Aleteia

Ślubny savoir vivre – jak dobrze zaplanować ślub w kościele?

Jose Luis Pelaez Inc./Getty Images
Udostępnij
Komentuj

Hallelujah Cohena, lampiony i biały dywan – czy rzeczywiście tego nam potrzeba, gdy ślubujemy sobie miłość i wierność? Co warto wiedzieć o liturgii ceremonii ślubnej.

Pamiętacie scenę ślubu Juliet i Petera z To właśnie miłość? Która z nas choć przez chwilę nie pomyślała, jak cudownie byłoby usłyszeć taką muzyczną niespodziankę? Przerwany w pół marsz Mendelssohna i jazzowa orkiestra wyłaniająca się z kościelnych ławek. All you need is LOVE!!

Wystarczy przejrzeć zasoby YouTube’a, by przekonać się, że niektórym te marzenia rzeczywiście się spełniły. Aż wstyd się przyznać, ale oglądając nagranie i zapłakaną ze wzruszenia pannę młodą sama miałam ciarki na plecach. Pytanie tylko, czy o ciarki nam chodzi? Czy ten wyjątkowy dzień, a szczególnie sama liturgia ślubna ma być dla nas tylko romantyczną filmową sceną? A może jednak czymś więcej?

Każda z nas chciałaby, żeby Ten Wielki Dzień dzień ślubu – był jedyny i niepowtarzalny. Idealna suknia, idealna fryzura, idealne kwiaty i muzyka. Cała oprawa ceremonii jest oczywiście bardzo ważna, trzeba jednak pamiętać, że jej istotą jest liturgiczny obrzęd małżeństwa.

 

Piękno liturgii zamiast komercyjnego romantyzmu

– Pary często chcą, by na ślubach było romantycznie – mówi ks. Grzegorz Matynia z łódzkiej Archikatedry. – A ślub nie ma być romantyczny, bo przysięga małżeńska wcale nie jest romantyczna. Tam się ślubuje miłość, wierność i uczciwość małżeńską w dobrej i złej doli, aż do końca życia, w zdrowiu i w chorobie. Niewiele jest mowy o romantyzmie.

Mowa natomiast o miłości i zawierzeniu Bogu wspólnego życia. Dlatego planując ceremonię zaślubin, warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach, które pomogą właściwie przeżyć początek nowej małżeńskiej drogi.

 

Ślubny repertuar

Wspomniana już melodia Beatlesów – choć piękna! – ma niestety niewiele wspólnego z liturgią. Wbrew pozorom muzyka nie jest wyłącznie estetycznym dodatkiem do ceremonii. Jest jednym z jej stałych elementów, ma swoją funkcję, a co za tym idzie objęta jest pewnymi regułami (określanymi przez Konferencję Episkopatu Polski). Mówią one jasno, że w czasie obrzędów świętych w kościele powinna rozbrzmiewać jedynie muzyka liturgiczna, natomiast nie świecka czy nawet taka, która ze świeckością mogłaby się kojarzyć. Najprościej wyrazić to można słowami św. Augustyna, który twierdził, że kto dobrze śpiewa, jakby modlił się dwa razy – muzyka w kościele jest po prostu formą modlitwy.

Często zdarza się, że na ślub wynajmujemy niezwiązanych z parafią, zewnętrznych muzyków. Za odpowiedni dobór repertuaru granego w każdej świątyni odpowiedzialny jest natomiast parafialny organista.

– Na kursach organistowskich uczymy się liturgiki, w tym przepisów liturgicznych – wyjaśnia Łukasz Tokarczyk, organista z jednej z podłódzkich parafii. – To daje nam odpowiednią wiedzę, by móc trafnie dobierać utwory grane podczas nabożeństw.

Dlatego też wszelkie kwestie dotyczące oprawy muzycznej naszej uroczystości powinniśmy ustalać właśnie z nimi. W dobrym tonie jest skonsultowanie z organistą decyzji o zatrudnieniu zewnętrznych muzyków, którzy powinni następnie osobiście uprzedzić go o swoich muzycznych planach. Dzięki temu unikniemy nieporozumień i będziemy pewni, że dźwięki towarzyszące ceremonii podkreślą jej uroczysty charakter. Zasoby muzyki sakralnej są na tyle duże, że z pewnością każdy odnajdzie w nich coś odpowiadającego jego wrażliwości. A Beatlesów czy shrekowe Hallelujah Cohena lepiej zostawić na pierwszy weselny taniec.

Jacek Sajka, kompozytor i organista w najlepszym pod względem akustyki krakowskim kościele p.w. św. Katarzyny Aleksandryjskiej stworzył dla Was minilistę tego, co wypada zagrać podczas liturgii zaślubin, a czego…

Absolutnie nie! – Hallelujah Cohena, marsz z Gwiezdnych wojen, Gabriel’s oboe z Misji, Wiosna Vivaldiego, Marzenie Schumanna.

 

Raczej nie – Ave Maria Schuberta, Marsz weselny Wagnera.

 

Jeżeli już naprawdę musi być – Ave Maria Bacha/Gounoda, Aria na strunie g, Marsz weselny Mendelssohna.

 

Tak! – Sonaty da chiesa kompozytorów barokowych (A. Corelli, G. P. Telemann, A. Vivaldi, D. Zipoli, T. Albinoni, G. F. Haendel, J. S. Bach), ogromny wybór pięknych arii i pieśni dostosowanych pod względem treści i muzyki do liturgii sakramentu małżeństwa.

 

W wielu parafiach księża pozwalają zagrać swoje ulubione melodie nawet w przestrzeni kościoła, ale już po rozesłaniu. Nic też nie stoi na przeszkodzie, by młoda para została powitana muzyką po wyjściu z kościoła, tak jak od dawna dzieje się podczas ślubów góralskich.

 

Wymowne dekoracje

Ostatnio podczas ślubu kuzynki bardzo spodobały mi się lampiony rozstawione w kościele – podobno są teraz bardzo na czasie. W modzie są też białe dywany oraz płatki kwiatów sypane pod stopy młodych. Mogłoby się wydawać, że to tylko detale cieszące oko, ale okazuje się, że również mają swoje znaczenie. Dlatego i ten aspekt warto wcześniej omówić w kancelarii parafialnej.

– Lampiony są modne, ale nie do końca pasują do kościoła – tłumaczy ks. Matynia. – W kościele ogień używany jest do oświetlania ołtarza, Najświętszego Sakramentu, a nie trasy młodej pary.

Podobnie rzecz wygląda w przypadku kwiatów, które wedle tradycji Kościoła sypane są tylko przed Najświętszym Sakramentem. Dla ceremonii ślubnej przewidziane są natomiast kwiatowe dekoracje ołtarza i ławek kościoła oraz czerwony dywan, po którym młodzi mogą kroczyć niczym gwiazdy festiwalu w Cannes. Chyba nie ma na co narzekać?

 

Flesze, drony i pamiątkowe fotografie

Wszystkie modne dekoracje projektowane są oczywiście z myślą o fotografiach, na których uwieczniona zostanie uroczystość. Z pewnością każda z nas marzy o pięknej sesji ślubnej i o perfekcyjnych kadrach, które na lata pozostaną w rodzinnych albumach. To jednak kolejny punkt warty uwagi i przemyślenia ze strony młodych, którym zależy na zachowaniu liturgicznej powagi ceremonii. Błyskające po oczach flesze i czatujące pod kościołem drony (tak, drony!) z pewnością nie ułatwiają skupienia na nabożeństwie. Dlatego też fotografowie zajmujący się dokumentowaniem ślubów powinni legitymować się odpowiednimi uprawnieniami.

– Fotograf zawsze przed ślubem powinien podejść do zakrystii, przedstawić się i pokazać odpowiednią legitymację – zaznacza łódzki kapłan. – Powinien ustalić z księdzem, co może, a czego nie powinien, co będzie przeszkadzało księdzu i co może przeszkadzać młodym w odpowiednim przeżywaniu liturgii.

Wcześniejsza rozmowa pozwoli zapobiec niezręcznym sytuacjom i uniknąć na przykład karcących uwag kapłana zniecierpliwionego biegającymi wokół ołtarza paparazzi.

 

Istota sakramentu

Na koniec chciałabym uspokoić wszystkie przerażone „kościelnymi” zakazami przyszłe panny młode: liturgiczne zasady nie są po to, by zepsuć Wasz Wspaniały Dzień. Wręcz przeciwnie, mogą pomóc zobaczyć to, co najpiękniejsze i uchronić przed uleganiem komercji – której przecież wszyscy tak się wystrzegamy.

– Szkoda pieniędzy na te wszystkie gadżety – pointuje ks. Matynia. – Lepiej przeznaczyć je na rekolekcyjny wyjazd dla narzeczonych i przygotować się duchowo do przyjęcia sakramentu. Właśnie na tym powinniśmy skupić najbardziej nasze przedślubne wysiłki.

Zresztą, po co nam ta cała komercyjna otoczka? Przecież All you need is LOVE!!

 

 

Udostępnij
Komentuj
Ten artykuł jest otagowany:
ślub kościelny
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail