Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Ciało zmarłego 80 lat temu biskupa nie uległo rozkładowi

Udostępnij

Po otwarciu sarkofagu nie ujrzano jedynie kości, ale dobrze zachowane, wysuszone ciało. Co ciekawe, z grobowca zaczęła się wydobywać przyjemna woń przypominająca zapach kwiatów, ziół oraz wosku.

Niewytłumaczalne z punktu widzenia biologii i medycyny zjawisko niepodlegania rozkładowi doczesnych szczątków świętych jest od wieków obserwowane również w Cerkwi prawosławnej. Na początku maja ponownie przekonano się o tym w amerykańskim klasztorze Libertyville przy okazji otwarcia grobowca świętego biskupa Mardariusza, działającego w USA w okresie międzywojennym.

Serbski biskup zmarł w 1935 roku w Stanach Zjednoczonych. Przed dwoma laty został kanonizowany przez Synod Serbskiej Cerkwi Prawosławnej. Hierarchę pochowano w murowanym grobowcu w monasterze w stanie Illinois, do którego założenia sam się wydatnie przyczynił, organizując po I wojnie światowej misje prawosławne dla przebywających w Stanach Zjednoczonych imigrantów z Bałkanów i Rosji.

W kanonicznej praktyce Cerkwi zgodę (błogosławieństwo) na otwarcie grobowca, nawet w celu wykonania prac konserwacyjnych, wydać musi biskup miejsca. Po uzyskaniu takiej zgody 5 maja br. specjalna komisja wraz z ekipą techniczną dokonała otwarcia grobowca, przy śpiewie wielkanocnego hymnu (troparionu): „Chrystus powstał z martwych, śmiercią swoją śmierć pokonał, i tym, co leżeli w grobach dał żywot wieczny”.

Ku zdumieniu zebranych, po otwarciu sarkofagu nie ujrzano jedynie kości, ale dobrze zachowane, wysuszone ciało biskupa z zarostem i paznokciami. Ślady wyraźnego zniszczenia miały jedynie szaty liturgiczne, w których Mardariusz został pochowany 82 lata temu. Co ciekawe, po otwarciu grobowca wydobywać się zaczęła z niego przyjemna woń przypominająca zapach kwiatów, ziół oraz wosku.

W tradycji prawosławnej, gdy dojdzie do odkrycia, że ciało pochowanego świętego nie uległo rozkładowi, zostaje ono uznane za relikwię. Dokonuje się obrzędu jego obmycia za pomocą ciepłej wody oraz białego wina i następnie umieszcza w relikwiarzu, który może przybrać dowolny kształt artystyczny. Od tego momentu wierni mogą nawiedzać relikwie i modlić się przy nich o potrzebne łaski.

Biografia świętego Mardariusza (imię świeckie: Petar Uskoković) jest dość typowym przykładem losu wielu wschodnioeuropejskich duchownych, żyjących na przełomie XIX i XX wieku. Pochodził z Czarnogóry i w wieku 17 lat przyjął postrzyżyny oraz diakonat w monasterze Studenica w środkowej Serbii. Przed święceniami kapłańskimi uczęszczał do seminarium duchownego w Kiszyniowie, dzisiejszej stolicy Mołdawii, a następnie przeniósł się do Petersburga.

W czasie I wojny światowej przebywał na terenie Rosji, gdzie pełnił rolę nieformalnego opiekuna duchowego licznych imigrantów prawosławnych, którzy musieli uciekać z terytoriów zajętych przez armię Austro-Węgier. Wkrótce jednak, po wybuchu rewolucji w 1917 roku i rozpoczęciu prześladowań religijnych przez komunistów, sam musiał emigrować do USA.

Tam zajął się tworzeniem nowych placówek duszpasterskich i budową cerkwi dla Serbów, Rosjan, Ukraińców i Bułgarów, którzy w wyniku wojennej zawieruchy znaleźli się za Oceanem. Nie zgodził się jednak na przyjęcie święceń biskupich (chirotonii) od Cerkwi rosyjskiej i funkcję ordynariusza diecezji amerykańskiej, twierdząc, iż należy do Cerkwi serbskiej i tylko od niej może otrzymać godność biskupią.

Po wojnie na krótko powrócił do Serbii, gdzie został igumenem (przełożonym) jednego z monasterów. W 1926 roku przyjął święcenia biskupie w Belgradzie, obejmując diasporalną diecezję w USA i Kanadzie. Już wówczas był słabego zdrowia, ale przed odejściem z tego świata w wieku zaledwie 46 lat zdążył założyć monaster w miejscowości Libertyville, który stał się bardzo ważnym ośrodkiem prawosławnego życia duchowego w USA.

We wspomnieniach współczesnych zachował się jako mnich i kapłan niezwykłej pokory i serdeczności, żyjący duchem Ewangelii, otwarty w każdej chwili na pomoc duchową każdemu potrzebującemu człowiekowi, niezależnie od narodowości.

Krótki film Telewizji Hram z Belgradu pokazujący po raz pierwszy zachowane ciało Mardariusza (od 01:43)

Na podstawie: spc.rs, serborth.org, cerkiew.pl

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail