Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Prymas, czyli kto?

Wikipedia
Mikołaj Trąba, Pierwszy Prymas Polski
Udostępnij

600 lat temu papież ustanowił w Polsce godność prymasa. Jak to się stało, że to właśnie arcybiskup gnieźnieński jest „pierwszym spośród równych”?

Damian Burdzań: W 2017 r. obchodzimy 600-lecie prymasostwa w Polsce. Jak to się stało, że to właśnie arcybiskup gnieźnieński jest „pierwszym spośród równych”?

ks. Tomasz Moskal*: Musimy cofnąć się do roku 1000, do pierwszego Zjazdu Gnieźnieńskiego. Na ziemiach polskich zostaje ustanowiona nowa administracja kościelna. Powstają biskupstwa w Kołobrzegu, Wrocławiu i Krakowie oraz arcybiskupstwo w Gnieźnie z samodzielną metropolią, co potwierdził papież Innocenty II w swojej bulli z 1136 r. Na tamte czasy, własna metropolia była symbolem niezależności, zarówno od Czechów jak i od Niemców. Co warto podkreślić, dzieje się to zaledwie 34 lata po chrzcie Mieszka i początku chrystianizacji ziem polskich. Od tej pory, metropolita gnieźnieński jest bez dyskusji najważniejszą osobą w Kościele.

Państwo Polskie rozwijało się, a wraz z nim rozwijał się Kościół. Kwestią czasu było powstanie nowych diecezji i metropolii…

Sytuacja zmienia się w 1375 r. Pojawia się druga metropolia na ziemiach polskich, metropolia w Haliczu, w 1412 r. przeniesiona do Lwowa. Mamy w takim razie dwóch metropolitów tylko, który z nich jest tym ważniejszym? Rozwiązanie nastąpiło podczas Soboru w Konstancji, chociaż w gronie historyków wciąż toczą się na temat dyskusje. W wielkim uproszczeniu mówi się, że w 1417 r. metropolita gnieźnieński, Mikołaj Trąba „przywiózł” z niego godność Prymasa dla siebie i swoich następców, czym została podkreślona wyższość Gniezna nad Lwowem.

Z biegiem lat, funkcja Prymasa zyskuje funkcje polityczne…

Prymas był nie tylko hierarchą kościelnym, ale też ważną osobistością w państwie. Był interrexem, czyli kimś uprawnionym do sprawowania władzy w okresie bezkrólewia, ponadto miał przywilej koronowania królów. Był też legatem urodzonym, czyli z samej swojej funkcji miał prawo reprezentować papieża. Często na synodach kościelnych zwoływanych przez prymasów, poruszane były kwestie polityczne. Wyraźnie widzimy też obecność prymasa, przy polskich władcach, którym służył radą.

Przeskoczmy teraz do czasów upadku Rzeczpospolitej. Tematem prymasostwa byli żywo zainteresowani zaborcy…

Gniezno znalazło się pod zaborem pruskim i de facto władze zabroniły używania tytułu Prymasa Polski dla metropolity gnieźnieńskiego, na co Stolica Apostolska w ogóle nie zareagowała. Dzięki czemu, godność Prymasowska przetrwała do naszych czasów. W zaborze rosyjskim, w 1818 r. powstaje metropolia warszawska obejmująca całe Królestwo Polskie. Dodatkowo nowy metropolita otrzymuje tytuł Prymasa Królestwa Polskiego. Natomiast w zaborze austriackim, na krótki czas powstaje instytucja Prymasa Galicji i Lodomerii. Najpierw przy rzymskokatolickim arcybiskupie lwowskim potem przy grekokatolickim. Pamiętajmy, że te prymasostwa miały wymiar typowo inwazyjny, były próbą pokazania, kto rządzi w danym zaborze. W ostatecznym rozrachunku przyniosły więcej szkody niż pożytku.

W odrodzonej Rzeczpospolitej, w „spadku” po zaborcach mieliśmy w kraju dwóch prymasów.

Po I wojnie światowej, dwóch arcybiskupów zachowało tytuł prymasa. Metropolita warszawski, kard. Aleksander Kakowski, co prawda zachował tytuł Prymasa Królestwa Polskiego, ale to metropolita gnieźnieński i poznański, kard. August Hlond zwołał Konferencję Episkopatu i to on był faktycznym liderem. Można powiedzieć, że kardynałowie zawarli gentelmeńską umowę, że nie będą sobie wchodzili w drogę. Wypracowano też prawne rozwiązania, funkcje łącznika ze Stolicą Apostolską, którą wcześniej sprawował prymas, przejął nuncjusz apostolski.

Po śmierci kard. Kakowskiego wygasła godność Prymasa Królestwa Polskiego, a w 1946 r. rozwiązano unię personalną pomiędzy Gnieznem a Poznaniem i zawiązano nową między Gnieznem a Warszawą, która trwała do 1992 r. W ten sposób, kard. Hlond połączył w sobie dwa ważne ośrodki: arcybiskupa stolicy kraju i Prymasa Polski. Było to bardzo opatrznościowe rozwiązanie, bo nad polskim Kościołem zbierały się ciemne chmury.

Bezpośrednim następcą kard. Hlonda był kard. Stefan Wyszyński, który przeszedł do historii, jako Prymas Tysiąclecia. Patrząc z perspektywy czasu wydaje się, że ten model wypracowany przez kard. Hlonda był przygotowany właśnie pod kard. Wyszyńskiego i czasy które nadchodziły.

Kard. Wyszyński został biskupem lubelskim w bardzo młodym wieku. Już wtedy była znana jego charyzma i bezkompromisowość, o której na pewno wiedział kard. Hlond. Zresztą, Wyszyński był naukowcem: doktorat z socjologii i katolickiej nauki społecznej. Zdawał sobie sprawę, że staje przed nowym wyzwaniem, chociaż przez pierwsze lata po wojnie, komuniści jeszcze nie pokazywali swojego antykościelnego oblicza. Paradoksalnie, to właśnie oni, internując kard. Wyszyńskiego przyczynili się do budowania jego wizerunku, jako Prymasa Niezłomnego. Pod przewodnictwem Prymasa Tysiąclecia Kościół stał się siłą, która nie tylko odnosi się do sfery wiary, ale jest opozycją wobec działań komunistów. To właśnie Wyszyński miał umiejętność wyznaczania celów dla katolików, których zadaniem było podkreślanie roli Kościoła w społeczeństwie, jak obchody Millennium Chrztu Polski.

Kard. Wyszyński umiera w maju 1981 r., jego funkcje przejmuje kard. Józef Glemp, który nie jest już postacią tak charyzmatyczną jak jego poprzednik.

Przejęcie godności prymasa po kard. Wyszyńskim nie było łatwą sprawą, tym bardziej, że nieco ponad pół roku później wybucha w Polsce stan wojenny. Od 1981 r. prawdziwym liderem Kościoła w Polsce jest Jan Paweł II, który doskonale wie, co się dzieje w kraju. Jego pierwsze pielgrzymki pokazują niesamowite zaangażowanie w sprawy polskie. Prymas dalej wypełniał swoje obowiązki, ale prawdziwym liderem był papież. Na tym też polegała mądrość kard. Glempa, że dostosował się do tego modelu. Wiedział, że Wojtyła, jako papież, ma charyzmę i „rząd dusz” a on był mu posłuszny.

Rok 1992, to rok reformy administracyjnej Kościoła w Polsce, a zarazem rozwiązanie unii personalnej pomiędzy archidiecezjami warszawską i gnieźnieńską. Prymas znajduje się poza stolicą. Od tej pory mamy nowy model prymasostwa, nie lidera, ale rzeczywiście pierwszego spośród równych.

Ale obecność prymasa jest widoczna podczas wielu wydarzeń z życia Kościoła. Zostało to bardzo mocno podkreślone w zeszłym roku, kiedy obrady Konferencji Episkopatu Polski odbyły się właśnie w Gnieźnie. Aktualny prymas Polski, abp Wojciech Polak, jest przede wszystkim pasterzem swojej diecezji, włączając w posługę własne inicjatywy wyrastające z godności prymasowskiej, czego przykładem jest zwołany w zeszłym roku X Zjazd Gnieźnieński. Musimy też pamiętać, że część obowiązków prymasa przejął Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, wybierany kolegialnie przez samych biskupów, oraz Nuncjusz Apostolski, będący łącznikiem pomiędzy polskim Episkopatem a Stolicą Apostolską. To że Prymas jest poza Warszawą jest z jednej strony wypełnieniem się postanowień Soboru Watykańskiego II a z drugiej wyjściem z stanu wyjątkowego w jakim był Kościół w Polsce w poprzednim wieku.

*ks. dr hab. Tomasz Moskal – kapłan diecezji sandomierskiej, adiunkt w Katedrze Historii Kościoła w Czasach Najnowszych, Metodologii i Nauk Pomocniczych na Wydziale Teologii KUL, autor licznych tekstów dotyczących historii Kościoła w Polsce.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail