Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Czy katoliczka może być feministką? Jan Paweł II przekonywał, że tak

Udostępnij

„Dziękujemy ci, kobieto za to, że jesteś kobietą!” – pisał Jan Paweł II. I zachęcał, by każda z nas stawała się promotorką nowego feminizmu.

Zbyt często postrzegamy feminizm jako ideologię niezgodną z nauką Kościoła. Warto jednak przypomnieć, że feminizmów było i jest wiele: radykalny, liberalny, postmodernistyczny, marksistowski, akademicki… Wśród nich szczególne miejsce zajmuje nowy feminizm, którego stworzenia domagał się Jan Paweł II.

 

Krótka historia feminizmu

Początków feminizmu badacze dopatrują się już w XVIII w. Był wówczas przede wszystkim ruchem społeczno-politycznym, mającym na celu zrównanie praw mężczyzn i kobiet w pracy i edukacji. Prawdopodobnie sam termin został użyty po raz pierwszy przez Charlesa Fouriera w 1837 r. Właśnie wtedy zaczynała rodzić się pierwsza fala feminizmu, trwająca mniej więcej od lat 1890 – 1920 do początku l. 60. Jej najważniejszym celem było uzyskanie równych praw dla kobiet i mężczyzn. Walczyły o to m.in. amerykańskie i angielskie sufrażystki. Ich wysiłki doprowadziły do uzyskania prawa wyborczego dla kobiet. W Polsce stało się to w 1918 r. Dla porównania: mieszkanki Szwajcarii doczekały się go dopiero w 1971 r., a Arabii Saudyjskiej w 2015 r. Druga fala feminizmu przypada na lata 60. i 70. XX w. Jej przedstawicielki domagały się równouprawnienia na rynku pracy, wolności seksualnej czy prawa do aborcji, a macierzyństwo i małżeństwo traktowały jako zniewolenie. Najsłynniejszą feministką tego okresu jest chyba Simone de Beauvoir, autorka Drugiej płci. I w końcu fala trzecia, narastająca od lat 80., inspirowana m.in. teorią queer czy ekologizmem, wzięła pod uwagę kwestie rasowe, ekonomiczne czy religijne. Z każdą z powyższych fal związane są liczne feministyczne prądy.

 

Edyta Stein: żadna kobieta nie jest tylko kobietą

Pochylając się nad nowym feminizmem, nie sposób pominąć św. Teresy Benedykty od Krzyża. Choć przeszła do historii jako wybitna filozof-fenomenolog, nie można zapominać o jej wykładach, artykułach i referatach poświęconych kobiecości, które wygłaszała w latach 1928-1932. Podkreślała w nich, że „żadna kobieta nie jest tylko kobietą”. Starała się dociec kobiecej natury od momentu stworzenia i pokazać, że każda kobieta jest istotą dokładnie zaplanowaną przez Boga i powołaną przez Niego do wykonywania specjalnych zadań. Bez względu na to, w jakich czasach żyje i skąd pochodzi. Oprócz takich darów, jak umiejętność całościowego patrzenia na drugiego człowieka, zdolność „wczuwania się” i pragnienie niesienia pomocy, otrzymała cechy zupełnie indywidualne, talenty. Może je wykorzystywać na drodze rozwoju zawodowego, a także spełniając się jako żona, matka, siostra zakonna czy osoba żyjąca samotnie.

Czytaj także: 7 myśli Edyty Stein dla każdej kobiety

Stein wyprzedziła swoją epokę i przestrzegała przed kierunkiem, w którym mogą zmierzać ruchy emancypacyjne. Podkreślała, że celem kobiety nie powinno być upodabnianie się do mężczyzn, ale życie w zgodzie z własną naturą i realizacja powołania.

 

Jan Paweł II i jego nowy feminizm

To właśnie Edytę Stein nazywa się dziś prekursorką nowego feminizmu, którego program w encyklice Evangelium vitae (nr 99) stworzył Jan Paweł II. Nie ma pewności czy papież korzystał z pism św. Teresy Benedykty, ale ich poglądy w tym temacie znacznie się pokrywają. Jan Paweł II pisał:

W dziele kształtowania nowej kultury sprzyjającej życiu, kobiety mają do odegrania rolę wyjątkową, a może i decydującą, w sferze myśli i działania: mają stawać się promotorkami „nowego feminizmu”, który nie ulega pokusie naśladowania modeli „maskulinizmu”, ale umie rozpoznać i wyrazić autentyczny geniusz kobiecy we wszystkich przejawach życia społecznego, działając na rzecz przezwyciężania wszelkich form dyskryminacji, przemocy i wyzysku. (…) Jesteście powołane, aby dawać świadectwo prawdziwej miłości — tego daru z siebie i tego przyjęcia drugiego człowieka, które dokonują się w sposób szczególny we wspólnocie małżeńskiej, ale które muszą stanowić istotę każdej innej więzi między osobami.

To niejedyny dokument papieski poświęcony kobietom. Pierwszym z nich był list apostolski o godności i powołaniu kobiety – Mulieris dignitatem, wydany w 1988 r. z okazji Roku Maryjnego. O kobiecości Jan Paweł II pisał także m.in. w liście apostolskim Ordinatio sacerdotalis z 1994 r. i liście A ciasciuna di voi skierowanym do kobiet z całego świata z okazji Światowej Konferencji ONZ w Pekinie w 1995 r.

Czytaj także: Jola Szymańska: Czym jest feminizm? Czyli co chciałabym przekazać swojej córce

Papież podkreślał, że godność i odpowiedzialność kobiety są równe godności i odpowiedzialności mężczyzny. A ich równość realizuje się we wzajemnym oddaniu. Przekonywał także, że zarówno zadanie macierzyńskie, rodzinne, jak i zawodowe kobiety powinny się uzupełniać – tyko w takim wypadku rozwój kulturalny i społeczny będzie pełny. Nie znaczy to jednak, że kobieta jest zmuszona do pracy zawodowej. Jeśli podejmie decyzję o pracy w domu, powinno się ją w tym wspierać.

Trudno jednak podać konkretną definicję nowego feminizmu. Michele M. Schumacher, jedna z głównych badaczek tego nurtu, rozumie go jako „zadanie – czy też posłannictwo – wyrażenia tego, co w szczególny sposób odróżnia kobietę, zwłaszcza w stosunku do mężczyzny – a zatem również jako jego dopełnienie – oraz w kontekście i w celu promowania autentycznej ludzkiej i chrześcijańskiej kultury”. Ze „starym feminizmem” nowy podziela dążenie do zwalczania wszelkich przejawów przemocy wobec kobiet, ich wyzysku i dyskryminacji, która – jak pisze Jan Paweł II – jest dziedzictwem grzechu. W tym kontekście ks. Ireneusz Mroczkowski nazywa antyfeminizm wręcz grzechem.

 

Kobieta genialna. Mężczyzna genialny

Najwięcej uwagi nowy feminizm poświęca kobiecemu geniuszowi, ukazuje kobietę jako istotę o szczególnych predyspozycjach, posiadającą zdolność do ubogacania świata zgodnie z jej powołaniem. Zachęca więc kobiety do rozpoznania swoich talentów i pokazuje możliwości ich wykorzystania w budowaniu cywilizacji miłości. Jednocześnie przypomina o równości mężczyzny i kobiety. To nie kobieta ma być poddana mężczyźnie, ale oboje mają być poddani Bogu. Oboje są stworzeni na Jego obraz i podobieństwo, „oboje też są podatni w równej mierze na udzielanie się Bożej prawdy i miłości w Duchu Świętym”.

Kobieta ma „pomagać” mężczyźnie – a zarazem on ma jej pomagać – przede wszystkim w samym „byciu człowiekiem”; pozwala im niejako stale na nowo odkrywać i potwierdzać integralny sens człowieczeństwa. Łatwo zrozumieć, że – na tej podstawowej płaszczyźnie chodzi o „pomoc” obustronną, o „pomoc” wzajemną. Człowieczeństwo oznacza wezwanie do międzyosobowej komunii (Mulieris dignitatem, nr 7).

Czytaj także: Feministka zakochana w św. Ricie, strażniczka skarbów i Żydówka. Kim są kobiety Watykanu?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail