Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Dać innym gościniec na drogę – poznaj magię wschodniej Polski

Produkty ze wschodu Polski czekają na właścicieli.
Udostępnij

Na czym polega magia Polski wschodniej, skąd się wzięła moda na domowe wędzenie kiełbasek i dlaczego tak lubimy koncerty wiejskich kapel? 

Dominika Kaźmierczyk: Wschód Polski to specyficzny rejon – tu wciąż żywe są dawne tradycje, mieszają się kultury: ukraińska, Łemków, białoruska. W porównaniu z zachodnimi województwami, gdzie na tak zwane ziemie odzyskane sprowadzili się nowi mieszkańcy, tu przetrwały wzory, przepisy, obyczaje z dziada pradziada. Przetrwały komunę, która próbowała ją wtłoczyć w rodzaj skansenu, przetrwała dziki wir kapitalizmu. A teraz na fali poznawania tradycji, ale także tęsknoty za zdrową żywnością mieszkańcy tych ziem powracają do dawnych przepisów, plotą koszyki z wikliny i zarażają swoją miłością innych.

Maria Wasielewska*: Pochodzę z miejscowości na Podkarpaciu i całe życie byłam związana z tym regionem, ale zakochałam się i w wieku 29 lat przeprowadziłam do Warszawy „za mężem”. Co ciekawe, on również pochodzi z moich stron. Pracowałam w wielu korporacjach, ale chodził za mną pomysł na coś własnego.

Jednocześnie zaczęło mi brakować tego, co na moim rodzinnym Podkarpaciu uznawałam za oczywiste: dobrego chleba, wędlin. No i zatęskniłam za kuchnią mamy. Magia Polski Wschodniej, która na warszawskim Żoliborzu działa od grudnia to nie tylko sklep, także kawiarnia, galeria. Chcemy otworzyć też drugą salę, w której będziemy organizować koncerty.

Powstaje taki trochę dom kultury, okno na Polskę Wschodnią?

Trochę tak… Przychodzą do nas różni ludzie. Większość warszawiaków to przecież przyjezdni. Wielu przypomina sobie smaki dzieciństwa, pierogi, wędliny, kindziuki, kartacze. Inni odkrywają ten region turystycznie na własną rękę. Opowiadamy więc, co można zwiedzić, zobaczyć na Podkarpaciu, Lubelszczyźnie, na Podlasiu. Oprócz nieskażonej przyrody (Puszcza Białowieska) są tu piękne pałace, cerkwie, kościoły. Ostatnio dużym zainteresowaniem cieszy się nowootwarty Dom Ulmów – rodziny, która ratowała Żydów podczas II Wojny Światowej. Mieszkańcy Polski Wschodniej są niesłychanie gościnni. Młodzi wracają do dawnych tradycji – tzw. gościńca – pięknej, sutej gościny przyjezdnych nie po to, by z tego coś mieć, ale dla satysfakcji spotkania, podzielenia tym, co mamy.

Po 1990 roku zachłysnęliśmy się kuchnią włoską, hiszpańską, grecką czy francuską, a teraz zaczęliśmy chyba na nowo odkrywać polskie tradycje kulinarne. Są one zróżnicowane i bardzo ciekawe. A na wschodzie Polski szczególnie rozwinięte.

Wiele przepisów, tradycji, receptur przetrwało dzięki Kołom Gospodyń Wiejskich. Kiedyś to się tak nie nazywało, ale podejrzewam, że zawsze kobiety się spotykały, dzieliły pomysłami na potrawy i ich modyfikacje. W rodzinie przekazywano sobie przepis na żurek, ale mąż wolał bardziej słodką tę zupę i już receptura została zmodyfikowana. Tu jest 50 km. od granicy, żyją w zgodzie rodziny polskie, białoruskie, ukraińskie i wpływy się przenikają. Często nie można określić, czy dany haft, styl, potrawa jest białoruska, polska, ukraińska czy łemkowska.

Jeszcze do niedawna trwała  fascynacja supermarketami, fast foodami. A teraz ludzie zaczynają coraz bardziej zwracać uwagę na to, co jedzą. Pewien mój znajomy, którego bym o to wcześniej nigdy nie podejrzewała, zaczął sam wędzić szynki, kiełbasy. Zamiast kupować w supermarkecie, jak to miał w zwyczaju, w weekendy oddaje się swemu nowemu hobby i pokazuje rodzinie, przyjaciołom rezultaty swoich działań.

Chociaż prawo naszym rolnikom wciąż nie sprzyja, coraz częściej zakładają firmy lub stowarzyszenia i sprzedają produkty ze swoich gospodarstw.

Współpracujemy z wieloma małymi producentami i wciąż odkrywamy nowych. Często asortyment kończy się, bo sezon na dane owoce czy warzywa już minął i wtedy trzeba czekać do jesieni na kolejny zbiór.

Na przykład właścicielka firmy Sama Dobroć, przemiła, starsza już pani niesamowicie cieszy się, że jej produkty są dostępne w Warszawie. Przesyła mi na Święta samodzielnie wykonane kartki, etykiety produktów są także przez nią wykonywane i przepiękne. By obniżyć koszty działalności prowadzi firmę poprzez stowarzyszenie wraz z innymi producentami zdrowej żywności ze swojego regionu.

Inną panią poznałam już w Warszawie. Przyjechała tu, by pomóc córce w opiece nad wnuczkami z Jarosławca. Okazało się, że piecze wspaniałe proziaki – placki, przypominające konsystencją chleb. Są wspaniałe z masłem i białym serem.

Oprócz pysznych pierogów, konfitur, szynek ze 100 proc. mięsa i bez konserwantów, soków, podczas naszych podróży po wschodzie kraju wciąż odkrywamy coś nowego.

Jednym z takich odkryć jest dereń. To krzew z pięknymi czerwonymi owocami, które są bardzo zdrowe. Trafił do nas z Syberii. Podczas srogiej zimy, gdy zesłańcy nie mieli co jeść wypatrzyli piękne czerwone owoce na krzewach. Ci, którzy je zjedli (mogły przecież być trujące) nie tylko nie chorowali, ale czuli się lepiej, odzyskiwali siły. Bo to bardzo zdrowy, pełen witamin owoc. Z jego dodatkiem zaczęto przygotowywać konfitury, napoje, dodawać do ciast…

Chcemy nie tylko odżywiać się zdrowo, ale także poznawać kulturę miejsc, z których te wspaniałe potrawy pochodzą…

Często dopiero z oddalenia możemy docenić te wartości, skarby, które do tej pory były nas wyciągnięcie ręki. W Jarosławcu na przykład jest wspaniały festiwal muzyki dawnej. Coraz więcej zespołów na wschodzie odkrywa piękno tamtejszej muzyki, przetwarza tradycję na swój sposób. Nie każdemu czas czy zdrowie pozwala na wyjazd tam. Wiele osób chce, by takie koncerty odbywały się w dużych miastach.

Jedno okno na Polskę Wschodnią już jest…

Meble przywiozłam z domu babci, na suficie jest strop ze starej stodoły. Staraliśmy się urządzić miejsce z duszą. Planujemy warsztaty, koncerty, spotkania, wykłady. Miejsce jest także przyjazne dzieciom. Sama mam dwuletnią córeczkę, więc wiem, jak kącik dziecięcy ułatwia rodzicom życie:)

*Maria Wasielewska – założyła w Warszawie Magię Polski Wschodniej, uroczy sklepik i kawiarnię, w którym można kupić produkty z jej rodzinnego Podkarpacia, Podlasia, Lubelszczyzny.  

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail