Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Jestem wolna. A nowa piosenka Agnieszki Musiał tylko to potwierdza

Udostępnij

Nie wiem, czy słyszeliście już „Wolnym tempem”, czyli najnowszą piosenkę Agnieszki Musiał. Zaraz po premierze zwaliła mnie z nóg. Popłakałam się.

Kiedy słyszę jej refren, wszystko we mnie śpiewa: „Jestem wolna!”. Prawdopodobnie nie przeżywałabym tego tak bardzo, gdybym z wolnością nigdy nie miała problemów. A miałam. I to ogromne. Dlatego opowiem Wam, czym ona dla mnie dziś jest.

Wolność to stawianie granic

Kilka lat temu byłam spanikowaną, młodą dziewczyną, której zależało na akceptacji otoczenia. Nie chciałam nikogo rozczarować, więc stawałam na palcach, żeby zadowolić koleżanki, kolegów i wujostwo. Potrafiłam przemilczeć nawet najbardziej perfidne szyderstwa i złośliwości. Aż wreszcie zrozumiałam, że nie muszę udawać, że to „nie szkodzi”.

Nauczyłam się radzić sobie z toksycznymi ludźmi, a nawet więcej. Dziś wiem, że nie muszę pozwalać źle się traktować i nie muszę mieć kontaktu z ludźmi, którzy mnie nie szanują. Nawet, jeżeli – a zazwyczaj tak jest – wydaje im się, że nie mają sobie nic do zarzucenia. Bo jeżeli źle się czuję, a mimo moich uwag ktoś kompletnie to bagatelizuje, to nie mamy o czym rozmawiać.

Czytaj także: Jak radzić sobie z osobami, które próbują nami manipulować? [WYWIAD]

Wolność to czytanie kryminałów

Czytam głównie literaturę piękną, rzadziej książki dotyczące duchowości. Książki Gai Grzegorzewskiej (w planach mam też zakup całej serii Katarzyny Bondy) to dla mnie wolność i odskocznia. Kryminały relaksują mnie, porywają i uczą snucia intryg. Szczególnie literackich. Jak budować opowieść, żeby czytelnik nie domyślił się finału? Jak podtrzymywać napięcie? I wreszcie – jak pisać o seksie, nie zbliżając się do taniego romansidła? Wiecie, nawet samo zadawanie tych pytań to już dla mnie – jako „katolickiej blogerki” – kawał wolności.

Wolność to docenianie i szanowanie siebie

W liceum kilka osób ustawicznie krytykowało każde moje zachowanie. Najbardziej bolało ich to, że widzę swoją wartość. I mam marzenia, których nie chowam do szuflady. Byli zirytowani nawet tym, że nie pozwalałam się obrażać nauczycielom. Zrozumiałam wtedy, że moja godność zależy wyłącznie ode mnie. Reszta świata bardzo chętnie ją podepta.

Dlatego doceniam to, kim jestem i co robię. A przede wszystkim doceniam ludzi, którzy są wobec mnie uczciwi i empatyczni. Szacunek do siebie to asertywność, ale też dzielenie się czymś, co mi się udaje i z czego się cieszę. Nie chcę tłumić ani wypierać swoich emocji. Nie chcę być fałszywie pokorna. Chcę być wolna.

Czytaj także: Agnieszka Musiał o radości z „konsumpcyjnych” Świąt

Wolność to memy Marty Frej

Poczucie humoru i śmiech to dla mnie podstawa zdrowego dystansu do świata. Może dlatego tak lubię memy Marty Frej, które w punkt rozbrajają absurdy ludzkiej hipokryzji. Są jak balsam, kiedy moja głowa kipi od hejtu, zgryźliwości i bezmyślnej dosłowności. A że ponoć katoliczek nie posądza się o podzielanie jej poczucia humoru – sytuacja jeszcze bardziej mnie cieszy.

Wolność to niedopowiedzenia

Wolność to też dla mnie niedopowiedzenia. Nie tłumaczenie się z wszystkiego i wszystkim. Nie uzasadnianie swojego poczucia humoru. I nie przekonywanie, że ma ono transcendentalny sens.

Wolność to bycie apolityczną

Polityka, spiskowe teorie dziejów, prymitywnie napisane teksty – to kilka z rzeczy, których unikam z nieskrywaną radością. Nic mi nie dają, nie interesują mnie, budzą wyłącznie negatywne emocje. Dlatego zupełnie świadomie nie zapraszam ich do mojej głowy. W zamian pozwalam sobie na zupełnie apolityczne życie oraz apolityczne spojrzenie na rzeczywistość. Nawet tą polityczną.

Wolność to wybór

Ponieważ jestem wolna, mogę podejmować wybory, które są autentycznie moje. Nie kieruje mną żaden srogi palec, etykieta, ani wścibska sąsiadka. Sugeruję się wyłącznie tym, co sama wybieram. A mój wybór to Jezus, miłość, szacunek i dobroć. Tego pragnę. Z tym się utożsamiam. To daje mi siłę.

W końcu, wolność to nie same decyzje – to stan, w którym je podejmuję. To możliwość życia tak, jak tego pragnę. Żeby przekuć ją w czyn, potrzeba sporo odwagi, konsekwencji i pokory.

Czytaj także: Piosenka, która łamie szablony i po prostu porusza

Pewnie dlatego tak często boimy się i wstydzimy wolności. Zastanawiamy się, czy tak można? Czy mogę odczuwać i widzieć coś inaczej, niż „wszyscy”? Czy nie muszę się z tego spowiadać? I czy to w ogóle legalne? Zamiast do Jezusa, porównujemy się do sztucznego archetypu „pobożnego katolika”. A przecież Bóg każdego z nas stworzył inaczej. I każdego inaczej prowadzi. Nie mamy prawa do dyskredytowania drugiego. Jedyne co mamy, to wolność do podania mu ręki. To tutaj weryfikują się wszystkie nasze wartości.

Teraz usiądźcie i posłuchajcie wreszcie „Wolnym tempem”. A potem dajcie koniecznie znać, co dla Was jest WOLNOŚCIĄ?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail