym ja jestem dobry. A także poczucia, że są częścią większej rzeczywistości.

Zmagamy się z konsekwencjami zbyt dużego indywidualizmu, podczas gdy jesteśmy wezwani do wzrastania we wspólnocie.

*Kard. Vincent Nichols – przewodniczący Konferencji Episkopatu Anglii i Walii oraz wiceprzewodniczący Rady Konferencji Biskupów Europy. Prymas Anglii i Walii.

KAI/ks
Cała rozmowa do przeczytania na ekai.pl 

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail