Aleteia

Film „Gwiazdy”. Reguły gry nie zawsze obowiązują?

Gwiazdy, fot. Robert Jaworski
Udostępnij

Deyna, Lubański, Tomaszewski, Lato… – te nazwiska czterdzieści lat temu znali w Polsce niemal wszyscy. Po słynnym meczu na Wembley w 1973 roku zapanowała prawdziwa futbolomania.

Losy jednych piłkarskich gwiazd potoczyły się zgodnie z ich oczekiwaniami, innych – nieco inaczej niż planowali. O Janie Banasiu mówiono nieraz, że jest wielkim przegranym, mimo że był doskonale wyszkolonym i ambitnym zawodnikiem. To jego doświadczenia posłużyły Janowi Kidawie-Błońskiemu za kanwę filmu „Gwiazdy”.

 

 

Fani futbolu odnajdą w nim wiele archiwalnych wydarzeń i pamiętnych meczów. Ponieważ jednak film fabularny rządzi się własnymi prawami, niektóre wydarzenia są fikcyjne albo złożone z wątków kilku postaci.

To jednak nie przeszkadza w przypomnieniu sobie klimatu epoki PRL, w której szczytem marzeń większości obywateli było własne M-3 w wieżowcu i mały fiat przed blokiem. W porównaniu z brązowymi meblościankami z pilśniowych płyt i zakładowymi wczasami pod gruszą, wielotygodniowe podróże zawodników po świecie i pobyty w ekskluzywnych hotelach wydawały się jak życie nie z tej planety.

Piłkarze Górnika Zabrze, Polonii Bytom i reprezentacji Kazimierza Górskiego na wiele mogli sobie pozwolić i traktowani byli ze szczególnym namaszczeniem. Najbardziej wymowną jest scena, kiedy zatrudnieni w kopalni „dla przykrywki” piłkarze (w socjalistycznym ustroju etos pracy znajdował się na pierwszym miejscu wśród obywatelskich wartości) raz w miesiącu odwiedzają miejsce pracy, aby… pobrać wypłatę.

Gwiazdy, fot. Robert Jaworski

Kidawa-Błoński pokazuje ich w momencie euforii i nie odnosi się do przegranych meczów. Czy bohaterom wiele się wybacza? Zabawna, ale i nostalgiczna podróż do świata młodzieńczych marzeń, wyznaczających cel i kierunek życia bohaterów, okraszona fantastycznym śląskim temperamentem i przywołująca wielkie chwile polskiego futbolu – oto powody, dla których warto obejrzeć ten film.

Ale produkcja fabularna to przede wszystkim emocje ludzi, i nie inaczej jest w filmie Kidawy-Błońskiego. Reżyser opowiada o nich przez pryzmat głównego bohatera – Jana Banasia.

Posiadający polsko-niemieckie korzenie Jan Banaś (w tej roli doskonały Mateusz Kościukiewicz) dorasta na Śląsku. Od dzieciństwa jego największą pasją jest piłka, a największym rywalem… dawny kumpel Ginter (Sebastian Fabijański). Ginter to jednak w filmie Kidawy-Błońskiego postać fikcyjna, choć na antagonizmie tych dwóch oparta jest oś dramaturgiczna filmu.

Z czasem rywalizacja przyjaciół przenosi się z podwórka na stadiony śląskich klubów – Polonii Bytom i Górnika Zabrze. A to nie koniec zmagań. Prawdziwe emocje zaczynają się, gdy w życiu gwiazd sportu pojawi się piękna Marlena (Karolina Szymczak).

Walczący o jej względy Jan i Ginter szybko odkrywają, że w grze o miłość nie obowiązują przepisy. Kiedy ciężka kontuzja kończy karierę Gintera, a samego Banasia przybliża do składu „orłów Górskiego”, bohater staje przed trudnym życiowym wyborem. Stawką jest udział w olimpiadzie i piłkarskich mistrzostwach świata.

Gwiazdy, fot. Robert Jaworski

Oprócz wspomnianych głównych ról w filmowych epizodach zobaczymy plejadę gwiazd: Magdalenę Cielecką, Pawła Deląga, Adama Woronowicza, Eryka Lubosa, Mariana Dziędziela, Wojciecha Mecwaldowskiego, Olę Gintrowską, Witolda Paszta z zespołu Vox oraz… Grażynę Torbicką.

Film w kinach od 12 maja