Aleteia

Cheeeese! Czyli tajemnica kobiecego piękna

Willie Maldonado/Getty Images
Udostępnij

Jak reagujesz, kiedy niespodziewanie ktoś chce Ci zrobić zdjęcie? To test na… radość życia.

Niespodziewanie przed twoimi oczami pojawia się obiektyw aparatu, słyszysz: „cheeeeese” i …? Zasłaniasz twarz, odwracasz się tyłem, mówisz „nie, nie, nie”, czy może pozwalasz sobie na zrobienie kilku zdjęć, ale potem każde poddajesz surowej ocenie? Jeżeli jeszcze nie zastanawiałaś się dlaczego tak jest, to pomyślmy teraz razem.

 

Na pokaz

Od zawsze wiadomo, że świat przesiąknięty jest jak gąbka wizerunkiem kobiet rodem z porno. Kobietami sprzedaje się dachówki. Kobietami reklamuje się myjnie. Na kobiety się gwiżdże. Kobiety się ubiera, a raczej rozbiera w teledyskach. I kobietami tłumaczy się motywy przestępstw seksualnych. Od dawna wiadomo, że telewizja kłamie, że reżyseruje, że sprzedaje nam marzenia. Seriale tasiemce kreują rzeczywistość kobiet sukcesu, które stać na lofty w centrum stolicy, comiesięczne wizyty w SPA i maseczki rewitalizujące prosto z dna Morza Czarnego.

Tak kręci się kołowrotek oczekiwań wobec płci pięknej, by zawsze była seksowna. To co z nami zrobiono i to, co pozwoliłyśmy sobie zrobić jest po prostu smutne.

W takim klimacie nie trudno poczuć się niedopasowaną. Tu za ciasno, tu kanciasto, a tam w ogóle za mało. Jeden „dziubek” do zdjęcia, niezmienny kadr, garderoba pełna niewygodnych, ale modnych ubrań, zawsze pełny makijaż, a wszystko po to, by zostać zaakceptowaną. Wyjście z domu generuje niemalże taki stres jak przejście po wybiegu.

Wiem, jak to jest, bo sama długo żyłam w szablonie, do którego próbowałam się wcisnąć każdego poranka. W ciągu dnia zbierałam „lajki” od znajomych, rodziny i tych zupełnie przypadkowych ludzi. A wieczorami zamykałam za sobą drzwi pokoju, wskakiwałam w ulubiony ciuch, zmywałam make up i robiłam głęboki wydech. Aż w końcu poznałam sympatyczną Kanadyjkę. Na pierwszy rzut oka wyglądała najnormalniej w świecie, jak ja wieczorami. Ale cała emanowała po prostu pięknem. Chłonęłam jej filozofię życia i z godziny na godzinę coraz bardziej zaczęłam rozumieć, w czym tkwi jej sekret.

 

Siła uśmiechu

Wiesz, którą część kobiecego ciała mężczyźni uważają za najładniejszą? Uśmiech! I to on był największym atutem pięknej Kanadyjki. Jeżeli do uśmiechu dodasz pewność siebie i pozytywne myślenie, to choćbyś wskoczyła w luźne dresy, a fryzurze pozwoliła żyć własnym życiem, będziesz roztaczać wokół siebie aurę niezwykle pozytywnej i pociągającej kobiecości.

 

Nie mamy próby generalnej przed życiem, dlatego ja lubię eksperymentować. I dzięki temu kilka lat wcześniej postanowiłam zainspirować się mentalnością zza Wielkiego Oceanu, dotrzeć do swoich ukrytych motywacji, lęków, do własnych potrzeb i pragnień.

Dzień po dniu, mozolnie, ale wytrwale próbuję dogadać się z samą sobą, zrozumieć siebie i pokochać.

Na tyle, by podczas ewentualnej zagłady Ziemian, przebywając na bezludnej wyspie, nie zwariować z własnym odbiciem w lustrze.

I do tego właśnie cię zachęcam! Wyjdź z ciasnego szablonu, który cię spina i kontroluje. Poczuj się wolna. Uwierz, że zostałaś stworzona na Boży obraz i podobieństwo. Nie jesteś bublem wymagającym poprawek. Jesteś jedyna w swoim rodzaju. Polub najlepszą wersję siebie, a na „cheeeeeese” zareaguj najpiękniejszym uśmiechem – ever!