Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Tłumione emocje – jak nas niszczą?

Udostępnij

Gdy ktoś im pluje na głowę – mówią, że akurat pada deszcz. Tylko czasami wpadają w wielkie nerwy, w potworny gniew i oburzenie.

Obejrzałam niedawno z dziećmi film z gatunku fantasy, w którym olśniła mnie metafora pokazania emocji – Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Choć opiera się na powieści J. K. Rowling, nie ma tam tak mrocznych cech, jak w serii o Harrym Potterze. Jest baśnią pełną kolorów i przygód, w której dobro i zło łatwo rozpoznajemy.

W najsmutniejszym wątku filmu spotykamy niezwykle spokojne i dobrze ułożone dzieci, które, jak się okazuje, urodziły się jako czarodziejki i czarodzieje. Rodzina adopcyjna jednak nie pozwala im nimi być, surowo karząc wszelkie przejawy uskuteczniania naturalnych skłonności. Z opowieści innych bohaterów dowiadujemy się, że życie takich dzieci jest bardzo krótkie, ponieważ gniew, jaki odczuwają, nie mogąc być tym, kim chcą, powoduje, że ich serca rozsadza obscurus – czarna destrukcyjna chmura, która wydostając się na świat, ostatecznie powoduje w nich tak wielkie wyniszczenie, że umierają.

Jest to wspaniała metafora tłumionego gniewu, sekretu rzesz niezwykle spokojnych ludzi, którzy są najbardziej potulnymi obywatelami, pracownikami korporacji i osobami tak cichymi, że można sprzedać zepsutego banana, kiepską usługę czy mniej litrów benzyny, niż poprosili. I milcząco przyjmą te wszystkie przejawy niesprawiedliwości, a nawet serdecznie za nie podziękują. Gdy ktoś im pluje na głowę – mówią, że akurat pada deszcz. Tylko czasami wpadają w wielkie nerwy, w potworny gniew i oburzenie – w bliskich relacjach, gdy czują się bezpiecznie, gdy nikt nie widzi. Gniew nieadekwatny do tego, co się stało. Irracjonalny, bogaty w środki wyrazu. Co się dzieje?

Dzieci, którym nie pozwolono być „czarodziejami” – beztrosko przeżywać fantazji, igraszek i radości, które karano ponad miarę, strofowano, upokarzano, znajdują się w ogromnie trudnej sytuacji. Tym trudniejszej, im bardziej rodzic zdolny był do furii – i im bardziej jego działania były przemocą, jak bicie, szarpanie, wyszukane kary, w czasie których dziecko być może nawet odczuwa lęk przed utratą życia, ponieważ nie dysponuje lepszą oceną sytuacji. Gdy jest ofiarą powtarzającej się agresji, uczy się wyłączać gniew. Po pierwsze dlatego, że wyciszając emocje, stara się je kontrolować zamiast rodzica, który tego nie potrafi. Wstrzymuje oddech, spina mięśnie, robi coś, co ma uczynić go niewidzialnym i nie rozdrażniać dalej agresora.

Po drugie – dziecko boi się wybuchnąć, by nie spotkało go coś jeszcze gorszego niż kara aktualnie wymierzana, niż gwałtowność zdarzeń, w jakich uczestniczy. Bierze na siebie odpowiedzialność za emocje dorosłego, przypisując winę sobie. Może się też obawiać, że skoro gniew powoduje tak wielką destrukcję, to gdy pozwoli mu dojść do głosu, rodzic umrze.

Niestety w przyrodzie nic nie ginie. Nie giną także emocje. Gniew niewyrażony, skumulowany, wyparty i nigdy niedopuszczony do głosu (nawet w formie przeżycia: „Byłem krzywdzony/a”, „To nie była moja wina”) będzie próbował się wydostać, jeśli nadarzy się po temu okazja.

Podobnie głosu domagają się upokorzenie i wstyd, jaki towarzyszył karom czy przemocy. Katalizatorem może być błahostka – mąż, który się ponownie spóźnił i nie dotrzymał słowa, ktoś bliski, kto sprawił nam zawód czy ból. Głód szacunku, który pozostał z czasów, gdy go nie otrzymaliśmy, bo nie rozpoznano w nas jako dzieciach czujących i myślących osób, w końcu wyrazi się uwolnieniem obscurusa. Emocji gwałtownych, nadmiernych, które są tamtym wołaniem o miłość, mową o tamtej niesprawiedliwości, gdy potraktowano nas poniżej tego, kim byliśmy.

Obscurus wymaga oswojenia, wzięcia za niego odpowiedzialności, rozpoznania, skąd się wziął. Wymaga też nauki sposobów wyrażania gniewu, które nie ranią innych. Korzystania z niego do tworzenia konstruktywnych rozwiązań, nie zaś emocjonalnego pata, po którym długo pozostają zgliszcza. Zrozumienia, że konflikt nie oznacza końca relacji, że gniewać się można ku lepszemu, ale nie po to, by niszczyć i odrzucać.

Szanujmy emocje dzieci. Pozwólmy im je czuć. Mówmy do nich empatycznie. Pokazujmy, jak sobie radzić twórczo z uczuciami. By nasze dzieci nie wyhodowały obsucusa, z którym życie jest niezwykle trudne i wyniszczające – tak dla jego „nosiciela”, jak i dla otoczenia.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail