Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Najczęściej ignorowany uczynek miłosierdzia

Shutterstock
Udostępnij

Oto 9 powodów, żeby nie wypełniać pierwszego z listy uczynków miłosierdzia: błądzących upominać. A Wy, jakie macie wymówki?

Marta i Zofia poznały się i zaprzyjaźniły na wyjeździe do Hiszpanii, zorganizowanym dla studentów przez księdza z parafii. To była bardzo udana wyprawa – wspaniały kraj z piękną przyrodą i zabytkami, ale też zgrana grupa i sympatyczny, młody organizator. Zosię tylko czasem zaskakiwało dziwna zażyłość Marty z księdzem. Uznała jednak, że jej się wydaje.

Kiedy spotkały się po powrocie do Polski, Zosia wspomniała, że musi oddać księdzu książkę, którą od niego pożyczyła w Hiszpanii. „Daj mi. Będę się z nim widziała” – powiedziała Marta. Hmmm… Zosia jednak tego nie skomentowała. Po kilku miesiącach okazało się, że jej koleżanka jest w ciąży. Zośka od razu po usłyszeniu tej wiadomości wypaliła: „Jesteś w ciąży z księdzem?”. „Skąd wiesz?”.

Zofia dzisiaj mówi, że ma na sumieniu przyjaciółkę, jej synka i księdza, który niedługo po tym zdarzeniu porzucił kapłaństwo, ale nie związał się z Martą. To nawet nie była jakaś wielka miłość – po prostu oboje czuli się samotni. Postanowili zakończyć romans jeszcze zanim się okazało, że mają dziecko. „Gdybym wtedy, w Hiszpanii powiedziała jedno zdanie, wszystko skończyłoby się inaczej” – żałuje dzisiaj.

Błądzących (inaczej: grzeszących) upominać – to pierwszy punkt na liście uczynków miłosierdzia względem duszy. I chyba najczęściej ignorowany. Wiem, że trzeba modlić się za żywych i umarłych, strapionych pocieszać i wątpiącym dobrze radzić. Nawet czasem udaje mi się krzywdy cierpliwie znosić i urazy chętnie darować (oj, to najsłabiej). Zapytana o radę, mogę coś podpowiedzieć albo skierować do mądrzejszego. Ale jeśli ktoś wybiera źle dlatego, bo tak woli? Czy potrafię mu powiedzieć, że robi błąd? Oto 9 wymówek.

  1. Bo przestanie być miło

Gawędzimy sobie z przyjaciółką przy kawie o lakierach do paznokci i najnowszej książce Murakamiego, a ja nagle mam „wyjechać” z tym, że ona żyje z facetem bez ślubu? Ale jeśli nigdy z tym nie „wyjadę”, to czy naprawdę jestem jej przyjaciółką?

  1. Bo usłyszę coś nieprzyjemnego na swój temat

To bardzo prawdopodobne. Kiedy robię coś złego i ktoś zwróci mi uwagę, to w odruchu obronnym atakuję zasadę albo tego, kto o niej przypomina.

  1. Bo jeszcze pomyśli, że uważam się za lepszą

Nawet na pewno tak pomyśli. Dlatego najlepiej na początku zaznaczyć, że jest inaczej.

  1. Czy jestem stróżem brata mego?

Brat jest dorosły. Dlaczego akurat ja miałabym mu zwracać uwagę? W takich sytuacjach warto sobie przypomnieć, kto powiedział to zdanie o stróżu – Kain po zabiciu Abla. Tak, jestem stróżem moich braci, a oni są moimi stróżami. Razem idziemy przez życie do – mam nadzieję – nieba, więc powinniśmy się na tej drodze wspierać, a nie przyczyniać się do swojej śmierci duchowej i wiecznego potępienia.

  1. A może jest inaczej niż mi się wydaje?

Może. Ale jeśli są powody do niepokoju, lepiej zapytać. Może ta osoba nie ma nikogo, kto zapyta?

  1. Bo on (ona) nie interesuje się Panem Bogiem

Każdy z nas czasem się interesuje, a czasem nie. Nawet jeśli codziennie biegam na mszę, to też mam chwile, kiedy o Nim zapominam. Dla kogoś ten brak zainteresowania może trwać całymi latami. Ale na pewno jego też dotyczy zdanie św. Augustyna: „Niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie”.

  1. Nie umiem. Nie dam rady

Głupotą byłoby liczyć na własne siły. Warto się pomodlić o światło i wezwać orędownictwa świętych. Jest taka dobra zasada, że jeśli rozmawiam z kimś o Bogu, to powinnam co najmniej tyle samo rozmawiać z Bogiem o tej osobie.

  1. Za mało dbam o tę osobę

Niekiedy rezygnuję ze zwrócenia komuś uwagi dlatego, że za mało mi na nim zależy. Zapominam, że Jezus chce, żebym kochała wszystkich ludzi.

  1. Czy rzeczywiście jestem przekonana, że zło, którego dopuszcza się mój bliźni, jest złem?

Czyli – czy naprawdę wierzę w Boga i wierzę Bogu? To może być największa korzyść z trudnej rozmowy. Mogę się zastanowić, w co tak naprawdę wierzę. I dlaczego.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail