Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Trzech świętych gniewnych i wściekłych

Udostępnij

Mieli choleryczny charakter, a jednak potrafili wykorzystać go w służbie Bogu.

Ostatnimi czasy wiele zdarzeń doprowadza nas do furii – wściekamy się na niesprawiedliwość, na liderów politycznych, na media, na terrorystów oraz na innych siewców zła i przemocy.

Uczucie złości to ludzka sprawa. Nawet Jezus bywał rozzłoszczony. Jednak należy odróżnić dwie kwestie: naturalnym odruchem jest odczuwanie furii; czasami bywa to wręcz chwalebne, gdyż jest oznaką naszego zdrowego sprzeciwu wobec zła; jednak nie możemy powiedzieć tego samego, gdy złość szuka zemsty – zgoda na gniew stanowi grzech.

Gniew to pragnienie zemsty: to wyrażenie zgody na to, abyśmy komuś życzyli zła jako formy kary. Chwalebnym jest nakładanie kary korekcyjnej w celu naprawczym, po to, by przywrócić sprawiedliwość; jednak niedopuszczalnym jest, aby dla zemsty źle komuś życzyć (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 2302).

Złość wywołana przez terroryzm, rasizm czy korupcję jest właściwą reakcją, która zdradza nasze pragnienie naprawiania błędów i obrony sprawiedliwości. Jednak zdarza się, że nie udaje nam się kontrolować naszej furii – wtedy możemy pomylić zdrowy odruch oburzenia na zło z zawistnym pragnieniem zemsty.

Wielu świętych musiało walczyć ze swym uczuciem złości i starać się, aby nie popaść w grzech gniewu. Dostrzegali zło świata i odczuwali złość, jednak zamiast ulec destrukcyjnej pokusie niszczenia, posłużyli się siłą swego oburzenia, aby na drodze miłości walczyć z tym większą energią o przywrócenie sprawiedliwości.

Spójrz na te trzy przykłady świętych, które pomogą Ci w sposób właściwy skanalizować własną złość.

Święty Piotr

Z powodu licznych swoich wad św. Piotr doświadczył wielu trudności na początku swej apostolskiej drogi. Wystarczy przypomnieć jego atak wściekłości w momencie pojmania Jezusa w ogrodzie Getsemani. Podczas gdy Mistrz ze spokojem oddał się w ręce „zgrai”, Piotr zareagował.

A oto jeden z tych, którzy byli z Jezusem, wyciągnął rękę, dobył miecza i ugodziwszy sługę najwyższego kapłana odciął mu ucho. Wtedy Jezus rzekł do niego: „Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną. Czy myślisz, że nie mógłbym poprosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby więcej niż dwanaście zastępów aniołów?” (Mt, 26, 51-53).

Złość jako reakcja na niesprawiedliwość była zrozumiała, jednak Jezus szybko skorygował błąd Piotra i pokazał, iż odpowiedzią nie może być przemoc.

Święty Hieronim

Święty Hieronim zapisał się w historii chrześcijaństwa jako jeden z tych świętych, którym złoszczenie przychodziło najłatwiej! On sam przyznawał się do swej nietolerancji. Mówił, co myślał i bez ogródek tak, jak o tym świadczy fragment jego listu: „Kto nie kocha Chrystusowych przykazań, jest czymś więcej niż nieprzyjacielem Chrystusa, jest antychrystem”. Z powodu swych wybuchów furii często miewał rozmaite kłopoty.

Jednak Hieronim miał świadomość własnych niedoskonałości i wypełnił swe życie pokutą. Opowiada anegdota, jak pewien biskup widząc obraz św. Hieronima, na którym bije się on w piersi kamieniem, oświadczył: „Dobrze robisz, bijąc się kamieniem. Inaczej Kościół nigdy nie uczyniłby cię świętym” (por. Żywoty Świętych, Alban Butler).

Święty Franciszek Salezy

To kolejny święty, który walczył ze swymi napadami furii. Sam oświadczał, że niektóre niestosowne żarty wyprowadzały go zupełnie z równowagi. Św. Franciszek Salezy ponad 19 lat walczył ze swym ognistym temperamentem, aż wreszcie rodzina pomogła mu kontrolować te trudne emocje. To doświadczenie stało się inspiracją do napisania dzieła pt. „Filotea – wprowadzenie do życia pobożnego”. W swej książce Franciszek poświęcił wiele miejsca fenomenowi złości.

Jeżeli jesteście niczym psalmista, gotowi, aby krzyczeć „Moje oczy pożera złość”, idźcie dalej i mówcie: „Miej litość nade mną, Panie”, aby Bóg wyciągnął nad wami swą prawicę i zapanował nad waszym gniewem”.

Tekst opublikowany w portugalskiej edycji portalu Aleteia 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail