Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Prosty sposób na nudę w małżeństwie? Bądź mężoczuła!

Udostępnij

Czułość powoduje, że małżeństwo żyje, rozwija się, wzrasta. Że mąż i żona są dla siebie ważni. Emocjonalnie. Fizycznie. Mocno. Odważnie. Szczerze. Miłośnie.

Niedawno zapytałam znajome mężatki o czułość. Natychmiast  zaczynały opowiadać o dzieciach.  Z tkliwością i delikatnością. W pewnym momencie, przerwałam ten piękny monolog i pytałam zaczepnie:

– No dobrze, ale co z mężem?

Reakcje były różne. Od zaniemówienia, nerwowego śmiechu, nagłej powagi czy machnięcia ręką w stylu: Życia nie znasz? Proza. Proza życia…

A może tak uznać, że czułość jest tą poezją i dopuścić ją do swojego małżeństwa. Jako psycholożka – myślę, że warto.  A nawet trzeba.

 

Każdy potrzebuje czułości

To podstawowa potrzeba. Kobiety i mężczyzny. Przytulenie. Głaskanie karku. Miękki masaż pleców w progu przed pójściem do pracy – tego też potrzebuje nawet najbardziej macho-mąż. On będzie szczęśliwy, a to jego zadowolenie wróci do ciebie.

Czułość nieustannie odradza małżeństwo. Staje się niespożytą siłą.

Czułość to przecież podstawowy język miłości. Ułatwia miłosne porozumienie bardziej – niż ugotowanie mu jego ulubionej pomidorowej, przygotowanie koszuli na jutro i przypomnienie, że jutro ma dentystę.

Miłość z długim stażem małżeńskim może być seksowna – serio!

Mamy oto z mężem bardzo przyjacielskie porozumienie. Jest przywiązanie. Szacunek. Piękne wspomnienia i jeszcze piękniejsze dzieci. I niby wszystko się jakoś w miarę układa, ale nagle coś przykrego rozrasta się w nas. Jakieś smuteczki bez wyraźnego powodu. Poczucie  samotności, kiedy on jest obok. Próbujemy z tym walczyć. Przemawiamy sobie do rozsądku: Czego ty chcesz? Przecież wszystko masz!

Ale nie pomaga. Pojawiają się objawy lękowe czy nerwicowe, choroby somatyczne. Często tak właśnie manifestuje się puste małżeństwo. Pozornie udane, nawet przyjemne, a jednak, w którym nie zaspakajamy się emocjonalnie w głębszym wymiarze.

Można powiedzieć, że to naturalna dynamika relacji w wieloletnich związkach. Ale można też coś z tym zrobić.

 

Kiedy w małżeństwie robi się nudno…

Najczęściej ten marazm bierze się z pasywności naszego umysłu.

Miłość małżeńska nie zawsze podlega stereotypowi i wcześniej czy później staje się rozsądna, poważna, przaśna i zrutynizowana. Ten banał małżeński same sobie fundujemy. Przez takie małe grzeszki zaniedbania, lenistwa, braku szacunku dla cielesności i emocjonalności.

Nie mamy wpływu na to, że motyli już nie ma w brzuchu, a romantyzm coraz szybciej wycieka nam z małżeństwa. Ale możemy mieć kontrolę nad tym, jak się wobec siebie zachowujemy.

Gesty i słowa romantyczne pozwalają zatrzymać czy pobudzić namiętność.

Czułość powoduje, że małżeństwo żyje, rozwija się, wzrasta. Że mąż i żona są dla siebie ważni. Emocjonalnie. Fizycznie. Mocno. Odważnie. Szczerze. Miłośnie.

Odnosisz się do męża z miłością, to obnoś się z tą miłością.

Ujawniaj ją. Demonstruj, pokazuj. Nie potrzeba wielkich słów, dużo czasu. Kiedy niespodziewanie chwycisz go za rękę i tak trzymając się będziecie robili zakupy, to czasami znaczy dla bliskości dużo więcej niż wspólny weekend.

Dobrze jest uruchomić jakąś pomysłowość, entuzjazm, chęć do zabawy.

Odzyskaj dziewczęcość. W sposobie w jaki go dotykasz, przygarniasz, całujesz. Pocałuj go niespodziewanie. Na parkingu. Jak nastolatka. Spontaniczność jest kluczem, który otwiera małżonków na siebie. Pokazuje, że nam na sobie zależy. Że jesteśmy zaangażowane.

 

Za co go kochasz?

Jest dobrym ojcem i mężem. Zgoda. Ale on jest też mężczyzną.

I chce to poczuć na własnej skórze. Tak samo, jak ty pragniesz czuć się kobieco nie tylko dlatego, że włożyłaś obcasy i czerwoną sukienkę.

Czułość jest miękkim, ale silnym sygnałem erotycznym. Potrafi rozpalić.

Kobiety dbają i pracują nad swoim małżeństwem, ale często zaniedbują fizyczny aspekt bycia razem. Tymczasem zmysłowo-erotyczny wymiar małżeństwa pozwala cieszyć się sobą. Poczuć moc emocji i być bliżej.

Nie trzeba od razu przeżywać szalonych, granicznych rozkoszy. Zwykłe, niespieszne wyściskanie się – niekiedy ma większą siłę rażenia, niż przerabianie Kamasutry.

Czasami wystarczy zdjąć koszulę nocną czy pidżamę i zacząć sypać nago. Przytulić się z mężem, jak dwie łyżeczki, i znowu zobaczyć, że jednak jesteśmy od jednego kompletu.

Erotyka zaczyna się długo przed pierwszym dotykiem. To może być sposób w jaki zahaczasz go wzrokiem krzątając się w kuchni. Krótki moment, kiedy dotykasz jego karku podczas mijania się w drzwiach. To komunikat: Jesteś moim mężczyzną.

Bo sygnałów w stylu: Jak to, nie pójdziesz ze mną na imieniny Kaśki?! Jesteś moim mężem! – to zazwyczaj wysyłamy wystarczająco dużo.

 

Pokaż, że za nim tęsknisz.

Chociaż jest tuż obok. Że szukasz jego ciała. Że marzysz o nim i chętnie podzielisz się tą fantazją.

Prezentuj się w wersji godnej pożądania. Uwodzący strój, rozluźniona poza, roześmiana twarz: – Popatrz na mnie – jaka jestem dziś wieczorem piękna!

To działa jak afrodyzjak. Wystarczą proste rzeczy. Zagrać w pikantne scrabble. Pojawi się świeże, bardziej radosne spojrzenie na bycie razem.

Postaw na czułą adrenalinę.

Żeby już się tak nie zagłaskać, aż do znużenia. Czułość to nie zawsze znaczy miękkość i delikatność. To bardziej uważność. Komunikat: Widzę Cię i jesteś dla mnie ważny. Zaraz Ci to okażę. Zadbaj, żeby nie było „jak zawsze”. Zaskocz go. Obejmij. Pocałuj. Szepnij coś. Na ostro. Na słodko. Miksuj słówka, czułe i niegrzeczne.

Pochwal jego fizyczność. Wyraź swój zachwyt. Tym, jaki jest z Tobą.

Czuj się z mężem czule! Po prostu, a wszystko wyda się trochę prostsze.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!