Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Błyskawiczne małżeństwo: czy ślub po kilku miesiącach znajomości wróży dobrą przyszłość?

Udostępnij

Kiedy dowiedziałem się, że moja przyrodnia siostra zaręczyła się zaledwie po sześciu tygodniach związku, byłem w szoku.

Kiedy mój tata i macocha zadzwonili, by powiedzieć mi o zaręczynach przyrodniej siostry, odebrało mi mowę. Spotykała się z nowym chłopakiem zaledwie od sześciu tygodni. Teraz, niecałe cztery miesiące później, są już małżeństwem.

Pośpiech w dokonaniu tak doniosłego wyboru wlał we mnie poczucie niepokoju. W życiu nie ma chyba ważniejszej decyzji niż ta, kogo poślubisz. To właśnie ona warunkuje każdy aspekt naszego życia i dlatego wymaga rozwagi.

Moja przeszłość w pewien sposób tłumaczy tę początkową reakcję. Moi rodzice rozwiedli się, kiedy byłem młody. Podobnie rodzice mojej żony. Nic więc dziwnego, że chodziłem z nią prawie 9 lat. Zarówno nasze religijne przekonania, jak i osobiste doświadczenia wzbudziły w nas przekonanie, że małżeństwo jest na całe życie. Chcieliśmy być pewni, że podejmujemy właściwą decyzję.

Większość z nas wie, jak łatwo można zostać zwiedzionym przez zauroczenie skryte za pozorną miłością. Odróżnienie jednego od drugiego może nie być łatwe, co potwierdzi wiele ofiar rozpadu „pierwszej miłości”.

Stabilność takich małżeństw pozytywnie wpływa na nasze społeczeństwo i – żeby było jasne – takie małżeństwa są wartościowe. Ale prawdopodobnie istnieje lepsze podejście od tego szczegółowo zaplanowanego, opartego na liście zadań do wykonania.

Wielu z nas miało także doświadczenie, w którym pokochało kogoś – czy to małżonka, czy przyjaciela – w kilka tygodni lub nawet dni. Czujemy, że normalne bariery formalne i sztywna autonomia są obniżone, doświadczamy bezbronności i intymności, szybko odkrywamy jakimi osobami są w sercach i zdajemy sobie sprawę, że głęboko je cenimy, że przynoszą nam radość i chcemy, by były obecne w naszym życiu…

Ten rodzaj miłości ma znaczenie. A w rzeczywistości miłość (jako cnota, nie uczucie) jest przecież najpewniejszą podstawą udanego małżeństwa. Prawdziwa miłość oblubieńcza widzi osobę taką, jaka jest, rozpoznaje jej nieskończoną wartość jako dziecka Bożego, zobowiązuje się do pielęgnowania drugiej osoby i szukania jedności emocjonalnej, fizycznej, intelektualnej i duchowej.

Zamiast szukać rzekomo doskonałej ścieżki do małżeństwa i kluczy do sukcesu, powinniśmy poświęcić czas na myślenie o tym, jak małżonkowie mogą tworzyć i zachowywać cnotę miłości małżeńskiej na co dzień.

Ślub się zbliżał, a ja zacząłem się zastanawiać, co – według naszej kultury – konstytuuje szczęśliwe małżeństwo, w przeciwieństwie do powyższego rozumienia miłości, jedności, ślubu. Dla niektórych małżeństwo jest zwieńczeniem serii indywidualnych osiągnięć. Dostajesz się na studia, otrzymujesz pierwszą pracę, twoja kariera rozkwita, a potem bierzesz ślub, masz jedno dziecko lub dwójkę – wszystko w odpowiednim wieku, by zwieńczyć poszukiwania perfekcyjnie konwencjonalnego i budzącego szacunek życia. Małżeństwo jest więc konieczne, by zapobiec porażce.

Stabilność takich małżeństw pozytywnie wpływa na nasze społeczeństwo i – żeby było jasne – takie małżeństwa są wartościowe. Ale prawdopodobnie istnieje lepsze podejście od tego szczegółowo zaplanowanego, opartego na liście zadań do wykonania.

Zamiast szukać rzekomo doskonałej ścieżki do małżeństwa i kluczy do sukcesu, powinniśmy poświęcić czas na myślenie o tym, jak małżonkowie mogą tworzyć i zachowywać cnotę miłości małżeńskiej na co dzień. Prawdziwa miłość wszystko przetrzyma i pozwala nam docierać do naszego osobowego potencjału. Ale ta miłość wymaga oparcia w zaufaniu, uczciwości, otwartości, zrozumieniu i innych praktykach, które są mądre, sprawiedliwe, umiarkowane i odważne. Musi być przeżywana z miłosierdziem, przebaczeniem i intymnością.

Nie ma gotowego wzoru na spotkanie właściwej osoby, nie ma niezawodnego przewodnika na to, kiedy budować wspólne życie. Para może np. spotykać się przez dziesięć lat, a ich relacja rozpadnie się w pierwszym roku po ślubie. Spotkałem też ludzi, którzy już na pierwszej randce wiedzieli, że poślubią tę osobę i dziesiątki lat później cieszą się ze swojej intuicji i szybkiej decyzji.

Święty Benedykt przypomina nam, żeby zawsze zaczynać od nowa. Także w małżeństwie. W społeczeństwie zafiksowanym na sposobach znalezienia właściwego mężczyzny lub kobiety, ważniejszą rzeczą jest, by skupić się na tym, jak być właściwym mężczyzną lub kobietą.

Każdego dnia w myślach, słowach, czynnościach możemy wybierać podwojenie miłości lub nie. Możemy próbować przenicować kłopotliwe tendencje lub nie.

Mówi się, że szczęście sprzyja odważnym. Mam nadzieję, że to prawda. Mimo że nigdy nie będę tak śmiały jak moja siostra i jej mąż, mam nadzieję – i modlę się o to – że zbudują razem radosne i bogate życie rodzinne. A nawet jeśli szczęście niekoniecznie sprzyja odważnym, wiem, że mogą zbudować takie życie wybierając wartości i tworząc nierozerwalną więź we wspólnym zaangażowaniu we wspólne życie jako autentyczni partnerzy.

 

 

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail