Aleteia

Msze święte o uzdrowienie – co w nich niezwykłego?

Jeffrey Bruno/ALETEIA
Udostępnij
Komentuj

Spektakularne – takim terminem określa się niekiedy msze święte o uzdrowienie. To duchowa sensacja, jak chcą niektórzy, czy nowa forma modlitwy i niezwykłe działanie Boga?

Od kilku lat msze o uzdrowienie cieszą się rosnącą popularnością. Dla wielu katolików to wyczekiwany czas spotkania z Bogiem i ze wspólnotą ludzi wierzących, którzy potrafią zostawić codzienne obowiązki, pokonać kilkanaście kilometrów, by przyjechać do kościoła i prosić o łaski i uzdrowienie z niemocy ducha i ciała.

„Normalna” msza

Na początku trzeba jednak jasno podkreślić, że msza o uzdrowienie to „normalna” msza święta, tylko ze szczególną oprawą, w którą zaangażowane są osoby świeckie posługujące podczas jej trwania. Ważnym jej elementem jest modlitwa wstawiennicza, w beznadziejnych – jak mogłoby się wydawać – sprawach. Dlatego zwykle trwają one dość długo – nawet trzy godziny.

Podczas Eucharystii jest wyznaczony czas na modlitwę o uzdrowienie. Wtedy na głos wypowiadane zostają prośby i intencje zgromadzonych w świątyni. Wypowiadają je przede wszystkim posługujący, którzy nie znają potrzeb i intencji, z którymi przyszli wierni. Zdarza się jednak, że padają słowa o uzdrowieniu kogoś z choroby czy złej relacji. Towarzyszy temu także potwierdzenie dokonania uzdrowienia i wyrażenie wdzięczności za przeżyte doświadczenie.

Msza może być połączona z adoracją i wystawieniem Najświętszego Sakramentu czy odmówieniem Różańca – wszystko zależy od parafii.

Bóg dał mi pracę!

Paweł odkrył msze o uzdrowienie po nawróceniu i wstąpieniu do wspólnoty działającej przy parafii Wniebowstąpienia Pańskiego na warszawskim Ursynowie. Miał problem ze znalezieniem pracy, jego oszczędności się kończyły. Podczas mszy oddał Jezusowi swój problem.

Chwilę później usłyszał, jak jeden z prowadzących modlitwę mówi: „W kościele jest mężczyzna, który boi się, że nie znajdzie pracy. Bóg przygotował dla niego najlepszą pracę, jaką ma”. To słowo bardzo go dotknęło.

Dwa tygodnie później rzeczywiście znalazłem pracę. Po pewnym szczególe w nazwie formy poznałem, że to właśnie ta, o której była mowa podczas mszy” – przekonuje Paweł.

Zagrożenie czy szansa?

Msze o uzdrowienie to nie „atrakcja”, ale jest w nich coś pociągającego, co sprawia, że wierni chętnie w nich uczestniczą. Co to takiego? Moi rozmówcy wymieniają możliwość spotkania z Jezusem, niezwykłe doświadczenie łaski i troski Boga.

Czy mogą być zatem zagrożeniem? Głosów sceptyków nie brakuje, pewnym natomiast jest, że mszy o uzdrowienie nie należy traktować w kategorii magicznej albo – co gorsza – jak „koncert życzeń”. Każda msza święta przeżyta w godny sposób, pełna zaufania i wiary może zaowocować przemianą. Bez wątpienia natomiast znakiem czasu jest modlitwa charyzmatyczna połączona z liturgią. Pieśni uwielbienia, indywidualne błogosławieństwo poprzez nałożenie rąk przez kapłana, niewytłumaczalne omdlenia (tzw. spoczynek w Duchu Świętym) – to widoczne owoce tych modlitw.

Dla Boga nie ma nic niemożliwego. To On dokonuje cudów i może przemienić życie każdego” – mówi Magda. Podczas jednej z mszy widziała, jak chłopak na wózku inwalidzkim z zaawansowanym stwardnieniem rozsianym wstał i został uzdrowiony.

To Bóg decyduje     

„Różne są znaki łaski. Uzdrowienie przychodni wyłącznie od Boga. On oczywiście działa wykorzystując jako narzędzie drugiego człowieka, ale uzdrowienie zależy tylko od Niego” – dodaje Asia.

Msze święte o uzdrowienie pomogły jej pozbierać się po zdradach męża i rozwodzie. Popadła w depresję, miała myśli samobójcze. Na taką formę modlitwy namówiła ją przyjaciółka. Przyszła raz i już została. Uczestniczy w mszach o uzdrowienie systematycznie już od trzech lat.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail