Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jak nadać sens cierpieniu? Lekcja od Maryi z Kibeho

Sanktuarium w Kibeho, fot. Beata Zajączkowska
Udostępnij

Chrześcijaństwo jest religią inkarnacyjną. Wiara musi być „wcielana” w życie – tak, jak Bóg się wcielił w nasz ludzki świat. I o tym przypomina Matka Boża w Kibeho Afrykańczykom oraz całemu światu.

Monika Mostowska: W Polsce 3 maja obchodziliśmy uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Czy Rwandyjczycy po objawieniach w Kibeho również obchodzą uroczystość Matki Bożej Królowej Rwandy?

Ks. dr Andrzej Jakacki SAC*: Po objawieniach w Kibeho Rwandyjczycy obchodzą 28 listopada nową uroczystość: Matki Bożej z Kibeho. Są to pierwsze objawienia na Czarnym Lądzie uznane przez Kościół. Słowa, które wypowiedziała wtedy Matka Boża oczywiście przede wszystkim były skierowane do Rwandy, do Afryki, ale odnosiły się także do całego świata.

Dlatego, że Matka Boża ostrzegała przed wojną?

Maryja nigdy nie przychodzi w objawieniach prywatnych, żeby jedynie kogoś pozdrowić, ale czyni to, by ostrzec przed grożącym niebezpieczeństwem, tragedią ludzkości. Tak było w La Salette, Lourdes czy w Fatimie. Maryja powtarza rzeczy, o których zapominamy. Na bazie tego ostrzeżenia, bardzo ważną rzeczą objawień w Kibeho jest przypomnienie faktu, iż cierpienie ma wartość zbawczą, zarówno tutaj, w świecie biedy, jak i w krajach rozwiniętych, które organizują często sobie życie, jakby Bóg nie istniał.

Maryja ostrzegała przed bratobójczą wojną. Te słowa weszły w historię świecką Rwandy, w tempus profanum tego kraju jako przestroga, by nie powtórzyły się: wizja ściętych głów, krwi i trupów, potwora, którego jedna z trzech wizjonerek, Nathalie widziała w swoich objawieniach, by neutralizowane były zabiegania szatana, który chce zapanować nad życiem ludzi.

Dlatego Matka Boża zachęcała do odmawiania Różańca do Siedmiu Boleści – medytacji nad wydarzeniami z życia Maryi, które sprawiły jej najwięcej cierpienia, a były jednocześnie udziałem w pełnym Jezusowym zbawieniu naszego ukochanego świata.

Ale dzisiaj cierpienie jest nie na czasie. Wszyscy go unikamy. Nikt nie chce się umartwiać.

I właśnie Maryja wprowadza korektę do takiego myślenia. Mówi, że cierpienie ma wartość, że jest tworzywem zbawienia. Jak podkreślał papież Benedykt XVI, cierpienie w wymiarze umartwiania, postu jest modlitwą ciała – tak, jak modlitwa słowami, w ciszy jest modlitwą ducha.

Nawet jeśli nie jesteśmy w stanie podejmować umartwień w celu ekspiacji za grzeszników, powinniśmy przynajmniej akceptować i „usensowniać” to cierpienie, które serwuje nam życie, to, co jest związane z naszą biologią: choroby, starość, agonię, śmierć.

Maryja w Kibeho przedstawiła się jako Nyina wa Jambo – Matka Słowa. Czy to określenie zawiera jakieś szczególne przesłanie dla Afrykańczyków?

Może chciała przekazać, że słowa w Rwandzie i wszędzie indziej muszą mieć wartość. Przez swój tytuł zwróciła uwagę na Logos, na swojego Syna, na to, że „Słowo stało się ciałem” (J 1,14), podkreślając, że słowa wiary, które wypowiadamy, powinny realizować się w konkretnych czynach miłości.

A w Afryce chrześcijaństwo jest jeszcze bardzo słabo ugruntowane. Arcybiskup Kigali, Thaddée Ntihinyurwa powiedział, że w Europie kościoły są puste, w seminariach ubywa studentów, ale ilość nie świadczy o jakości. Mimo tego, że narzekamy, iż kraje Europy Zachodniej, takie jak Francja, Belgia czy Niemcy laicyzują się, to większość ofiar na misje pochodzi właśnie z tych krajów. A w Rwandzie, mimo że Kościoły są przepełnione a seminarium obfituje w wielką ilość kleryków, ludzie wierzą, ale – jak to określił arcybiskup – „un peu trop mal” – trochę zbyt źle.

Można „wierzyć źle”?

Chodzi o to, że ich wiara jest jeszcze bardzo powierzchowna. To, że pięknie tańczą i śpiewają w kościołach wcale nie oznacza, że mocno wierzą. Tak samo pięknie tańczą na uroczystościach świeckich, bo taka jest ich kultura. Nazywamy ją „cywilizacją relacji”. Jednak Ewangelia nie weszła jeszcze wielce w ich życie.

Chrześcijaństwo jest religią inkarnacyjną, wyraża się przez czyny. Wiara musi być „wcielana” w życie – tak, jak Bóg się wcielił w nasz ludzki świat.  I o tym przypomina Matka Boża w Kibeho Afrykańczykom oraz całemu światu.

*Ks. dr Andrzej Jakacki SAC – jest mariologiem zajmującym się teologiczną analizą objawień Matki Bożej w Kibeho w Rwandzie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail