Aleteia

Moje dziecko się rozwodzi – jak stawić temu czoła?

Shutterstock
Udostępnij
Komentuj

Uczucie bezsilności, rozwiane marzenia… Rozwód dzieci jest też wielką próbą dla rodziców i dziadków. Jaką postawę przyjąć? Jak się z tego podnieść? Nasze rady.

Wasze dzieci pobrały się na dobre i na złe, i złe właśnie nadeszło. Wiadomość o ich rozstaniu to prawdziwe tsunami. Ich narodziny były prawdziwym przełomem w waszym życiu, ślub punktem zwrotnym w rodzicielskiej relacji. Jak zareagować, gdy dowiadujecie się, że dzieci się rozstają? Czy to coś zmienia, że jesteście wierzący? Rodzice i psychologowie podpowiadają, jak stawić czoła sytuacji, gdy jedno z dzieci się rozwodzi.

 

Opanować szok i przyjąć pomoc

Przewidywana czy nie, wiadomość o rozwodzie zawsze jest szokiem, wpadamy w jakieś odrętwienie, rodzaj znieczulenia, które chroni przed nadmiarem emocji. Po nim następuje faza zaprzeczania: „To niemożliwe, nie nasze dzieci, oni zmienią zadanie”. Potem następują etapy, które przypominają te w żałobie, tu żałobie po stracie marzenia o idealnym małżeństwie dzieci. I aby to przejść, potrzebujemy często pomocy, tak bardzo nie do zniesienia jest ich widok – cierpiących i bezradnych.

 

Odróżnić dobrą od złej odpowiedzialności

„Czy źle go/ją wychowaliśmy?”, „Czy robiliśmy coś nie tak?”. Możliwe, że obiektywnie na to patrząc, spełnialiście każdą zachciankę córki, a teraz nie potrafi znieść frustracji, albo przeciwnie, tak mało uczucia jej okazywaliście, że poślubiła pierwszego, który jej je okazał. Mówisz to w duchu, ale lepiej wyrazić co czujesz przed kimś komu ufasz, niż dusić to w sobie (mogą pojawić się somatyczne dolegliwości). Na szczęście, trwałość małżeństwa nie jest bezpośrednią konsekwencją wychowania, jego rozpad też nie.

Ojciec Denis Sonet, znany we Francji zakonnik, autor wielu książek o miłości i związkach, tak to opisał: „Obwinianie się, gdy nie mogliśmy zapobiec dramatowi to fałszywe poczucie winy”. Nie jesteście odpowiedzialni za rozwód swojego dziecka, nie bardziej niż za jego sukces na maturze! W obu przypadkach mieliście do odegrania swoją rolę, ale to ono, a raczej – w kontekście rozwodu – to oni są odpowiedzialni. Obwinianie się zbyt długo spowoduje, że zamkniecie się w sobie i zgorzkniejecie, a przecież rodzina was potrzebuje.

Rozmawiać o tym wspólnie

Anna i Claude zupełnie inaczej przeżywają rozwód swojego syna. I to bardzo boli. On jest „gotów na wszystko, by zachować kontakt z nim”, ona „nie może znieść, że zaniedbuje jej wnuczkę, jakby to było normalne, że teraz zamiast Anny mają się nią zajmować inni”. Poszła z mężem skonsultować się z doradcą małżeńskim, by wspólnie przez to przejść. Chcieli nauczyć się akceptować swoje odmienne reakcje. Temat nie jest już między nimi tabu, mogą o tym rozmawiać, nie raniąc się.

 

Stop oskarżeniom

Nie szukaj winnych! Luc po rozwodzie swojego syna zrobił z tego złotą zasadę, tak bardzo drążenie, kto jest winny potęgowało cierpienie. Rozwód jest porażką, porażką pewnego projektu, porażką relacji. Chciałoby się przypisać tylko jednemu z małżonków odpowiedzialność za to, co się stało, ale to pułapka. Nikt nie wie, co tak naprawdę dzieje się w skrytości ich serc, więc czemu takie „polowanie na winnych” miałoby służyć? Wolelibyśmy widzieć w dziecku ofiarę, ale to niekoniecznie może mu pomóc, niepotrzebnie się wtrącamy. „Nie mogę już znieść telefonów mamy, ciągle dzwoni, żeby się nade mną poużalać – opowiada Patrice. – Moja żona odeszła, ale to nasza sprawa, dotyczy nas. I kiedy słyszę, jak mama ją za wszystko obwinia mam wrażenie, że traktuje mnie jak małego chłopca”.

Jak naprawdę pomóc dziecku

Trudno znaleźć dobre słowa, dobrą postawę. Często czujemy się niezręcznie, boimy się, że zrobimy za dużo, albo niedostatecznie dużo. „To twoje dziecko wie lepiej, czego potrzebuje w tym momencie od ciebie” – radzi lekarz psychiatra. Zapytaj syna/córkę po prostu, czego od was oczekuje. Nie pytajcie wspólnie jako rodzice, ale każde z osobna, bo od każdego z was potrzebuje czego innego, w zależności od tego, jaką ma z wami relację i więź.

 

Odbudować więzi

Jak zachowywać się w stosunku do zięcia czy synowej? Jakie jest teraz ich miejsce? Ważne, by ze sobą nie walczyć, nie kłócić się, gdy rozwód jest w „gorącej” fazie, trzeba umieć zachować dystans. Sytuacja jest bardziej delikatna, gdy z zięciem mieliśmy wcześniej dobry kontakt, albo gdy są dzieci. „Julia zawsze będzie matką moich wnuków, nawet jeśli nie jest już żoną mojego syna” – mówi Eliza. Rozwód przeżyła jednak jako koszmar, poranił całą rodzinę, trzy generacje. Ale Eliza zawsze przy okazji spotkań rodzinnych (np. komunii) i świąt, kiedy się spotkają mówi byłej synowej „dzień dobry”, a dzieciom, gdy są u niej przypomina przy pożegnaniu, by „ucałowały mamę”.

Wsparcie tak, powrót do domu nie

Wielu rodzicom wydaje się, że to najlepsza pomoc, gdy proponują rozwodzącemu się dziecku, by zamieszkało w rodzinnym domu. Ale trzeba pamiętać, że w tym okresie, gdy z powodu rozwodu i separacji jest pogrążone w depresji, może stać się w pewien sposób znów zależne od rodziców. A potem trudno mu będzie ich opuścić. Lepiej pomóc dziecku znaleźć nowe mieszkanie, niedaleko waszego, aby w razie potrzeby móc wesprzeć materialnie czy duchowo. Jedynym wskazaniem, by się wtrącić i zrobić wszystko, by pomóc dziecku porzucić małżonka jest przypadek, gdy pada ofiarą narcystycznej przemocy.

 

Modlitwa matek, miejsce komfortu

Isabela, 73 lata, ma dwoje wnuków, za których modli się w każdy czwartek podczas modlitwy matek w małym kościele w Bretanii. Ich rodzice się rozwiedli kilka lat temu. Isabela z mężem zaprasza je, kiedy to tylko możliwe, by utrzymać rodzinne więzi. Pewnego dnia, powiedziała swojej wnuczce Berenice: „Modlę się za was i waszych rodziców w każdy czwartek”. Wyznanie bardzo je wzruszyło, więź duchowa okazała się mocniejsza niż łzy.

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail