Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Buscapé. Wzięty fotoreporter urodzony w faveli

Miramax
Udostępnij

Mógł skończyć jak inni, na dnie. Ale chciał wyrażać siebie poprzez to, co kocha najbardziej.

Pamiętacie nakręcony w 2002 roku głośny film Fernanda Meirellesa „Miasto Boga”? To historia oparta na faktach. Scenariusz powstał na podstawie książki Paulo Linsa, który opisał, jak wygląda prawdziwe życie w jednej z 763 brazylijskich faveli. Narkotyki, zabójstwa, przestępczość nieletnich, skorumpowani policjanci i walczące o wpływy gangi, których członkami nierzadko są dzieci – to chleb powszedni ich mieszkańców.

Większość statystów, co zresztą dodało filmowi wiarygodności, pochodziła właśnie stamtąd. Taki warunek postawił bowiem twórcom jeden z narkotykowych bossów, zanim zgodził się na wpuszczenie na „jego” teren ekipy filmowej.

„Miasto Boga” to opowieść młodego chłopaka, któremu przyszło walczyć o przeżycie w brutalnym świecie faveli. Buscapé, bo tak brzmi jego filmowe imię, ma jednak szczęście. Dojrzałość i miłość do fotografii pozwolą mu wyrwać się z piekła.

Buscapé – postać prawdziwa czy fikcyjna?

Buscapé to postać, której pierwowzorem jest Wilson Rodrigues, fotoreporter jednej z liczących się gazet codziennych w Rio de Janeiro.

Prace w periodyku rozpoczął od roznoszenia gazet. Aż do chwili, gdy udało mu się przypadkiem sfotografować starcie członków walczących o wpływy w faveli dwóch klanów. W krwawej bitwie zginęły tysiące osób. Opublikowane w wielu gazetach zdjęcia przeszły do historii i odmieniły losy Rodriguesa. Mógł zostawić za sobą niebezpieczne życie w faveli. Został wziętym fotoreporterem…

Historia Wilsona może być przykładem dla wielu młodych, którzy żyjąc w favelach, marzą o lepszym świecie. Pokazuje, że warto walczyć ze zwątpieniem, że nie można się poddawać cierpieniu i wreszcie, że wiara w siebie i lepsze jutro mogą być wybawieniem.

Wilson, uzbrojony tylko w aparat fotograficzny, wygrał swoje życie. Mógł skończyć jak inni, na dnie. Ale chciał wyrażać siebie poprzez to, co kocha najbardziej. I to go uratowało.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail