Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Spóźniasz się na mszę? Uważaj, diabeł piszący ma Cię na oku

fot. Krystyna Mazurkiewicz-Palacz
Udostępnij

Podczas remontu kościoła pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Różańca Świętego (nazywanego Kościołem Mariackim) w Słupsku dokonano ciekawego odkrycia. Jak podało Radio Gdańsk, pod kilkoma warstwami farby ukrytych było dziesięć kamiennych figurek demona Tutivillusa.

Na początku przypuszczano, że odkryte w Kościele Mariackim w Słupsku figurki to postaci świętych, jednak gdy zbudowano wysokie rusztowanie, pozwalające obejrzeć znalezisko z bliska, okazało się, że to wcale nie są wizerunki osób wyniesionych do chwały ołtarzy. Wręcz przeciwnie. Są to średniowieczne maszkary, przedstawiające Tutivillusa, którego pierwowzorem był tzw. diabeł piszący.

Kościół Mariacki w Słupsku to trójnawowa świątynia, zbudowana w XIII wieku w stylu gotyckim, po prawdopodobnych zniszczeniach odbudowywana około roku 1350 i w 1476. Gruntownie została przebudowana w połowie XIX stulecia.

 

 

A co wiemy na temat diabła piszącego? Diabeł piszący, utożsamiany niejednokrotnie z postacią Tutivillusa, pełnił funkcję dyscyplinującą. Przedstawiany był często ze zwojem pergaminu, na którym skwapliwie coś notował, lub z workiem, w którym gromadził swoje zdobycze.

Co go interesowało? Jak można przeczytać na stronie „Architektura Sakralna Pomorza Zachodniego”, diabeł zbierał i spisywał codzienne ludzkie uchybienia mające miejsce w świątyni. Szczególnie skupiał się na tych, którzy spóźniali się na modlitwę lub zasypiali w trakcie nabożeństwa.

Z upodobaniem przesiadywał u wejścia do świątyni lub zakonnego chóru, nierzadko spoglądał na uczestników liturgii z wysokości sklepień, ukrywał się wśród kościelnej polichromii lub ukradkiem spozierał spod ambony – czytamy we wspomnianym serwisie internetowym.

Ale diabła interesowały także plotki i obmowy. Według niektórych wersji podań dotyczących tej postaci, pilnował czystości języka (także w myślach) zarówno u słuchaczy, jak i u kaznodziejów.

Podobno to właśnie wędrowni kaznodzieje upowszechnili w XII stuleciu wiarę w notującego na bieżąco występki przedstawiciela piekła, wykorzystując go jako argument mający skłonić wiernych do punktualnego zjawiania się w kościele oraz pilnego i uważnego słuchania ich wystąpień. Wizerunki diabła piszącego (z czasem bardziej przypominającego okolicznych rzezimieszków niż czarta) umieszczano w polichromiach w miejscach niezbyt eksponowanych, a jego otwarte usta nieraz służyły do maskowania np. otworów wentylacyjnych.

Według jednych badaczy, idea tzw. diabła piszącego poprzedziła powstanie kojarzonego przede wszystkim z kwestiami dyscyplinarnymi podczas modlitwy w środowisku zakonnym demona Tutivillusa. Według innych, to Tutivillus został wymyślony jako żart wśród mnichów, a później upowszechniony przez nich jako diabeł piszący. Niezależnie od tego, jak było naprawdę, widać, że problemy ze spóźniającymi się do kościoła i plotkującymi lub zasypiającymi podczas kazania oraz długich modłów to nic nowego.

Źródła: radiogdansk.pl, architektura.pomorze.pl

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail