Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jestem katolikiem, więc jestem ekologiem [wywiad]

Mayeul Jamin
Udostępnij

Mayeul Jamin to młody Francuz, który postanowił sprawdzić, czy idee ekologii integralnej da się rzeczywiście wcielić w życie.

Ekologia integralna*: a jeśli to możliwe? Takie pytanie zadał sobie zafascynowany tematem ekologii młody francuski bloger Mayeul Jamin. I postanowił poszukać odpowiedzi w praktyce, sprawdzając na własnej skórze, czy postulaty ekologii integralnej można wprowadzić w codzienne życie. Przeczytajcie, do jakich wniosków doszedł.

 

Marc Esnault: Co doprowadziło do tego, że zacząłeś się w ogóle zastanawiać nad kwestią ekologii?

Mayeul Jamin: Zawdzięczam to jednemu z moich starszych braci, który był zaangażowany w kwestie ekologii i sprawiedliwości społecznej. Prowadziliśmy gorące rodzinne dyskusje na te tematy i w końcu także ja zacząłem się coraz więcej się nad nimi zastanawiać. Podczas debat, w których brałem udział, pojawił się z czasem koncept ekologii humanistycznej, a następnie ekologii integralnej.  Ta wspaniała idea polega na tym, żeby nie postrzegać ekologii jako opozycji pomiędzy naturą a człowiekiem, lecz widzieć naturę jako stworzoną przez Boga dla człowieka, który z kolei ma obowiązek ją chronić. Po skończeniu studiów stolarstwa artystycznego wyjechałem na sześć miesięcy do Aude, do pewnego stolarza, i tam odkryłem inny sposób pracy. To doświadczenie okazało się bardzo owocne, bo odkryłem prawdziwy kierunek w życiu. Potem pracowałem przez 18 miesięcy dla przedsiębiorstwa zajmującego się renowacją starych okien w regionie paryskim.

A następnie wszystko porzuciłeś?

Okna, szybko się z nimi uporałem… (śmiech). Miałem potrzebę czegoś więcej. Opuściłem firmę w maju 2016 roku, by przygotować się do „trasy” po Francji – ten pomysł chodził mi po głowie od dwóch lat. W końcu czerwca wyjechałem.

Konkretnie jaki miałeś pomysł?

Na początku był dość mglisty. Wyjechałem z jednym, dwoma adresami, trochę w ciemno. Ale cel był taki, by wykazać, że wszystko, co słyszymy od lat o permakulturze, rolnictwie bio i nieużywaniu pestycydów jest wykonalne. Chciałem pokazać, że teoria tak naprawdę już była praktykowana i inny styl życia jest możliwy.

I zacząłeś prowadzić blog, by o tym opowiadać…

Tak, ale wyszedłem daleko poza początkowy cel. Najpierw blog był adresowany głównie do mojej rodziny i przyjaciół, by mogli razem ze mną przeżywać tę przygodę. Potem, w miarę spotkań z ludźmi i pogłębienia refleksji, zdałem sobie sprawę, że mogę tymi tematami zainteresować znacznie szerszą publiczność. Dziś publikuję na blogu rozmowy z ludźmi, których spotykam.

Nie obawiasz się, że wychodzisz na idealistę? Czy wizja zawodu rolnika-ekologa nie jest utopijna?

Rzeczywiście, to ciężki zawód w sensie fizycznym. Dlatego tak ważne jest, by zdać sobie sprawę, na czym naprawdę polega ta praca. Jednak można zachować ideał, nie wpadając w utopię: w tym celu podjąłem wysiłek, by pokazać prawdę o codziennej rzeczywistości tych ludzi. To oznacza, że trzeba mówić o tym, z czego i jak żyją, o ich radościach, ale również o trudnościach, z jakimi muszą się mierzyć. Próbuję, na ile to możliwe, spędzać czas w ich towarzystwie i pracować z nimi, dzielić z nimi codzienność.

Jesteś katolikiem i ekologicznym aktywistą. Nie widzisz w tym sprzeczności?

Wręcz przeciwnie – myślę, że moja postawa jest bardzo spójna. Trzeba po prostu przeczytać encyklikę papieża Franciszka o ekologii integralnej Laudato Si’. Nasze podejście doskonale ilustruje paradoks w pytaniu. Ta pozorna sprzeczność  jest rezultatem tego, że chrześcijanie porzucili wielkie wyzwania społeczne i ochrony środowiska. W moim przekonaniu katolicy zapomnieli, że powinni być pierwszymi ekologami, i to zaniechanie dało lewicy monopol w obszarze ekologii. Nikt nie powinien się nazywać „katolikiem i ekologiem”, ponieważ prawdziwa formuła brzmi: „Katolik, więc ekolog”.

*Podejście, które uwzględnia aspekty środowiskowe, gospodarcze, społeczne, kulturowe i antropologiczne. 

Tekst pochodzi z francuskiej edycji Aletei

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail