Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

ASAP? Nie dajmy się zwariować

Udostępnij

Szybciej chodzimy, jemy i znacznie gorzej znosimy oczekiwanie. Do miana zbrodni urasta teraz nie odpisanie na wiadomość elektroniczną – natychmiast!

Czy zdarzyło się Wam nie odpowiedzieć na mail czy SMS? Pfff, powinniście powiedzieć. Każdemu się zdarza. No, niby tak. Tak jak każdemu zdarza się o czymś po prostu zapomnieć. Się zapomni, się przypomni. Się odpisze. A może jesteście takimi użytkownikami nowoczesnych systemów komunikacji, którzy nie wyobrażają sobie, by nie reagować na bieżąco, kiedy dostajecie wiadomość? Tzn. przepraszam, powinnam napisać: kiedy świat komunikuje się z nami (od razu brzmi poważniej i donioślej, prawda? Nawet jeśli to tylko wiadomość od kumpla: wychodzimy dziś na piwo?).

Marek Bieńczyk, prozaik i enolog, przepytywany na okoliczność zbioru wywiadów pod wspólnym tytułem „Mężczyźni rozmawiają o wszystkim” zauważył m.in., że dzisiaj żyjemy szerzej i więcej rzeczy dotykamy. „Ma się więcej, jest się więcej. Miejsc stykania się ze światem materii, dosłownej czy wirtualnej, jest więcej”. I to ta wirtualna szybkość przekłada się na szybkość naszych gestów.

Też to zauważyliście? Że szybciej chodzimy, jemy i znacznie gorzej znosimy oczekiwanie. Zgadzam się z refleksją pisarza: kiedyś czekało się po kilka dni na telefon od obiektu miłości. Sama pamiętam stanie w długiej kolejce w akademikowym korytarzu do jednego z dwóch publicznych aparatów na karty. Albo jak umówiłam się z kolegą na wypad w Bieszczady – jechałam z Rzeszowa, on spod Gorlic, nie było komórek, ustaliliśmy dzień wcześniej telefonicznie, że spotykamy się w Ustrzykach i jakoś się udało. Bez konieczności kontaktu, upewniania się co kilka chwil „Gdzie jesteś?”. Dziś nie do pomyślenia.

To sięganie po telefon co i rusz jeszcze jestem w stanie próbować wybaczyć, czasem żachnę się, zwłaszcza w dość kameralnych sytuacjach, walcząc z elektronicznym urządzeniem o uwagę, którą sama chciałabym być darzona. Ale my, użytkownicy smartfonów, poszliśmy krok dalej: do miana niemal netykietowej zbrodni urasta teraz nie odpisanie na wiadomość elektroniczną – natychmiast! „Dlaczego nie odpisujesz? Przecież widzę, że otrzymałaś wiadomość!” – raporty dostarczenia zawsze prawdę powiedzą. „Dlaczego on nie reaguje? Przecież jest dostępny, widzę zielone światełko! Napisałam już chyba z 15 minut temu!” – moja znajoma denerwuje się, kiedy obiekt jej zainteresowań nie odpowiada.

Z jednej strony dziwi mnie taki brak cierpliwości. Bo jeżeli rzeczywiście mowa o sprawach, od których zależy nasze czy to zawodowe, czy osobiste życie, dlaczego by nie zadzwonić? Dlaczego samemu sobie stwarzać tę niekomfortową sytuację oczekiwania? Rozumiem, że czasem ludziom łatwiej się wysłowić pisząc niż mówiąc, ale tak jak potrzeba więcej czasu na zapisanie zdania niż wypowiedzenie go, tak samo chyba powinniśmy pozwalać drugiej stronie tak prowadzonej rozmowy na większy komfort sformułowania odpowiedzi niż niemal stawianie pod ścianą: no, dalej, odpisuj, przecież JA tu czekam. „Teraz, kiedy po dziesięciu minutach nie ma zwrotnego SMS-a, człowiek chce się wieszać z rozpaczy!” – to znów Bieńczyk.

A może po prostu adresat naszej wiadomości nie może w tej chwili odpisać? Albo – o zgrozo! – może nie chce? Czy możemy „strzelić focha”, bo „nie odpisuje do mnie już od godziny!”? Jakkolwiek absurdalnie to brzmi, praktyka pokazuje, że możemy i że tak robimy. Bo ktoś nie szanuje mojego czasu! Aha, mojego. A co z poszanowaniem czasu i wolności tej drugiej osoby? Tym tekstem chcę w pewien sposób powiedzieć: ludzie, litości. Sami sobie strzelamy w kolano. Opowiadamy ładne historie i wypowiadamy gładkie frazy o slow-life i uważności, a potem się okazuje, że to wszystko psu na budę. Że jednak wybieramy pęd, bo, jak mówi Bieńczyk, ludzie są wówczas „bardziej widowiskowi, bardziej skuteczni – bardziej błyszczą, lepiej śpiewają, lepiej tańczą, ładniej kadrują, lepszą robią oprawę. Tyle że to jest doskonałość techniczna przede wszystkim”. Żeby nie było: i pan pisarz, i autorka tego felietonu są ofiarami szybkości i śpieszą się bez przerwy. Tak, też zdarza mi się niecierpliwić, kiedy zbyt długo (wg mojego mniemania) czekam na reakcję.

Ale łapię się co i raz na myśli: przecież ten ktoś może mieć tak samo, jak ja. Niniejszym więc wyjaśniam wszystkim, którzy być może irytują się oczekując czasem na odpowiedź ode mnie: skoro nie odpowiadam, mam ku temu dobry powód. Jaki? Nieważne. Mój. Prosi się o uszanowanie. Z góry serdecznie dziękuję i postanawiam takim samym uszanowaniem darzyć.

* ASAP – akronim angielskiego sformułowania „as soon as possible” (tak szybko, jak to możliwe), (nad)używany w komunikacji elektronicznej, oznacza nadzwyczajną pilność wiadomości, natychmiastowego działania.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail