Aleteia
wtorek 20/10/2020 |
Św. Jana Kantego
For Her

Magda Frączek: Generalnie jestem fighterką [wywiad]

Magdalena Frączek

fot. Marta Królik

Jola Szymańska - publikacja 29.04.17

Z wokalistką rozmawia Jola Szymańska.

Spotykamy się w warszawskiej knajpie, przy samej Wiśle. Ostatnio widziałyśmy się, kiedy Magda była jeszcze narzeczoną. Dziś jest żoną, mamą w dziewiątym miesiącu ciąży i – niezmiennie – wokalistką. Dzięki akcji crowfundingowej, którą wsparły m.in. Bovska, Natalia Niemen i Daria Zawiałow, niedługo ukaże się jej trzecia płyta.

Jola Szymańska: Parafrazując Twoją nową piosenkę: co ci się śni i o czym myślisz nocą?

Magda Frączek: Często, kiedy budzę się w nocy mam wrażenie, że przerealniam swoje życie. Traktuję je strasznie serio. Kiedyś bałam się, że jestem samotną jednostką, która sama musi uporać się z rozpaczą, wojnami wewnętrznymi.

Może brało się to z poczucia misji i odpowiedzialności za to, co i jak mówisz w swojej muzyce?

Rzeczywiście, kiedyś na scenie byłam bardziej „batmanem”, a nie normalną dziewczyną. Na ten moment czuję się po prostu odpowiedzialna za to, co przekazuję dalej. Andriej Tarkowski powiedział, że artysta powinien wychodzić do ludzi z przemyślanymi rzeczami. Nie akceptował sztuki, która jest efektem jakiegoś „wyrzygania się” z emocji czy doświadczeń.

Nie chcę, żeby ludzie po moich piosenkach popadali w bezsens, alienację. Uważam, że można opowiadać o trudnych rzeczach w sposób, który podnosi i jednocześnie nie jest kłamstwem.

Na czym polegało twoje bycie „batmanem”?

Myślałam, że mam misję. To ona była ważna. Ostatnio na filmie Misja widziałam to w głównym bohaterze, młodym księdzu. To klasyczny „batman” z wielkim zaangażowaniem i odcięciem od rzeczywistości, bólu, pragnień, pierwiastka ludzkiego. Wydaje mu się, że „musi”. To nieprawda. Wszystko jest wyborem.

Jak powiedział Gandalf Bilbo Bagginsowi: „Jesteś tylko małą cząstką w tym wielkim świecie” (śmiech). To zdrowa perspektywa.

W Vulnerabile śpiewasz, że wcale siebie nie znasz. To piosenka o uświadomieniu sobie własnej bezradności?

I o wolności. Bo to wstydliwe przyznać się, że sobie z czymś nie radzę. A przecież poczucie, że znam siebie i wszystko o sobie wiem jest niebezpieczne. Na fałszywym poczuciu kontroli nie da się niczego zbudować. Oczywiście, warto jej trochę mieć, ale mówienie o „kontroli” nad własnym życiem jest śmieszne i nierealne.

Kiedy zaczęłaś sobie pozwalać na brak kontroli?

Kiedy zaczęłam świadomiej żyć! (śmiech) Po płycie o kobietach (Effatha, przyp. J.S.) ludzie pytali, czy kolejna będzie o mężczyznach. A mnie nie wystarczało już takie linearne pisanie o życiu. Dlatego na Woli Życia (nowa płyta Magdy – przyp. J.S.) po raz pierwszy mówię o tym, co sama przeżyłam, teraz i w ogóle.

Nie masz wrażenia, że Wola Życia może brzmieć „prolajfersko”?

Naprawdę? Nie pomyślałam o tym. Kiedyś w kawiarni z książkami chwyciłam jakąś autobiografię. Bardzo uderzyło mnie to, że można pisać o sobie tak bezpośrednio, szczerze przyznając się do samej siebie i swojego życia. Autorka pisała, że podczas wielu trudnych i lepszych momentów, ciągle towarzyszyła jej wola życia. Pomyślałam, że to ciekawie brzmi i że oddaje to, o czym piszę w swoich piosenkach. Odkryłam, że wola i decyzja mogą ukierunkować nagromadzone przez lata uczucia.

Moment, kiedy dociera do ciebie, że najważniejsze nie są uczucia, ale to, co z nimi zrobisz, to duży przełom.

To proces. Na początku uczysz się nazywać swoje uczucia. Potem odkrywasz, że możesz się czuć tak albo inaczej, ale nie zmienia to faktu, że jesteś kochana, chciana przez Pana Boga, że jesteś kobietą. Wszystko może się rozpieprzyć, ale pewne rzeczy są niezmienne. Mimo że uczucia często potrafią tę pewność rozmywać.

Paradoksalnie ta płyta wydaje się mówić o kobiecości więcej, niż poprzednia.

Myślę, że tak.

Twój mąż, Albert, gra w Twoim zespole, występujecie też jako duet Pelikan. Dobrze się Wam razem pracuje?

Bardzo różnie nam się pracuje (śmiech). Ja jestem choleryczna, Albert w drugą stronę. Gdyby nie było fascynacji tym jak gramy i śpiewamy, to nie chcielibyśmy ze sobą pracować. Nie byłoby w tym „kleju”. Zresztą, kiedy się poznaliśmy, Albert zachwycił mnie właśnie tym, jak gra na gitarze. Potem zaczęliśmy się poznawać. Granie z nim to dla mnie wielka frajda i przygoda.

Swoją drogą, niektórzy chcieliby rozumieć Pelikan jako „misję małżeńską”. A my po prostu sobie gramy! (śmiech) Jeśli będziemy chcieli jechać na misje, to pojedziemy sobie gdzieś całą rodziną.




Czytaj także:
Piosenki na „ciche dni”, czyli piękne małżeńskie śpiewanie Magdy Frączek

A czym Pelikan jest?

Dla mnie to mówienie o miłości i przyjaźni w normalny, intymny sposób. Lubię taką szczerą sztukę. Nie mówimy, że zawsze między nami jest wspaniale, jakoś tak pobożnie. Mówimy o pragnieniach, o wchodzeniu w bliskość.

Co to znaczy, że w związku może być „pobożnie”?

W dobrym tonie jest śpiewanie o tym, że jak jest Bóg, to wszystko powinno się miękko rozwiązywać. A przecież wcale tak nie jest. Między dwojgiem ludzi nigdy nie jest jednowymiarowo. Mówienie o tym głośno pomaga nie wpaść w iluzję jakiegoś ideału i cieszyć się życiem takim, jakie ono jest.

Co ci najbardziej pomogło się uspokoić i to osiągnąć?

Mój mąż. Przy nim poczułam, że mogę wystopować, podchodzić bardziej easy do życia, bo już nie wszystko zależy tylko ode mnie. Wreszcie mogę sobie odpuścić. Ta zmiana jest potwierdzona naukowo (śmiech).

Od dziewczyny skaczącej z „Mayday” do dziś ja też widzę zmianę (śmiech).

(Śmiech) To była Magda z tamtych lat. Generalnie jestem fighterką, która sama chce poradzić sobie z życiem i złapać je za mordę. Mocno się kiedyś utożsamiałam z piosenką Mariki „Smoki”, o kobiecie, która ciągle walczy i walczy sama. Wychodzi z wieży, bo nie ma nigdzie oparcia. Obraz trochę podobny do mnie, ale okazuje się, że… nawet mnie udało się oswoić.




Czytaj także:
Magda Frączek, autorka bestsellerowej „Effathy”, powraca!

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
magda frączek
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Aleteia
Oczy Matki Bożej z Guadalupe. Jedna z najwięk...
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
ANGEL,CHILD,STATUE
Philip Kosloski
Mamo, martwisz się o swoje dzieci? Módl się t...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [18 paździe...
MODLITWA
Christine Stoddard
Żyjesz w ciągłym napięciu? Poznaj 5 modlitewn...
CARLO ACUTIS
Domitille Farret D'Astiès
Perełki Carla Acutisa: 10 zaskakujących wypow...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail