Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Zaprosić sąsiada do stołu? Dlaczego nie!

Udostępnij

Pewnie podobnie jak ja nie znasz swoich sąsiadów. Może mijacie się na korytarzu, a w windzie rzucacie pod nosem grzecznościowe „dzień dobry”. A gdyby tak zjeść z nimi obiad?

Mieszkam w Warszawie. Osiedle zamknięte, strzeżone. Takie, wiecie, dla młodych małżeństw z dziećmi. Z piaskownicą i placem zabaw na patio. To jedyne miejsce, które ożywia nasze sąsiedzkie relacje (bo co tu robić, kiedy dzieciorex lepi 482543 raz babkę z piasku i rozsypuje ją, by lepić na nowo – można zagadać z rodzicem, którego dzieciorex robi to samo). Pewną wartością dodaną do mojego macierzyństwa jest to, że poznałam nieco moich sąsiadów – przynajmniej tych dzieciatych.

Sąsiedzka sztuka konwersacji  

Nadal jednak nie znam ludzi, z którymi mieszkam na piętrze! Mijamy się codziennie na korytarzu, razem zjeżdżamy windą rzucając sobie pod nosem „dzień dobry” i „do widzenia”. Czasem, choć z rzadka, zdarzy się ktoś, kto poza standardowymi, grzecznościowymi formułkami, zagada o pogodzie pod psem, odpowie uśmiechem na zaczepkę mojego dziecia albo rzuci, tak po prostu, „jak się masz?”.

Zwykle jednak mijamy się w ciszy wpatrzeni w ekran smartfonów – doskonały powód, by nawet na siebie nie spojrzeć, choć przecież wiadomo, że w windzie nie ma za grosz zasięgu 😉 Słuchawki na uszach, wzrok utkwiony w przesuwających się obrazach na ekranie – i już, tyle wystarczy, by stworzyć swoją strefę bezpieczeństwa i izolacji.

A gdyby tak usiąść do wspólnego stołu?

Nie od dziś wiadomo, że nic tak mocno nie łączy ludzi, jak wspólne posiłki. To element scalający rodzinę, a najważniejszym meblem w wielu domach jest po prostu stół. Po całym dniu gonitwy można na spokojnie usiąść i pogadać z najbliższymi, jak minął im dzień. Jeszcze lepiej, kiedy ten posiłek wspólnie przygotujemy, bo to też może być dobra zabawa i sposób na relaks (a przede wszystkim coś innego, niż klepanie w klawiaturę i wpatrywanie się w monitor;))

Dzień Sąsiada

Ok, bez problemu wyobrażacie sobie taką sytuację z rodziną, ale z sąsiadami? No właśnie! Kanadyjska organizacja President’s choice postanowiła zachęcić mieszkańców tego kraju do wspólnych posiłków. Idea jest bardzo prosta – co przedstawia krótki przygotowany przez organizację spot – bohaterka ma dość mijania się z ludźmi, którzy udają, że jej nie widzą, a z którymi mieszka przez ścianę. Wystawia na środek korytarza stół, przygotowuje coś do jedzenia i zaprasza swoją lokatorkę. Do dziewczyn szybko zaczynają dołączać kolejni sąsiedzi. Każdy przynosi jakiś swój przysmak. Za chwilę stół wypełnia już cały korytarz i ugina się od jedzenia. Nagle okazuje się, że sąsiedzi mają tyle wspólnych tematów!

Myślicie, że takie rzeczy są możliwe tylko na filmie, a jeśli już w realu, to na pewno nie w Polsce? Zaskoczę Was! Takie inicjatywy są podejmowane cyklicznie już od kilku lat. W 2000 roku odbyły się pierwsze Dni Sąsiada we Francji. Inicjatywa spotkała się z takim zainteresowaniem, że szybko sąsiedzkie spotkanie zaczęto organizować w całej Europie, o czym niedawno mogliśmy przeczytać na For Her Polska. W Warszawie do integracji mieszkańców przy wspólnym stole od lat zachęcają Inicjatywy Sąsiedzkie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail