Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
piątek 30/10/2020 |
Bł. Benwenuty Bojani
home iconSztuka i podróże
line break icon

Gringo w Caracas w Wenezueli - lepiej tego nie próbuj!

fot. Stefan Czerniecki

Stefan Czerniecki - publikacja 26.05.17

Kilka lat temu policja mówiła o czterdziestu mordowanych ludziach tygodniowo. Nie potrzebuję jednak statystyk, aby w pełni zorientować się, czym żyją dzisiaj mieszkańcy największego miasta Wenezueli.

Trudno czuć się tu w pełni komfortowo. Trudno czuć się tu w pełni bezpiecznie. O takim stanie mogą mówić raczej jedynie bywalcy najdroższych hoteli w Caracas. Te mają bowiem specjalną ochronę Na ichniejsze baseny hotelowe nikt nieproszony raczej nie wejdzie. A nawet jeśli będzie się starał, szybko go przegonią. Jeśli jednak ktoś zdecyduje się na nocleg nie w hotelu, ale gdzieś na mieście, już będzie miał troszkę trudniej. Szybko może zostać namierzony. Zwłaszcza, jeśli cechuje się jasnym odcieniem skóry. Tak, biali gringo mają w Caracas najtrudniej.

Gdy przebywałem tu kilka lat temu, policja mówiła o czterdziestu mordowanych ludziach tygodniowo. Gdy wróciłem teraz ponownie, nie udało mi się dojść do nowych statystyk. Nie potrzebuję ich jednak, aby w pełni zorientować się, czym żyją dzisiaj mieszkańcy największego miasta Wenezueli.

Kolejki do sklepów sięgają kilkuset metrów. Ludzie stoją za środkami czystości, za papierem toaletowym. Podobne kolejki są do instytucji finansowych. Mennica nie wyrabia się z drukowaniem pieniądza. Hiperinflacja jest rekordowa. Wenezuelski bolivar traci na wartości na moich oczach. Gdy kilka lat temu wracałem stąd do ojczyzny, zachowałem sobie sumę pieniędzy, aby mieć na ewentualny powrót tutaj. Gdy dziś przyleciałem na nowo, okazało się, że ciągu tych kilku ledwie lat, moja odłożona suma jest warta odpowiednio… 70 centów. Wtedy był to odpowiednik przynajmniej kilkuset dolarów.

Wenezuela się chwieje. I gospodarczo, i społecznie. Stare banknoty są już do niczego niepotrzebne. Trzeba dopisać do nich przynajmniej jedno zero. Nowe bolivary drukują Wenezuelczykom Norwegowie. Ale statek z gotówką opóźnia się. Póki co mieszkańcy ratują się płaceniem kartami. Chyba że chodzi o rachunek za tankowanie. Tu się nic nie zmieniło. Benzyna jak była nieprzyzwoicie tania, tak jest i teraz. Za cały bak – czyli jakieś 60 litrów – zapłacimy nie więcej jak 30-40 centów. To stukrotnie taniej niż za butelkę wody.

Współczesne Caracas. Niegdyś raj kuszący europejskich biznesmenów. Gorącym klimatem, dobrymi cenami, pięknymi kobietami. Dziś miasto zmierzające ku nicości. Miasto gangów, miasto fawel – dzielnic nędzy, do których po prostu się nie wchodzi, bo można nie wrócić. Wreszcie zaś miasto gigantycznej korupcji i rabunkowej gospodarki. Miasto śmierci.

To była sobota. Marco, jak co tydzień, jechał odwiedzić przyjaciółkę mieszkającą na wybrzeżu. Ta sama droga, co zwykle. Dwupasmowa, kręta. Zręcznie omijająca okoliczne wzgórza porośnięte groźnie wyglądającymi dzielnicami biedy. Do celu pozostawało jakieś 5 km, gdy zauważył machającego o pomoc mężczyznę. Obok stał oparty na lewarku stary, zdezelowany Ford. „No, tak. Facet nie umie poradzić sobie nawet z prostą wymianą koła, ech…” – pomyślał Marco i zatrzymał auto. Niestety. To był błąd. I jednocześnie ostatnia podróż dwudziestolatka w życiu.

Zza Forda momentalnie wybiegł trzech ukrytych mężczyzn. Spanikowany Marco momentalnie próbował ponownie włączyć silnik. Za późno. Napastnicy byli szybsi. Wyjęli broń. Głuche echo kilku strzałów. Matka Marco zobaczy jego ciało dopiero za kilka dni. Znajdzie je przypadkowy przechodzień. Bez samochodu. Bez świadków. Bez szans na znalezienie sprawców. Podobnie, jak w przypadku pozostałych morderstw w Caracas – najniebezpieczniejszego obok Rio de Janeiro i San Pedro Sula miasta Ameryki Południowej.

Morderstw takich jak to, gdy znaleziono ciała dwóch taksówkarzy. To nowe zjawisko. „Odkryte” przez bandytów względnie niedawno. Wcześniej notowano raczej rabunki na sklepy, piekarnie, salony piękności. Teraz zorientowano się, że i taksówkarze wożą ze sobą pieniądze. A tutaj – w kraju komunistycznego reżimu wojskowego – nie ma ich już praktycznie nikt. Ludzie zaczynają żyć w coraz większym strachu. I biedzie.

– To był raj do życia. Z dobrą pracą. Fantastycznym klimatem. Uśmiechniętymi ludźmi – rozmarza się Ann, Brytyjka, która wyemigrowała do Wenezueli dobre 50 lat temu. – Dziś Caracas jest nie do poznania. Proszę spojrzeć na to miasto. Kraty w oknach. Wyludnione ulice po zmroku. Dzisiejsze Caracas jawi się niczym umarła wioska. Miasto-widmo. I ten psychologiczny paraliż, przeświadczenie, że nic nie da się zrobić.

– Wiesz, Stefan… ­– opowiada z kolei inny mieszkaniec Caracas, poznany niedawno Luis. – Każdy medal ma zawsze dwie strony. Wiadomo, że świat będzie widział w naszym mieście same niebezpieczeństwa i grozę. Ale gdy się tu pomieszka, to naprawdę nie jest tak źle.

Sam nie wiem, czy mu wierzyć. Skoro tak, to dlaczego, gdy nagrywam ujęcia do programu telewizyjnego o Caracas, wraz z kolegą pilnie się rozglądają i poganiają, abym już kończył?

– Lepiej nie przebywać w jednym miejscu za długo z nagrywającą kamerą. Jedźmy już – wyjaśnia tajemniczo.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
podróżWenezuela
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
KOBIETA NA POLU
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [26 paździe...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
ABORCJA
Michał Lubowicki
Twoja wiara nie ma nic do rzeczy w kwestii ab...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail