Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Co Jezus powiedział nam tuż przed swoją męką?

Matthias Stom/Wikipedia
Udostępnij

Dni między Niedzielą Palmową a Wielkim Czwartkiem nie były w życiu Jezusa dniami milczenia. Co nasz Mistrz chciał nam – mężczyznom – powiedzieć bezpośrednio przed pójściem na krzyż?

Ostatnie zdania jakie przekazał nam św. Łukasz nim zaczął opisywać mękę Pana mówią wprost, że Chrystus swoje ostatnie noce spędzał na Górze Oliwnej. Można wysnuć wniosek, że niejako przygotowywał się do tych najbardziej bolesnych momentów pierwszego w historii Triduum Paschalnego właśnie tam, gdzie one się zaczęły. Natomiast za dnia szedł do świątyni i nauczał (Łk 21,37-38). O czym mówił? Oto subiektywny wybór wątków, które najbardziej mnie uderzyły, a dla nas mężczyzn mogą być pewnym bezpośrednim „testamentem” ze strony Mistrza.

1. Boży gniew wobec handlarzy

Postawa Mistrza była bezkompromisowa. Tylko u św. Marka Jezus najpierw ogląda świątynię, potem udaje się na nocleg, a na drugi dzień robi w niej raban. U pozostałych synoptyków (św. Mateusza i św. Łukasza) przystępuje do dzieła natychmiast po uroczystym wjeździe do miasta.

Jezus pokazał, że nie chce w rozmowie z nami jarmarku. Nie chce, by spotkanie z Nim było tylko jednym z wielu elementów dnia – tak, jak dla mieszkańców Jerozolimy handlowa część świątyni stała się jedną z wielu arterii komunikacyjnych w mieście. Jezus chce od nas prawdziwej modlitwy, rozmowy, a nie targowania się. Przy okazji pokazuje, że istnieje rodzaj gniewu, który można nazwać Bożym: czyli motywowanym miłością, a nie egoizmem.

2. „Jazda” z faryzeizmem

Awantura w świątyni uderzyła w przywódców ludu. To oni pozwolili na ten targ i dalsza lektura Ewangelii nasuwa mi myśl, że ten gest był skierowany głównie w ich stronę. Zostali poruszeni, postawieni w prawdzie o swojej przewrotności i nie odpuścili Jezusowi. A Jezus nie odpuścił im. Tyle, że Jezusem kierował gniew Boży, a nimi gniew ludzki.

Mówiąc dzisiejszym potocznym językiem, Jezus zrobił brawurowy „pocisk” faryzeuszom, mówiąc im w przypowieściach, że nie chcą niczego innego jak tylko Go zabić oraz już bez przypowieści, lecz wprost – że wywracają sens Prawa do góry nogami, traktują wiarę płytko i są zwykłymi koniunkturalistami (Mt 23,13).

Jezus mówił to również do naszych wewnętrznych faryzeuszów, którzy nieraz są hodowani długimi latami i mają już brody do pasa, a ilekroć Bóg stawia ich w prawdzie, unoszą się dumą lub po prostu zmieniają środowisko czy wspólnotę, zabijając głos prawdy. To niesamowite szachowanie faryzeuszów widać we wszystkich ewangeliach synoptycznych, co sugeruje, że Jezusowi bardzo zależy, byśmy nie bali się prawdy o sobie i potrafili się z nią konfrontować.

3. Pieniądze

Jezus w swoim nauczaniu odwoływał się do pieniędzy. „Nie możecie służyć Bogu i mamonie”. (Łk 16,13). Pieniądze mogą zastąpić nam Boga. W dyskusjach z faryzeuszami i głoszonym przez Chrystusa Słowie tuż przed śmiercią oczywiście tego tematu również nie zabrakło. Jezus w swoich ostatnich dniach daje w tej przestrzeni wskazówki, mówiąc o monecie podatkowej, którą należy oddać właścicielowi – w tym przypadku Cezarowi.

Mamy być wolni od pieniędzy. Mamy pamiętać, że są środkiem do celu, a nie celem. Są w całej swojej istocie wymysłem tego świata i na tym świecie pozostaną. My natomiast nie i warto o tym dysonansie pamiętać.

Słowo na ten temat znajdziemy u wszystkich synoptyków. Św. Marek i św. Łukasz uzupełniają je pochwałą Jezusa dla ubogiej wdowy, która wrzuciła do skarbony w świątyni wszystko, co miała na utrzymanie. Bóg w przeciwieństwie do nas, facetów, nie patrzy na sumy, ale na serce. Tak samo jak można zarabiać mało i być bogatym, tak też można dawać małą jałmużnę i być niezwykle hojnym.

4. Zapowiedź prześladowań i sąd ostateczny

Jezus nie zapewnia, że życie w zgodzie z Jego nauką będzie beztroską sielanką. Mówi wręcz o nienawiści ze strony świata. Przygotowuje nas na prześladowania, ale jednocześnie zapewnia o nagrodzie – ocaleniu swojego życia. Traktuje sprawę bardzo po męsku, dając prosty rachunek i wybór.

To Słowo jest obecne u wszystkich synoptyków, zaś św. Mateusz wzbogaca je o opis Sądu Ostatecznego umiejscowiony tuż przed wydarzeniami Triduum Paschalnego. W ten sposób spina nauczanie Jezusa piękną klamrą, mającą swój początek w wyliczaniu ośmiu błogosławieństw, zaś koniec w wyliczaniu „kryteriów” wejścia do nieba: „daliście mi jeść”, „daliście mi pić”, „przyodzialiście mnie” itd. (Mt 25, 31-46)

5. Najważniejsze przykazanie

Jak spełnić te kryteria? Nim Jezus poszedł na krzyż, dał na to pytanie odpowiedź, będącą receptą na każdą z wyliczonych tu kwestii. Jak pisał św. Jan Paweł II: „Miłość mi wszystko wyjaśniła”.

Przykazanie miłości Boga i bliźniego, postawione przez Jezusa jako najważniejsze ze wszystkich, daje nam jasną receptę na niebo i jest wyzwaniem, by zgłębiać, co znaczy prawdziwa Miłość.

We wszystkich ewangeliach synoptycznych katalog słów i gestów Jezusa, które miały miejsce bezpośrednio przed Jego męką jest poprzedzony tym samym niezwykłym wydarzeniem. Idący do Jerozolimy Jezus pod Jerychem przywraca wzrok ślepcowi lub (u św. Mateusza) dwóm ślepcom. We wszystkich tych opisach Jezus pyta tych mężczyzn: „Co chcesz abym ci uczynił”. I we wszystkich pada odpowiedź: „Abym przejrzał”.

Jakie są nasze męskie pragnienia u progu najważniejszych wydarzeń w roku liturgicznym? To, co nam przywraca wzrok to spowiedź. Jeśli obowiązki jeszcze nie pozwoliły nam oczyścić wzroku to zastanówmy się, co jest naprawdę ważne w tych dniach. Bo by widzieć znaki i słyszeć Słowo (również to opisane wyżej) w pełni, trzeba mieć czyste serce.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail