Aleteia

Tabletki antykoncepcyjne: fakty i mity, które każdy powinien znać

AndreyCherkasov/Shutterstock
Udostępnij
Komentuj

Seks, płodność, planowanie rodziny, antykoncepcja – te tematy wzbudzają ogromne emocje, a tam, gdzie rodzą się silne uczucia, tam czasem wkrada się brak rzetelności, sprawdzonych informacji i merytorycznej wiedzy.

Wokół tak delikatnych i kontrowersyjnych tematów często powstaje wiele mitów. Dlatego w tym artykule chcę przedstawić wynikające z danych naukowych fakty na temat tabletek antykoncepcyjnych, powstrzymując się zarówno od emocji, jak i oceny moralnej ich stosowania, choć powszechnie wiadomo, że taka metoda regulacji poczęć nie jest akceptowana przez Kościół. Jak naprawdę działa pigułka antykoncepcyjna? Czy może leczyć? Czy raczej szkodzi? Utrudnia zajście w ciążę po jej odstawieniu czy ułatwia? Odpowiedzi na te i inne ważne pytania znajdziecie poniżej.

 

Idealna metoda regulacji poczęć, czyli jaka?

Idealna metoda regulacji poczęć powinna być skuteczna, bezpieczna, wygodna i łatwa w stosowaniu, akceptowalna moralnie, posiadająca odwracalne działanie, tania i… Pewnie można by tak wymieniać dalej, więc na tym się już zatrzymajmy i przyjrzyjmy się, w jakim stopniu te kryteria wypełnia tabletka antykoncepcyjna.

Przede wszystkim zacznijmy od wyjaśnienia pojęć. Antykoncepcja hormonalna i tabletki antykoncepcyjne to nie są pojęcia tożsame. Antykoncepcja hormonalna to dużo szerszy zbiór, do którego zaliczamy wewnątrzmaciczne wkładki (popularnie nazywane spiralami), plastry, zastrzyki hormonalne, implanty podskórne oraz właśnie nadmienione już tabletki doustne (dzielimy je na trzy generacje: tabletki jednoskładnikowe, dwuskładnikowe cykliczne lub sekwencyjne, jednak na potrzeby tego tekstu będę używać ogólnego pojęcia doustnej antykoncepcji).

Skuteczność pigułki antykoncepcyjnej

Oprócz skutków ubocznych, do których przejdziemy później, najgorętszym tematem związanym z każdą metodą regulacji poczęć jest skuteczność. Do jej oceny posługujemy się tzw. indeksem Pearla (liczba ciąż x 1200/liczba cykli stosowania), a także coraz częściej po prostu wyrażamy ją w procentach.

Co może być zaskoczeniem, skuteczności mamy aż dwie: skuteczność tzw. perfekcyjnego użytkownika, czyli przy pełnym przestrzeganiu wszystkich zaleceń, oraz skuteczność przy typowym użyciu, czyli rzeczywista. I tak przykładowo dla par niestosujących żadnej metody procent kobiet, które zajdą w nieplanowaną ciążę, to 85, dla par stosujących prezerwatywę to 18 (2) – w nawiasach podaję dane dla tzw. perfect use – tabletki doustne 9 (0,3), męską sterylizację 0,15 (0,1)*.

Jak widać, rozbieżność między skutecznością oczekiwaną a realną potrafi być zdumiewająco duża. Głównym tego powodem jest trywialny fakt, że jesteśmy tylko ludźmi, a więc popełniamy tak zwany błąd użytkownika. Kto choć raz musiał nastawiać budzik, by nie pominąć dawki antybiotyku, wie, o czym mowa.

Stosowanie antykoncepcji doustnej również wymaga pewnego reżimu, gdyż pominięcie już jednej tabletki obniża skuteczności metody. Obniżają ją również nie tak częste, ale męczące dolegliwości, jak silne wymioty czy biegunka po zażyciu. Na efekt końcowy ma także ogromny wpływ otyłość oraz niektóre leki (m.in. przeciwpadaczkowe, antybiotyki, a nawet dziurawiec).

 

Czy pigułki antykoncepcyjne to leki?

W przypadku akurat tych środków, nie do końca logiczne jest nazywanie ich lekami antykoncepcyjnymi. W końcu tabletki stosowane w celach antykoncepcyjnych nie działają ku polepszeniu zdrowia – naszym celem jest coś zupełnie odwrotnego.

Korzystamy przecież z efektu poniekąd upośledzenia zdrowia, jakim jest zahamowanie fizjologii, a konkretnie naszej płodności.

Czy jednak efekt zażywania pigułki może być terapeutyczny? Tak, jak najbardziej. Tabletki to po prostu egzogenne (produkowane „na zewnątrz”) hormony (etynylestradiol i/lub progestagen). Efekt ich działania jest korzystny np. w walce z nadmierną androgenizacją przy silnym trądziku, w endometriozie, a także w zespole policystycznych jajników (PCO).

W zespole tym dochodzi do wytworzenia pęcherzyków jajnikowych, jednak zamiast uwolnienia oocytu, tworzy się niewielka torbiel. Im więcej takich niedokończonych owulacji, tym więcej torbieli (dających charakterystyczny w usg obraz jajników, stąd też nazwa zespołu), a zarazem coraz mniejsze szanse na skuteczną owulację, a więc i ciążę.

W tym przypadku leki antykoncepcyjne stosowane są po to, by to błędne koło na jakiś czas zatrzymać (oczywiście, nie jest to metoda, która leczy, ale wstrzymuje postęp choroby). Podobny efekt chcemy osiągnąć terapią hormonalną pacjentek ze skłonnością do torbieli czy przy torbieli prostej jajnika. Wtedy zahamowanie owulacji przez 1-2 miesiące może zahamować tworzenie się torbieli i niepowstawanie nowych.

 

Czy tabletka antykoncepcyjna reguluje cykl?

Jeśli chodzi o dość popularne zalecenie hormonów w celu wyregulowania cyklów lub redukcji ich bolesności, efekt jest osiągany tylko pozornie. Owszem, pacjentka ma szanse na regularne bezbolesne krwawienie, ale nie dlatego, że cykl został uregulowany, tylko dlatego, że cyklu po prostu nie ma, jest zahamowany.

Krwawienie przy antykoncepcji hormonalnej nie jest menstruacją (złuszczaniem błony śluzowej macicy po owulacji, podczas której nie doszło do zapłodnienia), a krwawieniem z odstawienia (krótka przerwa w przyjmowaniu pigułek). W zasadzie mogłoby go nie być (dostępne są preparaty, które nie wymagają przerwy w braniu lub ograniczają przerwy do czterech w roku), jednak wiele kobiet czuje się bardziej komfortowo, gdy ma taką imitację okresu.

 

Jakie zagrożenia wiążą się z pigułką? Czytaj na kolejnej stronie>>

Strony: 1 2

Udostępnij
Komentuj
Ten artykuł jest otagowany:
antykoncepcja
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail