Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Wenecja… w Głogówku! Fascynująca historia bazyliki mniejszej na Świętej Górze

EAST NEWS
Udostępnij

Architektura jak w Wenecji, historia jak z powieści Waldemara Łysiaka i muzyka „polskiego Mozarta”. To wszystko znajdziecie w świętogórskiej bazylice mniejszej pw. Niepokalanego Poczęcia NMP i św. Filipa Neri.

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Dla wszystkich tych, którzy nie zdołali jeszcze dotrzeć do Wenecji, mam dobrą wiadomość. Nie trzeba koniecznie lecieć do północnej Italii, aby zobaczyć (moim zdaniem) drugi najpiękniejszy wenecki kościół – zaraz po bazylice św. Marka – czyli Santa Maria della Salute. Otóż powtórzenie projektu tej świątyni znajdziemy na ziemiach wielkopolskich, w Głogówku koło Gostynia. Oto świętogórska bazylika mniejsza pw. Niepokalanego Poczęcia NMP i św. Filipa Neri.

 

Wszystko przez żonę Zofię Konarzewską

Kiedy w 1675 roku stawiano kamień węgielny pod budowę nowego kościoła na Świętej Górze, miał być wzorowany na krakowskiej świątyni Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Tak zadecydował sam fundator, Adam Florian Konarzewski, szlachcic zawdzięczający uzdrowienie Matce Bożej Świętogórskiej. Tymczasem nie mógł przewidzieć, że w rok później umrze, a za zmianę jego koncepcji będzie odpowiedzialny nikt inny jak jego żona.

Wdowa Zofia z Opalińskich Konarzewska postanowiła pojechać na pielgrzymkę do Włoch, gdzie dotarła m.in. do Wenecji. Tak bardzo zachwyciła się tamtejszym kościołem Santa Maria della Salute, że namówiła samego architekta, Baldassare Longhena, aby stworzył zbliżony projekt dla polskiej budowli. W Głogówku ruszyły więc prace według nowego planu, pod czujnym okiem braci Catenazzi.

Dzięki temu w II połowie XVIII wieku ukończono bazylikę na bazie ośmioboku z największą kopułą w Polsce, której wnętrze wypełniają sceny z życia św. Filipa Neri, a wystrój świątyni można oglądać, obchodząc nawę środkową przez otaczające ją kaplice.

Kościół, jako „jedyny na terenie Polski przykład pełnego importu baroku włoskiego”, wspaniale prezentuje zdobienia tak charakterystyczne dla swojej epoki i w pełni zasługuje na tytuł Pomnika Historii przyznany mu w 2008 roku przez Prezydenta RP.

 

Matka Boża Bolesna w studni

Zanim jeszcze obok Gostynia stanęła replika weneckiej bazyliki, wierni gromadzili się w niewielkiej kaplicy, wznosząc modlitwy do Matki Bożej Świętogórskiej. Wtedy coraz częściej słyszano o udzielanych przez nią łaskach, dlatego postanowiono zbadać ich okoliczności. Po właściwym rozeznaniu już w 1512 roku komisja potwierdziła dekretem cudowność wizerunku. To właśnie przed tym obrazem Konarzewski miał modlić się o uzdrowienie i być wysłuchanym.

Niestety oryginał obrazu został najprawdopodobniej zniszczony w czasach reformacji, zastąpiono go zaś nowo namalowanym ok. 1540 roku. Reformacja odegrała też niemałą rolę w niesamowitej historii rzeźby Matki Bożej Bolesnej. Gotycko-renesansową Pietę usilnie próbowano zniszczyć, a gdy nic nie było w stanie jej uszkodzić, wrzucono ją do studni. Dopiero po latach ukazała się nad studnią jasność i w ten sposób wierni odnaleźli figurę. Zarówno wspomniany drugi wizerunek Matki Bożej – Świętogórska Róża z Dzieciątkiem, jak i odzyskana Pieta do dziś przyciągają pielgrzymów do Głogówka.

 

Gostyński Napoleon Bonaparte

Z bazyliką wiąże się również tajemnicza opowieść o zasięgu międzynarodowym, na której oparta jest akcja książki „Szachista” Waldemara Łysiaka. Historia dotyczy epoki napoleońskiej. Otóż jeden z ówczesnych świętogórskich księży miał być bliźniaczo podobny do Napoleona i przez to miał zostać zaangażowany w brytyjski plan porwania cesarza Francuzów. Trudno jednak znaleźć niezaprzeczalny dowód na prawdziwość tej legendy.

 

 

Co jednak jest pewne, to powiązanie Gostynia z kompozytorem Józefem Zeidlerem, który tworzył na przełomie XVIII i XIX wieku, ale jego dzieła doceniono tak naprawdę dopiero w 2006 roku, w 200 lat po śmierci wirtuoza. „Polski Mozart”, jak bywa nazywany Zeidler, swoją muzyką sakralną chciał dotrzeć do każdego słuchacza i zaangażować go w modlitwę. Pewnie by się zatem ucieszył, gdyby wiedział, że jego twórczość stała się inspiracją dla dorocznego Festiwalu Muzyki Oratoryjnej „Musica Sacromontana”.

 

 

Tags:
Polska
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!