Aleteia
wtorek 20/10/2020 |
Św. Jana Kantego
Styl życia

Tsundoku. Dlaczego kupuję książki, których nie czytam

Marta Brzezińska-Waleszczyk - publikacja 14.05.17

Jestem uzależniona od kupowania książek. Na szczęście, to całkiem przyjemny (i mało szkodliwy) nałóg.

Dzwonek kuriera do drzwi, zwłaszcza, kiedy dobrze wiem, że to przesyłka z księgarni, wywołuje euforię. Co najmniej taką, jakbym czekała na wizytę przyjaciela. Otwieranie paczki, wyjmowanie książek, głaskanie dłonią okładek i poznawanie faktur, gramatury kartek… – czysta przyjemność. Nie wspominając już o zapachu – dziwię się, że jeszcze żaden perfumowy producent nie wpadł na pomysł, by zamknąć w eleganckim flakoniku tę piękną woń.

Must-read

Nowe nabytki, po kwadransie (czy kilku, w zależności od cierpliwości synka), trafiają na półkę. Sprytnie upycham je w kolejnych segmentach regału, który obejmuje największą ścianę w mieszkaniu. Jest już wypełniona od podłogi po sufit. To moja największa duma, a jednocześnie najważniejsze miejsce w domu.

Część przybywających systematycznie woluminów układam na biurku, stole w jadalni czy komodzie przy łóżku. To te, które chcę przeczytać od razu i te zaczęte. Stos rośnie w zastraszającym tempie, bo „must read-ów” przybywa.

Kiedy zaczęliśmy z mężem (jest współuzależniony) poważnie dyskutować nad tym, którą ścianę zaczniemy zabudowywać książkami, zadałam sobie pytanie. Dlaczego kupuję książki, których nie nadążam czytać? A krótko potem przeczytałam felieton Grażyny Plebanek w „Wysokich Obcasach”. Tak dowiedziałam się, że jestem chora.

Nałóg

Tsundoku. To japońskie słowo powstałe z dwóch wyrażeń – „tsunde-oku” (co oznacza odkładanie czegoś na później) oraz „dokusho” (odnoszące się do czynności czytania książek). Tsundoku, jak nie trudno się domyślić, oznacza nałogowe, czasem może nawet kompulsywne, kupowanie książek i niemal natychmiastowe odkładanie ich na półki, bez czytania (ani większej nadziei, że kiedykolwiek się to zrobi).

Zaczęło się niewinnie. Zawsze lubiłam książki, ale nigdy nie kupowałam ich zbyt wiele. Do czasu, aż zaczęłam pracować w różnych redakcjach i dostawać egzemplarze do recenzji. Pojawiły się nowe możliwości finansowe i mieszkaniowe (nałóg nie miałby szans za studenckich czasów). Mamy małżeński zwyczaj, w ramach którego zamiast dziwnych pamiątek z podróży, które pochłaniają kurz, z wojaży przywozimy książki. Teraz już zwyczaj rodzinny, bo prócz „dorosłych” książek przywozimy z podróży książeczki dla synka.

Dziś jestem prawdziwym książkowym geekiem. Nie wiem, ile woluminów zebrałam w domowej bibliotece. Ale czy to ważne? Ważne jest to, że w końcu je przeczytam. Na pewno! Bo tak do końca nie jestem chora. Czytam książki, tylko nieco wolniej, niż je kupuję. Chcecie dowodu? Ok – nie minęła jeszcze połowa roku, a ja już mam na koncie więcej niż 25 tytułów, czyli raczej „normę” roczną wyrobię.

#52challenge

To wyzwanie, które polega na przeczytaniu 52 tytułów w ciągu roku (średnio jednej książki w tygodniu). Międzynarodowa akcja to zachęta do sięgania po książki, wobec spadającego na łeb, na szyję (nie tylko w Polsce) czytelnictwa.

Mnie nie trzeba zachęcać. Kocham książki miłością beznadziejną, bezwarunkową i chyba nieodwzajemnioną, bo żałuję, że nie nadążam ich czytać. Z tego powodu mam złamane serce. Książki to obietnica przygody, wyruszenia w nieznane. Obietnica fascynujących przeżyć, nowych historii, doznań, ale też poszerzenia horyzontów, nowej porcji wiedzy i świeżego spojrzenia na rzeczywistość.

Nigdy nie rozumiałam (i chyba już nie zrozumiem) ludzi, którzy otwarcie przyznają, że nie czytają zbyt wiele albo w ogóle. Powiecie, że nie o liczbę, ale jakość chodzi. To prawda. Jeden z moich wykładowców mawiał, że szkoda życia na czytanie dobrych książek. Trzeba czytać wyłącznie najlepsze. To samo dotyczy kupowania. Dlatego jestem dość rygorystyczna. Ale wciąż pojawiają się książki „przełomowe”, „rewolucyjne”, publikacje „sprawdzonych autorów”, tytuły, których nie wypada nie znać. Z tego powodu mam trochę książek „nadgryzionych”, przez które nie zdołałam się przebić. A moją prawdziwą przypadłością jest nieumiejętność definitywnego rozstania z niedoczytaną książką. Inna sprawa, że w niektórych ciekawie zaczyna robić się dopiero po kilkudziesięciu stronach.

Ekstaza

Po co więc kupuję te wszystkie książki z uporem maniaka zamieniając mieszkanie w bibliotekę? Cóż, ja naprawdę wierzę, że jeśli nie teraz, to kiedyś w końcu je przeczytam. Kiedyś, kiedy przyjdą lepsze czasy – mój synek będzie starszy, a ja będę miała mniej pracy. Może dopiero na emeryturze, ale przecież warto czekać, prawda?

Alfred Edward Newton, amerykański wydawca i zapalony kolekcjoner książek, ponoć stwierdził, że nawet kiedy czytanie jest niemożliwe, obecność książek wywołuje takie emocje (dosłownie ekstazę), że kupowanie więcej, niż zdoła się przeczytać, jest jak zmierzanie duszy do nieskończoności.

Myślę, że z tym moim nałogiem wcale nie jest tak źle. Jedni kupują ubrania, które zakładają tylko raz, inni gromadzą torebki czy buty, jeszcze inni zbierają znaczki. Ja wolę książki.




Czytaj także:
Mój telewizor trafił do więzienia. Dosłownie i w przenośni

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
czytanieksiążki
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Aleteia
Oczy Matki Bożej z Guadalupe. Jedna z najwięk...
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
ANGEL,CHILD,STATUE
Philip Kosloski
Mamo, martwisz się o swoje dzieci? Módl się t...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [18 paździe...
MODLITWA
Christine Stoddard
Żyjesz w ciągłym napięciu? Poznaj 5 modlitewn...
CARLO ACUTIS
Domitille Farret D'Astiès
Perełki Carla Acutisa: 10 zaskakujących wypow...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail