Aleteia
czwartek 22/10/2020 |
Św. Jana Pawła II
Sztuka i podróże

Pluszowe łosie i szwedzki sen na jawie

Stefan Czerniecki

Stefan Czerniecki - publikacja 07.04.17

Fascynujące o tej porze blade światło latarenek rozświetla ciemną uliczkę. Atmosfery nocnej Starówki Sztokholmu nie sposób porównać z czymkolwiek innym.

Drewniane okiennice. Wąskie, często na szerokość półtora metra, uliczki. Stylizowane na gotyk ozdobniki w sklepowych szyldach. Wreszcie zaś: rozświetlone łuną ulicznych lampionów zaułki. Dziś jestem tego pewien. Atmosfery nocnej Starówki Sztokholmu nie sposób porównać z czymkolwiek innym.

Cisza. Z kategorii takich, o które w mieście naprawdę trudno. Wręcz niemożliwych do uzyskania. Aż piszczy w uszach. Trudno się jednak dziwić. Jest już po północy. Szwedzi smacznie śpią. Tutaj nikt się nie wałęsa po nocy. W tej chwili słyszę właściwie tylko własne kroki. Echo charakterystycznego stukotu butów o kostkę brukową odbija się od wysokich murów kolorowych domków. Razem przypominających miasteczko dla lalek.

Dla porządku należy dodać: miasteczko o niezwykle wąskich uliczkach. Czas wejść w jedną z nich. Jedna stopa, druga… Rety! Jak tu ciasno! Odległość między dwiema kamienicami nie przekracza w tej chwili półtora metra. To rzeczywiście zaczyna przypominać makietę dla lalek. Jakieś sztuczne miasteczko dla abstrakcyjnych mini-ludzików. Spacerując w ciągu dnia nie uzyskamy takiego efektu. Sztokholmska starówka wygląda tak zjawiskowo wyłącznie nocą.

Fascynujące o tej porze blade światło latarenek rozświetla ciemną uliczkę. Od czasu do czasu przychodzi wątpliwość: czy to wszystko jest prawdziwe? Takie namacalne? Czy to czasem nie jest sen na jawie? Zakłócający raz na jakiś czas błogą ciszę łoskot statywu obijającego jakąś wystającą płytkę bruku przywołuje do rzeczywistości. Nie, to nie jest sen.

Już chyba koniec Starówki. Widzę jakiś most. Po chwili przypominam sobie odpowiedni fragment z przewodnika po Sztokholmie, który to czytałem wcześniej. Tak, tak! To przecież tutaj! Symboliczne miejsce. Tutaj według hydrologicznych podziałów zaczyna się Morze Bałtyckie. W tym miejscu Bałtyk nie różni się jednak niczym od ostro pędzącej, spienionej rzeki. Po drugiej stronie majestatyczna sylwetka drewnianego dwumasztowca. Na maszcie furkocze niebieska flaga z żółtym krzyżem. Dmucha coraz silniej. Muszę przyznać, że w tej chwili wiatr nie jest spełnieniem moich marzeń – zwłaszcza, że spaceruję samotnie o czwartej nad ranem po obcym mieście północy Europy. Jest przeraźliwie zimno. Czas gdzieś się skryć.

Zanim spocznę na staromiejskiej ławce, modląc się w duchu, aby nie przegonił mnie stąd żaden stróż prawa, raz jeszcze zachodzę na tutejszy ryneczek. Już z daleka słychać jakiś szum. Po placu jeździ niewielka maszyna. Na mój widok siedzący w środku jegomość zatrzymuje pracę silnika. Wyskakuje z pojazdu. „O nie! Pewnie każe mi się stąd wynosić!” – myślę w duchu. Nic z tego. Pan zatrzymuje się, aby… po prostu się przywitać. „Hello!” Szczery uśmiech i po chwili pan w pomarańczowym ubranku służb czyszczących miasto ląduje z powrotem w swoim wehikule. Znów zostaję sam.

Brak snu powoli daje o sobie znać. Powieki same się zamykają. Wychodzi zmęczenie nocnym spacerem. Wczesnoporanne skołowanie. Znajduję się w tak błogim letargu, że gdyby w tej chwili zza najbliższej czerwonej kamienicy wyparadowały gęsiego brodate krasnale, wcale nie byłbym aż tak zaskoczony.

Za kilka godzin wąskimi uliczkami o niemożliwych do powtórzenia nazwach „Yxsmedsgrand”, „Kakbrinken”, czy „Vasterlaggatan” zaczną podążać tłumy Szwedów oraz kohorty turystów.

Okoliczne knajpki zaczną serwować złociste trunki. Pojawią się kelnerzy zachęcający do degustacji specjałów szwedzkiej kuchni. A ze sklepowych witryn zaczną powoli znikać pluszowe łosie – symbol tego skandynawskiego państwa. Ale to dopiero za kilka godzin. Póki co słońce wciąż nie wzeszło. I nadal jest cicho. Urokliwie. Mało rzeczywiście. Można spróbować zasnąć.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
podróżeSzwecja
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
Aleteia
Oczy Matki Bożej z Guadalupe. Jedna z najwięk...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [18 paździe...
BIBLE STUDY
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [20 paździe...
ANGEL,CHILD,STATUE
Philip Kosloski
Mamo, martwisz się o swoje dzieci? Módl się t...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail