Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Królowa Elżbieta II przyłapana za kółkiem. Wracała z kościoła

fot. Kent Media/REX/Shutterstock/EAST NEWS
Udostępnij

91-letnia monarchini samodzielnie prowadziła swojego sportowego, zielonego Jaguara, wracając z niedzielnego nabożeństwa.

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Książę Filip oznajmił przed tygodniem, że wycofuje się z życia publicznego. Tymczasem jego żona ani myśli zwalniać tempa.

Choć ma do dyspozycji szoferów, w ostatnią niedzielę postanowiła wsiąść „za kółko” sama. 

Przejechała drogę z Królewskiej Kaplicy Wszystkich Świętych w Parku Windsor do swojego domu.

Elżbieta II znana jest ze swojej fascynacji motoryzacją i prowadzenia pojazdów. „Telegraph” podaje, że widywana jest często za kierownicą swoich samochodów w posiadłości Sandringham.

Monarchini zna się na mechanice

Królowa nauczyła się jeździć samochodem w czasie, gdy służyła w Damskiej Pomocniczej Służbie Terytorialnej w trakcie II wojny światowej.

Okres ten zaowocował także innymi umiejętnościami – nie wszyscy wiedzą, że Królowa potrafi naprawiać samochody i ciężarówki.

Monarchini jest jedyną osobą w kraju, która nie musi posiadać przy sobie prawa jazdy czy dowodu rejestracyjnego pojazdu (biada temu mundurowemu, który odważyłby się jej wypisać mandat).

Choć królowa ma wiele samochodów, to podobno najchętniej korzysta ze swojego auta marki Range Rover.

Źródło: Telegraph

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!