Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Dlaczego emocjonujemy się, gdy słyszymy o sławnych katolikach?

PD | Brendan Goedde CC | Jorland Pederson CC | Rita Molnar CC all via Wikipedia
Udostępnij

Prawdopodobnie nigdy nie porozmawiamy z nimi, a nawet ich nie spotkamy, ale przypominają nam o słowach św. Pawła.

Rozgrywający drużyny San Diego Chargers, Philip Rivers. Olimpijska panczenistka Bonnie Blair. Bill Murray. Jim Gaffigan. Steve Carell. Mark Wahlberg. Jim Caviezel. Harry Connick junior. Nicole Kidman. Josh Duhamel i Fergie. Kelly Ripa. Gary Cooper. John Wayne. Wódz Siedzący Byk. Martin Sheen. Mike Piazza. Jim i John Harbaugh. Kevin James. Clint Dempsey. Dean Koontz. Buffalo Bill Cody.

Co łączy tych wszystkich ludzi?

Tak, wszyscy są sławni. Wszyscy są także katolikami.

Czy to, co przeczytaliście dało wam poczucie satysfakcji? Nawet ekscytacji? Jeśli tak, a na pewno jest tak w moim przypadku, czy zastanawiacie się, dlaczego tak się dzieje?

Gdybyście odkryli, że ktoś sławny pochodzi z waszego rodzinnego miasta, prawdopodobnie poczulibyście podobne emocje.

Pochodzę z małej rolniczej miejscowości w stanie Oregon, która składa się z trzech dróg, kościoła ze szkołą i kilku pastwisk.  Ale to właśnie z mojej małej osady, prócz mleka i pszenicy, pochodzi także znany miotacz z amerykańskiej ligi baseballu MLB. Larry Jansen wygrał mecz finałowy ligi MLB z Williem Maysem, był zwycięskim miotaczem w słynnej grze między drużynami New York Giants i Brooklyn Dodgers w 1951 roku, a w 1947 roku zajął drugie miejsce w głosowaniu dziennikarzy przyznających nagrodę Rookie of the Year dla najlepszego debiutanta w MLB, przegrywając z niejakim Jackiem Robinsonem.

Byłem w szoku, kiedy to odkryłem! Naprawdę? Ktoś z naszej małej, leżącej na uboczu miejscowości znał Williego Maysa, grał w meczach finałowych ligi MLB i był jednym z zawodników w Meczu Gwiazd ligi? Ktoś dokonał tego wszystkiego, a ja mam z nim coś wspólnego!

Zdałem sobie sprawę, że mógłbym z nim autentycznie porozmawiać. Moglibyśmy pogadać o starym Rudym, który w końcu zmarł, albo o tym, jak nam brakuje kawiarni Bonanza, która spłonęła (to znaczy, moglibyśmy odbyć taką rozmowę, gdyby Larry nie zmarł kilka lat temu).

Oni też są katolikami

Ale Larry’ego i mnie łączyło dużo więcej niż ulice, na których dorastaliśmy: on także był katolikiem.

Wielbił Boga w tym samym kościele co ja. Przyjmowaliśmy te same nauki, otrzymaliśmy te same sakramenty i braliśmy udział w tych samych nabożeństwach, od Drogi Krzyżowej po nabożeństwa majowe. Patrzyliśmy na świat przez ten sam pryzmat – nie w sensie politycznym, ale metafizycznym.

Co mogłoby stworzyć głębszą więź? Poza mieszkaniem w tym samym miasteczku, jadaniem w tych samych restauracjach, bawieniem się w tych samych parkach, razem z innymi katolikami, jesteśmy członkami ciała Chrystusa, uświęcani przez tego samego Ducha.

Odczuwamy takie samo poczucie przynależności, wiedząc, że możemy wejść do jakiegokolwiek kościoła katolickiego na świecie i czuć się jak w domu. Niezależnie od różnic architektury, języka, tradycji czy obyczajów, nie czujemy się obco.

Co więcej, przynależymy do tego miejsca, w pewnym sensie, czujemy, że to miejsce należy do nas, bo, w bardzo realny sposób, faktycznie tak jest. To jest nasz dom.

Zatem, kiedy widzicie posła brytyjskiego parlamentu, który w Środę Popielcową ma popiół na głowie czy kiedy słyszycie, że legendarny menedżer baseballa Jack McKeon uczestniczy w codziennej mszy, niech dreszczyk emocji, który odczuwacie przypomni wam słowa św. Pawła:

Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, [aby stanowić] jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem. Ciało bowiem to nie jeden członek, lecz liczne (1 Kor 12: 12-14).

Tekst został opublikowany w angielskiej edycji portalu Aleteia

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail