Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Moment, w którym chciałam wyjść z kościoła

Saint-Petersburg Theological Academy/Flickr
Udostępnij

Było mi wstyd. Czy Jezus u ddominikanów jest inny? Czy jeśli zostanę w moim kościele parafialnym, to Jezus nie zmartwychwstanie? Czy w tej mojej małej parafii na blokowisku Jezus jest mniej fascynujący?

Lubimy, gdy Kościół zaspokaja nasze duchowe i estetyczne potrzeby. Są jednak takie chwile, gdy tak się nie dzieje. I co wtedy?

Chyba nie ma katolika, który by z utęsknieniem nie czekał na obchody Triduum Paschalnego. A jeśli są to pierwsze wspólne małżeńskie święta, to już w ogóle ma się niemałe oczekiwania. Ja – taka uduchowiona, po kilkuletnim doświadczeniu wspólnoty charyzmatycznej, pochodząca z prężnie działającej parafii, gdzie Triduum to naprawdę wielka uroczystość.

Przyzwyczajona, że wszystko jest perfekcyjnie przygotowane, wierni zaangażowani w działania, w powietrzu czuć, że niedługo wydarzy się coś wyjątkowego. Do kościoła przychodziłam zawsze godzinę wcześniej, żeby usiąść i móc wszystko widzieć. W tym roku również nie wyobrażałam sobie innego scenariusza. Ach, jak życie jednak potrafi być przewrotne.

Zakonnicy vs diecezjalni

Wielki Czwartek obchodzimy w naszym parafialnym kościele. Okazuje się, że jest tak jakoś niespecjalnie uroczyście. Na dodatek dzieci płaczą nieuspokajane przez rodziców, księża jakby tacy obojętni na to, co się dzieje na ołtarzu, kazanie, na którym można zasnąć, pomyłki organisty…

Przez moment chciałam po prostu stamtąd wyjść. Przecież to takie wielkie święto! Patrzę na to wszystko, po czym mówię oburzona i rozczarowana do mojego męża, że w Wielki Piątek absolutnie idziemy do dominikanów (oboje podzielamy pomarańczową miłość). Tam na pewno będzie inaczej, bo przecież zakonnicy to nie diecezjalni, oni są bardziej uduchowieni (to jest sarkazm). Taka byłam z siebie zadowolona, że będę miała wreszcie to, na co czekałam.

Miejsce dla każdego

Koniec Eucharystii, Pana Jezusa przeniesiono do tzw. ciemnicy, ludzie w pośpiechu wychodzą, nie zatrzymując się ani na chwilę na adoracji, a ja poczułam się, jakby ktoś mnie walnął w policzek. Było mi wstyd. Czy Jezus u dominikanów jest inny? Czy jeśli zostanę w moim kościele parafialnym, to Jezus nie zmartwychwstanie? Czy w tej mojej małej parafii na blokowisku Jezus jest mniej fascynujący?

Uderzyło mnie to, że za taki właśnie Kościół umarł Jezus – nieidealny, ze słabymi księżmi, z pompatycznym organistą, z ludźmi, którzy pojawiają się w kościele raz w roku ze święconką. Umarł za takich katolików, jak ja, którzy myślą, że są tacy super. Bo w tym naszych ułomnym Kościele jest miejsce dla KAŻDEGO.

Niby to takie oczywiste, ale jak przyjdzie nam się realnie z tym skonfrontować, to kręcimy nosem. Bo jesteśmy lepsi, pobożniejsi, bardziej zaangażowani i nie ma w nim miejsca dla kogoś, kto nie spełnia naszych oczekiwań (czytaj, nie jest taki, jak my). Tak bardzo dostaję po tyłku, jak chcę zacząć rozliczać innych, a nie najpierw samą siebie.

Triduum bez fajerwerków

Nie poszliśmy na Stolarską w Wielki Piątek. Całe Triduum obchodziliśmy w tym małym kościele, gdzie mało kto wyciągnie rękę na znak pokoju, gdzie ludzie rzadko się do siebie uśmiechają, gdzie księża wyglądają, jakby stali za ołtarzem za karę, gdzie radość ze zmartwychwstania ma przejaw bardzo introwertyczny.

Nie oczekując fajerwerków, a spotkania z żywym Bogiem, który sam sobie wybiera ludzi, którymi chce się posługiwać. Zgadzając się na niedogodności, niedoskonałość i nie naszą wizję. Strasznie to trudne, gdy się odkrywa, jak mali jesteśmy i jak mało kochamy, a przecież o to chodzi w chrześcijaństwie. O Miłość.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail