Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
niedziela 01/08/2021 |
Św. Alfonsa Marii Liguori
home iconStyl życia
line break icon

Otwartość na życie, czyli małżeństwo na Bożym chilloucie

Natalia Białobrzeska - 28.04.17

Kiedy ktoś mnie pyta, jaką metodę prokreacji stosujemy, odpowiadam: Jezu ufam Tobie.

Życie bywa przewrotne

Widzisz, ludzie myślą, że powinni się stawać jacyś tam, a tak naprawdę stają się zupełnie inni, i inaczej też wyobrażają sobie, jak im się życie potoczy, niż to się potem dzieje rzeczywiście.Ale wystarczy tylko zachować zimną krew i nie tracić pogody ducha, wtedy wszystko się dobrze kończy – w każdym razie w moim przypadku wszystko się dobrze skończyło, bo się urodziłeś, a to najlepsza rzecz, jaka mi się przytrafiła w życiu.Buziaki, Mama – „Bridget Jones”.

W życiu jak to w życiu, bywa przewrotnie. Chcesz mieć dziecko? To co miesiąc kupujesz test ciążowy i wyrzucasz do kosza. A po roku dorzucasz paczkę przepłakanych chusteczek.

Nie chcesz mieć dziecka? To spadnie Ci z nieba jak gwiazdka, przepraszam, jak meteoryt i zrobi wielkie BUM pod waszym dachem. A Ty myślisz sobie, że to koniec. Summa summarum bez względu na to, czy te dwie kreski były wywalczone na różańcu, czy też były niespodzianką nie w porę, po jakimś czasie oswajasz się z nową rzeczywistością i śmiało możesz się podpisać pod słowami Bridget Jones, że „wszystko się dobrze skończyło, bo się urodziłeś, a to najlepsza rzecz, jaka mi się przytrafiła w życiu”.




Czytaj także:
Jak uwodzić własną żonę? Dobry poradnik

Czy stać nas na kolejne dziecko?

Przy pierwszym jakoś łatwo idzie układanie rozsypanych puzzli. Bo przecież jedno dziecko, prędzej czy później mieć wypada. Bo na jedno zawsze znajdzie się miejsce. Bo w to jedno można zainwestować. Bo rodzynek to wypieszczony i ukochany. Bo jedynak lepszy niż puste gniazdo.

Ale drugie, trzecie, a już szczególnie czwarte, to często kalkulacja. Co z samochodem, może kredyt na większe mieszkanie, a wyprawka, jakie przedszkole, czy brać urlop wychowawczy, co z wakacjami – czy nas będzie na to stać?

Realia są, jakie są, więc za tymi pytaniami zwykle pada następne: „Jak będziemy się zabezpieczać?”. I to w zasadzie nie ma znaczenia, czy on decyduje się wchodzić do łóżka w gumiakach i innych gumowych akcesoriach, żeby broń Boże nie wpaść, czy ona decyduje się skrupulatnie mierzyć temperaturę, robić testy owulacyjne i na wszelki wypadek zionąć ogniem na zakusy swojego męża.

Jeżeli lęk przed ciążą jest większy niż pragnienie jedności w małżeńskim trójkącie (ja+Ty+Bóg) , to choćby on założył na siebie gumowy strój płetwonurka, a ona wytatuowała sobie na sumieniu „stosuję NPR, jestem OK”, w jednym i w drugim przypadku nie ma wolności, bo serce jest zamknięte na tysiąc spustów i w bliskości, zamiast totalną miłością, drga obawami.




Czytaj także:
Boskie Babki: Blaski i cienie naturalnego planowania rodziny

Bądź wolny od lęku!

I to nie sprawka Kościoła, jego butów i zakazów. W Kościele usłyszysz „kochaj i rób co chcesz”, to Jezus powiedział „abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem”, to w Piśmie Świętym przeczytasz „bądźcie sobie poddani we wzajemnej miłości”, to święty Paweł zaleca, by seks przerywać jedynie na czas modlitwy, to wreszcie przed Bogiem przysięgasz, że przyjmiesz każde dziecko, które pocznie się w twoim łonie. Jednym słowem Bóg w Kościele mówi: bądź wolny od lęku. Effatha!

Ten ostatni punkt to zdaje się największy zgrzyt z kategorii „teoria vs praktyka katolika”. Bo rzecz jasna to nie o nawoływanie do porzucenia spartańskich metod tu chodzi, lecz o stawianie poprzeczki wyżej, czyt. zanim to życie się pojawi – przyjmij je wolitywnie.

Czy zatem Kościół propaguje królicze życie? Skądże! Sam papież Franciszek powiedział dwa bardzo jasne zdania w tym temacie. Że w małżeństwie jesteśmy trochę jak górscy przewodnicy. Naszą mapą i kompasem jest Słowo Boże, a decyzja, czy do tej życiowej wyprawy, w tym konkretnym momencie – być może zamieci śnieżnej, albo gęstej mgły – zaprosić nowego człowieka, powinna być podjęta wspólnie. To się nazywa odpowiedzialność. Wielką sztuką jest umiejętność nieustannego rozeznawania, czyli oddzielania lęków (tych wyolbrzymionych, paraliżujących, zakrzywiających spojrzenie) od racjonalnych argumentów. To główna składowa dojrzałości.




Czytaj także:
Do trzech razy sztuka, czyli co przyniosło mi trzecie dziecko

Nieplanowane dziecko to nie koniec świata

Jednak Kościół zaprasza do czegoś więcej, do pootwierania spustów w swoim sercu, do porzucenia strachów przed tym, co nieplanowane, a co zdarzyć się może, bo nie ma antykoncepcji na 100%, do świadomości, że jak jest burza, to będzie i słońce, do wiary w Jezusowe „u was zaś wszystkie włosy na głowie są policzone”, że to nie ściema i tanie pocieszenie, że w sprawach życia potrzeba zaufania, bo ludzie „inaczej wyobrażają sobie, jak im się życie potoczy, niż to się potem dzieje rzeczywiście”.

W planowaniu rodziny potrzebna jest odrobina racjonalnego szaleństwa, czyli właśnie „otwartości na życie”. Stałej otwartości. To nie ma nic wspólnego z wyliczaniem dni płodnych i obsesyjnym myśleniem „to dziś! Musimy!”. Albo z życiem typu YOLO (żyje się tylko raz), czyli wyłączeniem sygnalizacji świetlnej i pójściem na żywioł zwierzęcych instynktów.

Postawa otwartości to budzenie się, wychodzenie do pracy, oglądanie wspólnie seriali i kochanie się, kiedy oboje tego pragniemy, z wewnętrzną zgodą na Boże niespodzianki. To życie bez paniki. To miłość bez asekuracji. To życie na Bożym chilloucie.

Kiedy więc ktoś mnie pyta, jaką metodę prokreacji stosujemy, odpowiadam: Jezu ufam Tobie.

Tags:
małżeństwoNPRseks
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
POGRZEB FRANKA
Redakcja
Pożegnali Franka – 7-letniego pielgrzyma. „Szedłeś do Matki...
2
FR MAXIMILIAN KOLBE
Katolicka Agencja Informacyjna
„Jego ciało było czyściutkie i promieniowało”...
3
Marta Brzezińska-Waleszczyk
„Urodziłam martwe dziecko. Nie żałuję” [wywiad]
4
Łukasz Kobeszko
Znacie historię trzech sióstr zamęczonych na oczach matki? Ich im...
5
Mathilde de Robien
Jak podtrzymać ogień miłości? Prosta i skuteczna metoda
6
BEZDOMNY CESAR
Agencja I.Media
Całe życie był bezdomny, ale pochowano go po królewsku. W Watykan...
7
Barbara Wnukowska
Anna Gębalska-Berekets
„Wierzę, że Bóg ma dla mnie plan i się go trzymam”. Rozmowa z Bas...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail