Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
piątek 30/10/2020 |
Bł. Benwenuty Bojani
home iconFor Her
line break icon

Macierzyństwo za mgłą. Kiedy masz ochotę uciec

Holger Langmaier/EyeEm/Getty Images

Natalia Białobrzeska - publikacja 10.04.17

To, czego nie pamiętam, to kilka pierwszych miesięcy swojego macierzyństwa. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdybym miała sto lat i Alzheimera. Tymczasem minęły dopiero dwa lata. Patrzę wstecz i widzę siebie przygnębioną, sfrustrowaną, z poczuciem winy.

Swoją drugą ciążę pamiętam doskonale. Była pełna stresu. Bałam się, że ją stracę tak jak pierwszą. Żeby przytłumić lęk i nie mieć czasu na rozmyślania, ochoczo skorzystałam z oferty pracy. Mimo to średnio raz na półtora miesiąca stawałam ze ściśniętym żołądkiem w drzwiach gabinetu swojej ginekolożki, by powiedziała mi, czy moje dziecko żyje. Znała moją historię, więc przyjmowała mnie z serdecznością i delikatnością.

W trakcie tych dziewięciu miesięcy projektowałam swoje macierzyństwo. Czytałam tylko pozytywnie nastrajające historie o porodzie, o karmieniu, o opiece i spędzaniu czasu z dzieckiem. Byłam przygotowana na najlepsze. Ale zupełnie nie byłam przygotowana na najgorsze.




Czytaj także:
John Legend o depresji poporodowej: „Wiele kobiet czuje się samotnie”

Przygnębienie, frustracja, poczucie winy

Pamiętam swój poród z detalami. Był zaprzeczeniem tych wszystkich wizji, którymi najadłam się w ciąży o porodach domowych, w wodzie, zgodnych z naturą, rodzinnych, w gronie kobiet i tak dalej. Był piękny, ale był inny. Był trudny. Wyolbrzymił wszystkie moje słabości i raz po raz, minuta po minucie rozwalał we mnie oczekiwania nabudowane przez te kilka miesięcy ciąży.

Mając poczucie, że umrę z bólu, toczyłam w sobie batalię o to, czy jako „dobra matka” mogę wziąć znieczulenie. O ile dziś widzę absurd tamtych rozważań, o tyle wtedy czułam, że w decydującym akcie rodzenia staję się „złą matką”.

Że zawiodłam. Że jestem egoistką. Zamiast 12 lipca być najbardziej dumną kobietą ever, bo wydałam światu nowego człowieka, ja prosiłam męża, by niepytany nie mówił, że wzięłam znieczulenie (po osiemnastu godzinach rodzenia, sic!). I takim sposobem do domu wróciłam cięższa.

To, czego nie pamiętam, to kilka pierwszych miesięcy swojego macierzyństwa. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdybym miała sto lat i Alzheimera. Tymczasem minęły dopiero dwa lata. Patrzę wstecz i widzę siebie jak za mgłą: przygnębioną, sfrustrowaną, zezłoszczoną, z poczuciem winy.




Czytaj także:
Czego nie wiesz w pierwszej ciąży, a co już wiesz po trzeciej

Kryzys laktacyjny

Koleżanka ze swoim noworodkiem piekła szarlotkę i czekała na gości, a ja płakałam razem z moim płaczącym dzieckiem, przyssanym do poranionej piersi. Inna znajoma podsyłała mi zdjęcia swojego słodko śpiącego maluszka, a ja w tym czasie walczyłam z bólem kręgosłupa i kolan, od noszenia, bujania i znowu noszenia śpiącej tylko kilka godzin na dobę córeczki. W międzyczasie przeżywałam kryzys laktacyjny za kryzysemi zmagałam się z radami pod tytułem „musisz przecierpieć”.

Miałam ochotę uciec. I uciekałam do łazienki, siadałam na podłodze, ocierałam łzy i wracałam do niemowlaka, który mnie przerastał. Nie spałam albo nie miałam sił wyjść z sypialni, więc całe dnie spędzałam w piżamie.

Mąż napuszczał wody do wanny i mówił „idź, zrelaksuj się”, a potem sprawdzał co kilka minut, czy wszystko u mnie w porządku. Jadłam tylko dlatego, że on przywoził mi wszystkie posiłki i dzwonił upewniając się, czy podeszłam do lodówki.

Położna środowiskowa kpiąco prychała: „Dzieci płaczą, co pani sobie myślała?!”, rodzina marnie pocieszała: „To minie”, znajome pierworódki mówiły: „No coś ty! Jest cudownie, właśnie wybieramy się na spacer!”, a ja czułam, że tracę tożsamość. Czułam, że jestem złą matką. Tak miała na imię moja depresja poporodowa.

Depresja poporodowa

Depresja poporodowa dotyka od około 13 do 30% kobiet na całym świecie (O’Hara, Swain, 1996). Przyczyn depresji jest całe mnóstwo, począwszy od: lęków związanych z przebiegiem ciąży, niskiego progu frustracji, temperamentu dziecka, a kończąc na braku wsparcia ze strony rodziny, najbliższej społeczności czy też chorobie psychicznej.

Depresja objawia się między innymi przez: permanentne przygnębienie; wyraźny spadek aktywności; nadmierną senność lub bezsenność; zamartwianie się sytuacją zdrowotną niemowlęcia, opieką nad nim, przebiegiem karmienia piersią; uczucie bezwartościowości albo nadmierne/nieadekwatne poczucie winy; zmęczenie lub poczucie braku energii; słabą koncentrację lub trudność w podejmowaniu decyzji; nawracające myśli o śmierci, a nawet myśli, plany i próby samobójcze (Born, Zigna, Steinem, 2004*).

Depresji lepiej nie zostawiać na łaskę czasu, bo ten może okazać się mało łaskawy.

Ja miałam to szczęście, że mój mąż troszczył się o mnie i nie zostałam sama, na emocjonalnym pustkowiu. Ale Ty możesz okazać się jedyną osobą, która widzi problem u swojej koleżanki, kuzynki lub siostry. Jeżeli tak jest, to nie zastanawiaj się długo, wproś się na kawę i zaoferuj swoją obecność. Będziesz najlepszym początkiem jej zdrowienia.




Czytaj także:
Depresja poporodowa. Przemiana kobiety w matkę bywa bolesna

*Born, L., Zinga, D., Steinem, M. (2004). Challenges in identifying and diagnosing postpartum disorders.Primary Psychiatry; 11; 29–36

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
depresja poporodowadziecimamarodzina
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
KOBIETA NA POLU
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [26 paździe...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
ABORCJA
Michał Lubowicki
Twoja wiara nie ma nic do rzeczy w kwestii ab...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail