Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Cenna lekcja od Żyda, który przeżył Holocaust

EAST NEWS
Udostępnij

Człowieka, który w czasie wojny stracił wszystko zapytałem, co jest w życiu najważniejsze.

Piszę ten tekst, siedząc na trawie przy krakowskich Bulwarach nad Wisłą. Ludzie wylegli po zimowym letargu, leżą na kocykach albo opalają się na ławkach. Dzisiaj jest bardzo ciepło.

Wiele dziewczyn założyło kolorowe spódniczki, rowerzyści jeżdżą gromadami asfaltową ścieżką, a rodziny z dziećmi maszerują w zwartych i zmobilizowanych grupkach. W powietrzu czuć zapach wody, świeżości i wilgotnej trawy wymieszany z palonym tytoniem. Ruch, puls, życie. Inicjatorem tego pospolitego ruszenia jest słońce.

To samo słońce nad Oświęcimiem

Nagle uderzyła mnie (niedorzeczna) myśl, że to samo słońce, blisko siedemdziesiąt lat temu, oświetlało w identyczny sposób obozy koncentracyjne w Oświęcimiu. Kontrast pomiędzy chwilą, w której teraz jestem, a ponurą historią II wojny światowej jest tym momencie wręcz absurdalny.

Ale to był przecież ten sam świat. Tak niedawno i tak blisko. Niecałe sto kilometrów od Krakowa. Rdzewiejący drut kolczasty, którego zadaniem było odgradzanie miejsca śmierci ponad miliona ludzi, dzisiaj przypomina zwiedzającym, do czego zdolny może być człowiek. Przypomina o mrocznych zakamarkach tkwiących w ludzkiej duszy.

Ten, który przeżył Holocaust

Pamiętam rozmowę z człowiekiem, który przeżył Holokaust. Słuchałem jego drżącego głosu, kiedy wspominał najstraszniejsze chwile swojego życia. Był młodym chłopaczkiem, kiedy tam trafił. Jego rodzice zostali zamordowani przez nazistów. Stracił wszystko.

Przeżył, bo skończyła się wojna. Alianci oswobodzili obóz koncentracyjny. Po tym, jak to się stało, płakał. Płakał, bo nie wiedział, dokąd iść. Nie wiedział, dla kogo żyć. Ale po latach wybaczył swoim oprawcom. Powiedział, że wybaczenie jest jedyną drogą do pokoju na świecie. Gdy wybaczył, odnalazł w sobie pokój.

Po prelekcji podszedłem do niego i zapytałem, co jest najważniejsze w życiu. Powiedział, że życie. Życie jest najważniejsze.

Dzisiaj mamy piękne popołudnie. Uśmiechnięci ludzie trzymają się za ręce, rozmawiają, śmieją się. Jednak moje myśli zwracają się ku słowu węgierskiego Żyda, który przeżył Zagładę. „Życie” według niego jest najcenniejszą wartością każdego człowieka. Życie samo w sobie. Tak twierdzi świadek śmierci, któremu obłęd wojny zabrał całą rodzinę i pochłonął wiele milionów istnień ludzkich. Osoba, która pomimo niewypowiedzianej tragedii przebaczyła swoim oprawcom.

Przecież to było niedawno. Dobrze o tym pamiętać. I jeszcze o tym, że słońce, które świeci nad nami, nie tworzy podziałów, ale daje życie każdemu.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail