Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Do Pierwszej Komunii Świętej na wózku?

Shutterstock
Udostępnij

Czy w polskich kościołach do Pierwszej Komunii przystępują niepełnosprawne dzieci?

Pytanie może się wydać zaczepne i prowokujące. Oburzeni stwierdzą, że przecież to oczywiste, że dzieci niepełnosprawne też przystępują do komunii. Wyrażone na wstępie wątpliwości sprowokowała dyskusją na jednym z portali społecznościowych.

Mój były wykładowca opublikował post z artykułem, w którym wymieniono przypadki odmowy udzielenia chorym i niepełnosprawnym dzieciom możliwości przyjęcia Pana Jezusa. Komentarze pod tekstem były różne, ale jedno jest pewne – temat jest ważny i żywo dyskutowany. Włączyłem się w rozmowę, choć rzadko to robię. Zirytował mnie ton niektórych wypowiedzi. Podkreślano w nich, że Kościół wyspecjalizował się w dyskryminacji osób chorych i niepełnosprawnych.

 

Niepełnosprawny Kościół

Na łamach Aletei kilkakrotnie poruszałem podobną tematykę. Sam kiepsko widzę, a do tego będąc pedagogiem specjalnym mocno interesuję się tym zagadnieniem. Odpowiadając na komentarze pod tekstem dotyczącym dyskryminacji niepełnosprawnych dzieci, mocno się najeżyłem.

Dostrzegam bowiem, jak wiele dobrego robią na przykład siostry zakonne, które opiekują się osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. W takiej pracy, jeśli nie ma się prawdziwego powołania, ciężko wytrwać. Po chwili jednak naszła mnie refleksja, czy moi oponenci nie mają trochę racji. Może faktycznie część księży nie chce widzieć przy ołtarzu niepełnosprawnych dzieci?

Nie znam statystyk na ten temat, mam jednak pewne obserwacje. Jeśli można powiedzieć, że księża wykluczają z kościoła osoby niepełnosprawne, to trzeba jednocześnie ich zlokalizować, określić. Takie sytuacje mogą się wydarzać. Dotyczą one niesprawnych w pełni duchownych. Paradoks? Już wyjaśniam.

Tak określam księży, którzy mentalnie nigdy nie otworzyli się na ludzi. Używają „konfesyjnego języka”, dziwacznej nowomowy, patrzą na parafian z góry, rzadko w oczy, są życiowo odrealnieni, funkcjonują w wygodnej bańce mydlanej. Znam kilku takich księży i mogę sobie wyobrazić, że potrafiliby powiedzieć matce, że „takie dziecko powinno być w domu, a nie w kościele”.

 

Msza muminków

Mógłbym na tym skończyć, ale chcę pokazać też dwa inne aspekty. Czy dziecku niepełnosprawnemu intelektualnie można udzielić komunii, czy bezpieczniej będzie odmówić? Przepraszam, jeśli to pytanie kogoś zabolało. Ma ono bardziej naukowy, niż potoczny charakter i wierzę, że posiada sens.

Jak bowiem wyspowiadać dziecko, które nie mówi? Jak takie działania podjąć wobec dziecka, u którego zdiagnozowano poważne problemy intelektualne i emocjonalne? Czy ono w ogóle ma grzechy? By je popełnić, musimy mieć świadomość podejmowanych działań, znać ich konsekwencje, intelektualnie posiadać minimum rozeznania, potrafić odróżnić dobro od zła, choćby na ogólnym poziomie.

Zawsze ogromne wrażenie robiły na mnie msze święte odprawiane w gronie tzw. muminków. Dzieciaki kiwające się to w lewo, to w prawo, genialnie towarzyszyły gitarowym riffom animatora muzycznego. Część z nich w ciągu dnia była jednak agresywna – ktoś używał wulgarnych słów, jeszcze inny miał problemy z czystością, tą higieniczną oraz tą seksualną. Czy te dzieci grzeszą? Można powiedzieć: „Krzysiu, brzydko robisz!”, on odpowiedzieć: „Krzysiu brzydki, be i fe”. Czy to jednak oznacza, że Krzyś ma świadomość popełnionego zła, może odczuwać żal oraz silne postanowieniem poprawy? Nie wiem.

Jest jeszcze trzeci aspekt problemu. Część księży może nie wyrazić zgody na komunię, na przykład upośledzonych umysłowo dzieci, ponieważ się boi. I to jest konkret, tylko trzeba się do niego przyznać, a nie wypływać na meandry teologii usilnie szukając tam argumentów, by ucznia szkoły specjalnej nie dopuścić do sakramentu.

 

Spowiedź ze ściągawką

Dzieci oraz dorosłe osoby niepełnosprawne wzbudzają lęk. Dziecko z autyzmem nagle może zacząć krzyczeć, zaczepiać inne dzieci. Inne może napluć na sąsiada w nowym garniturku. Niepełnosprawność intelektualna, zaburzenia psychotyczne lub rozwojowe mają to do siebie, że są nieprzewidywalne. Nasze obawy, lęki oraz strach nie są czymś złym. Powiem więcej – przyznanie się do nich to pierwszy etap walki, krok w kierunku do zmiany, dążenie do rozwiązania.

Czy w seminarium ktoś mówi klerykom: „Macie prawo nie wiedzieć”? Kiedyś opowiedziałem pewnemu księdzu o moich problemach. Odpowiedział mi: „Stary, nie wiem, po prostu nie wiem. Będę się modlił”. To lepsze niż streszczanie rozprawy psychologiczno-teologicznej.

Moja żona od lat pracuje w szkole specjalnej. Niegdyś poprosiła zaprzyjaźnionego kapłana, by poprowadził rekolekcje, ale nie w kościele, tylko na terenie szkoły (chłód murów, echo, specyficzne zapachy niedobrze działają na dzieci z autyzmem). Rekolekcje się odbyły, ich finałem była spowiedź. Wyobraźcie sobie taką scenę. Kolejka dzieci do klas, w których spowiadają księża. Dzieci skaczą, śmieją się, ktoś pokazuje pięść, ktoś inny szczęśliwie się kiwa. Dzieci podchodzą do księży. Niektóre podają kapłanom kartki. Co na nich jest? Rodzice razem z nimi napisali ich grzechy, by nie zapomniały. Niektóre z dzieci nie potrafiłyby o nich powiedzieć. Taka spowiedź ze ściągawką. Wiecie kim byli spowiednicy? Pensjonariuszami domu dla księży emerytów. Być może już nie żyją. Starsi kapłani, sami już nie do końca sprawni, wyspowiadali dzieci, które mniej rozumieją, ale więcej czują.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail