Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Zanim znajdziesz miłość, znajdź siebie!

Udostępnij

Byłam zmęczona ciągłym nasłuchiwaniem, czy ktoś przypadkiem właśnie nie śpiewa jakiejś serenady pod moim oknem. Spakowałam plecak, wsiadłam do pociągu i pojechałam. I to był początek pięknej przygody.

Żyjesz na tym świecie już kilka ładnych lat, znasz na pamięć większość romantycznych piosenek o książętach na białych koniach i księżniczkach z bajki, i zapewnienia o tym, że na pewno za rogiem czeka na Ciebie wielka miłość.

Ale jakby się tak przyjrzeć, to prędzej odnajdziesz się na planie „Dziennika Bridget Jones”, niż np. „Love Actually” . I naturalnie, zastanawiasz się, dlaczego tak jest?

Też spędziłam sporo wieczorów na szukaniu tej odpowiedzi. I wiesz co? Nadal nie mam pojęcia. Ale znalazłam odpowiedzi na inne pytania, mam wrażenie, że ważniejsze.

Dlatego proponuję Ci spojrzenie w inną stronę. Oderwij na chwilę wzrok od horyzontu, na którym nadal nikogo nie widać i spójrz na osobę, z którą spędzasz najwięcej czasu – na siebie.

Wiedz, kim jesteś

Pamiętam, kiedy po raz pierwszy wyjechałam na kilka dni sama. Tylko ze sobą. Pojechałam w góry, bo potrzebowałam się usłyszeć. Byłam zmęczona ciągłym nasłuchiwaniem, czy ktoś przypadkiem właśnie nie śpiewa jakiejś serenady pod moim oknem.

Chciałam dotrzeć do moich pragnień, planów, marzeń, zagłuszonych przez jeden wielki wewnętrzny krzyk, z cyklu „gdzie ten, który powie mi, że do końca swoich dni, że do ostatniego tchu, będę całym życiem mu”.

Dosyć tego – pomyślałam. Spakowałam plecak, wsiadłam do pociągu i pojechałam. I to był początek pięknej przygody poznawania siebie. Dzisiaj wiem, że bez polubienia siebie, w blaskach i cieniach, trudno nawiązać fajną, otwartą relację z drugim człowiekiem.

Kiedy wiesz, kim jesteś, wiesz, kogo szukasz

Mąż mojej przyjaciółki, na początku ich znajomości, przy nieudanych próbach Asi, by zmienił w sobie coś, co niekoniecznie jej pasuje, powiedział – pół żartem, pół serio, że próbuje ze stringów zrobić podkoszulkę.

Choć dzisiaj to ich małżeńska anegdota, pokazuje, jak często pod przykrywką dobrych intencji, zaczynamy związek z nadzieją, że ta druga osoba pod naszym wpływem się zmieni. To dość ryzykowna strategia.

Zastanów się, kogo szukasz. Co w relacji z drugą osobą jest dla Ciebie ważne, z czego na pewno nie chcesz rezygnować, a gdzie dopuszczasz kompromis, czy zgodę na coś, co wcale nie jest Twoim marzeniem.

I jeśli szukasz „podkoszulki”, to nie kupuj „stringów”, nawet jeśli właśnie będzie na nie mega promocja, której przecież nie można przegapić, albo „stringi” będą tak ładne, że szkoda będzie taką okazję przepuścić…  Pamiętaj, że przecież szukasz „podkoszulki”. W takich sytuacjach dobrze też robi pamięć o poprzednich, nieudanych „zakupach” 😉

Idealnie nieidealny

Kiedy od dłuższego czasu jesteś sam/sama, łatwo wpaść w dołek pt. „Co jest ze mną nie tak?”. Nie polecam. Nie ma tam niczego dobrego, sprawdziłam! Jeśli tam jesteś, pakuj się, i jak najszybciej uciekaj!

Zamiast zastanawiać się, w czym jestem „za bardzo” a w czym „niewystarczająco”, spójrz realnie na swoje zalety i wady. Każdy je ma. Wady przecież nie są po to, żeby się nimi biczować! Warto wiedzieć, co jest naszym słabszym punktem i… zaakceptować to. Uwierz, że to możliwe.

Zgódź się na to, że masz w sobie dobre rzeczy, którymi możesz obdarować innych, i słabsze, na które musisz zwracać uwagę, np. łatwo się denerwujesz, nie umiesz gotować albo nie masz cierpliwości. Daj sobie do tego prawo.

Pamiętaj, że wady nie są powodem Twojej samotności! Kiedy zaakceptujesz siebie w różnych barwach, łatwej będzie Ci przyjąć drugiego człowieka – z całym wachlarzem jego historii i różnych cech – tak jak Ty, nieidealnego.

Bez „drugiej połówki”

To takie romantyczne, kiedy słyszysz, że jesteś czyjąś drugą połówką, bez której ta druga osoba nie istnieje, albo że ktoś jest całym Twoim światem i tylko przy nim czujesz się sobą. Z tym, że to nieprawdziwe.

Wiedz, że jesteś kompletny. Pan Bóg stworzył nas jako całość, bez brakujących elementów.

Nie szukaj więc swojej drugiej połówki jabłka – sam jesteś całością. Szukaj drugiego dojrzałego, smacznego owocu, z którym stworzysz niepowtarzalny w smaku koktajl!

Znajdź źródło

Na koniec, choć to w zasadzie punkt najważniejszy. Dopóki nie doświadczyłam tego, że moje serce naprawdę może wypełnić Pan Bóg i Jego miłość, szukałam na oślep osoby, która sprawi, że poczuję się kochana. Jeśli też masz takie doświadczenie, poszukaj u źródła.

Pragnienie miłości to dobra tęsknota, pokazuje nam, że jesteśmy stworzeni z miłości i do miłości. Jeśli odważysz się zaczerpnąć z tego źródła, tak jak biblijna Samarytanka, to doświadczysz wody żywej, po której nie będziesz już więcej pragnąć (por. J 4, 1-42).

Spokojnie, nie szyję właśnie na Tobie sutanny czy habitu. Moje doświadczenie jest takie, że kiedy bardziej szukam Boga niż drugiego człowieka, łatwiej mi odróżnić rokującą relację od tej, w którą weszłabym z marszu, gdybym była na „emocjonalnym głodzie”.

Nie pisałabym o tym, gdyby nie przykłady wielu małżeństw, które mówią, że bliska relacja z Panem Bogiem chroni przed „uwieszeniem się” na drugiej osobie i pokładaniem tylko w niej całej swojej nadziei. To musi być bardzo obciążające. Z miłości do siebie i do drugiej osoby nie warto tego robić 😉

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail