Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jak używać Twittera – lekcja od J.K. Rowling

Anthony Harvey/Getty Images
Udostępnij

Autorka „Harry’ego Pottera”, miliarderka J.K. Rowling używa mediów społecznościowych nie tylko do kontaktów z fanami, ale także w ten sposób ich wspiera.

Twitter to użyteczne narzędzie dla sław – najświeższe wiadomości, promocja, kontakt z fanami, wentyl dla emocji, a nawet miejsce, gdzie można rozpocząć porządną pyskówkę.

Ale w rękach J.K. Rowling Twitter staje się narzędziem ratującym życie.

Rowling, która często rozmawia z fanami na Twitterze, dostała w zeszłym tygodniu niepokojącą wiadomość: „Wszystko się rozpada, już nie mogę… jestem zmęczona…”, napisała Kate. „Nie mówię, że się poddam, ale gdybym jutro miała się nie obudzić, byłoby mi wszystko jedno”.

Po minucie Rowling odpisała, zachęcając ją do szukania pomocy. „Mnie nie byłoby wszystko jedno”, napisała. „Musisz powiedzieć komuś bliskiemu, jak się czujesz”.

Inni użytkownicy Twittera włączyli się do rozmowy, zachęcając Kate, żeby się nie poddawała. „Nigdy nie odpuszczaj”, pisała @RobinEllacott. „Na pewno jest wiele osób, którym nie jest wszystko jedno i będą za tobą tęsknić! Jo ma rację, opowiedz komuś!”. @hifelycia dodała: „Jutro wstanie słońce i wszystko będzie dobrze”. @zachtpike: „Mnie nie jest wszystko jedno. Jesteś ważniejsza niż myślisz. Jeśli kogoś potrzebujesz, jestem”.

Kate poprosiła J.K. Rowling o słowa otuchy. I dostała je – profil pisarki śledzi wiele osób, udało jej się dzięki temu zwołać na pomoc całą armię.

To jedna z niewielu sław, które z pojedynczego zdania na Twitterze robią nagłówek…

Rowling słynie ze stylu komunikacji na Twitterze. Dołączyła do tej sieci dopiero w 2009 roku, kiedy dowiedziała się, że ktoś się pod nią podszywa. Ostrzegła przyszłych fanów, że nigdy nie dorówna profilom Justina Biebera czy Kim Kardashian. „Obawiam się, że niezbyt często będę tutaj pisać… Pióro i papier są dla mnie w tej chwili najważniejsze”.

Ale skromną ilość tweetów nadrabia jakością. Jest jedną z niewielu sław, które z jednego zdania na Twitterze robią nagłówek prasowy – jak wtedy, gdy zbeształa magnata konserwatywnych mediów Ruperta Murdocha albo hejterską grupę Westboro Baptist Church. Kiedy Matthew Lewis – ten, który w serii filmów o Harrym Potterze grał Neville’a Longbottoma – zamieścił ryzykowne zdjęcia z sesji dla czasopisma „Attitude”, Rowling uderzyła w żartobliwie matczyny ton i kazała mu „założyć coś na siebie”.

I stale rozmawia z fanami. Kiedy @jakerosslake zastanawiał się, „co trzeba założyć na spotkanie z @jk_rowling”, autorka odpisała: „Załóż kapelusz. Lubię kapelusze”.

Kiedy @amymeowz wyznała: „Śniło mi się, że spotkałam @jk_rowling, która wypytywała mnie o szczegóły z Harry’ego Pottera, a ja nie umiałam odpowiedzieć i to było straszne, przerażające”, Rowling odpisała jej: „Miałam koszmar, w którym spotkałam fana Harry’ego Pottera – pytał mnie o drugoplanowe wątki, a ja nie pamiętałam, co napisałam”.

Nie pisze jak celebrytka… Jest jak bystry przyjaciel, z którym chciałoby się iść na kawę.

Fajnie jest śledzić J.K. Rowling na Twitterze. Ale co najbardziej znaczące, jej tweety są pełne empatii dla fanów, zwłaszcza kiedy najbardziej potrzeba im kilku słów wsparcia (a ponieważ Twitter ogranicza długość wpisów do 140 znaków, nie ma tam miejsca na wiele więcej). Sytuacja z zeszłego tygodnia to nie był pierwszy raz, kiedy Rowling dała trochę nadziei komuś, kto ją stracił.

W maju @BrocasesarTV napisał: „@jk_rowling – może to zginie tu w tym zgiełku… ale co byś powiedziała komuś, kto zgubił sens i chce się poddać?”

Nie zginęło. Rowling od razu odpowiedziała serią inspirujących tweetów.

„Powiedziałabym: popatrz na to”, napisała i wkleiła zdjęcie pięknego kamiennego łuku na tle rozgwieżdżonego nieba.

„I na to”, wkleiła następny obrazek, przedstawiający krwawoczerwony księżyc nad greckimi ruinami.

„I jeszcze na to”, tym razem podając zdjęcie małego leniwca, który trzyma pluszową żyrafę.

„I powiedziałabym, że świat jest pełen cudów, których jeszcze nie widziałeś”, zakończyła. „Nigdy nie porzucaj szansy na to, że je zobaczysz”.

Droga Rowling do sławy jest dobrze udokumentowana: wiemy, że razem z córką Jessiką żyła z zasiłku, kiedy zaczęła pisać pierwszą książkę o Harrym Potterze. Wiemy, że kilka wydawnictw odrzuciło tekst, zanim sprzedała go za mniej więcej 4 tysiące dolarów.

Dziś jest miliarderką – a byłaby jeszcze zamożniejsza, gdyby nie rozdawała tylu pieniędzy. (Tylko w 2011 roku oddała na cele charytatywne 160 milionów dolarów).

Nie pisze tweetów jak celebrytka. Jest jak jedna z nas, tylko lepiej pisząca, błyskotliwie, dowcipnie, ze złością, z empatią, jak bystry przyjaciel, z którym chciałoby się iść na kawę, albo jak ta ulubiona ciocia, która zawsze ożywia rodzinne spotkania.

Niewielu z nas napije się kawy z J.K. Rowling, niewielu zobaczy, jak jej obecność ożywia spotkania. Ale dzięki Twitterowi możemy obserwować, jak pisarka rozjaśnia komuś dzień – a nawet sprawia, że ten ktoś znajdzie odwagę, by zobaczyć kolejny poranek.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail